Sprawny Programista

SP#023 Negocjacje – techniki i style negocjacji. Jak podejść do negocjowania wynagrodzenia programisty?

Witaj w 23. odcinku podcastu SprawnyProgramista – jego tematem będą negocjacje! 🙂

Pierwsze rozmowy rekrutacyjne na stanowisko programisty już za Tobą. Dostałeś kilka telefonów i maili z informacją, że firma nie zaprosi Cię do następnego etapu. Ale nie poddajesz się i próbujesz dalej!

W końcu po zadaniu i rozmowie rekrutacyjnej stajesz przed trudnym wyzwaniem — musisz odpowiedzieć na pytanie: ile właściwie chcesz zarabiać? Nieśmiało podajesz kwotę, a firma zgadza się na nią. Brawo! Zaczynasz pracę i po kilku miesiącach to pytanie wraca.

Na początku kariery zawodowej, negocjowanie wynagrodzenia to jeden z najbardziej stresujących momentów. Pamiętam, jak sam nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Zadręczałem się myślami: „a co jak powiedziałem śmieszną kwotę?”.

Mogę Cię uspokoić — z czasem, kiedy przejdziesz przez kilka procesów negocjowania wynagrodzenia, to nie będziesz się tym TAK stresować.

Jeżeli też dobrze podejdziemy do procesu, to przed samą rozmową z dużym prawdopodobieństwem możemy ustalić, na co można sobie pozwolić i na co możemy liczyć.

Dzisiaj opowiem Ci, jak do tego podejść i jak się przygotować. Podam również kilka technik negocjacyjnych. Zapraszam do słuchania!

Dlaczego boimy się mówić o pieniądzach?

Negocjacja wynagrodzenia jest trudna. Nie jesteśmy przyzwyczajeni – nie tylko do negocjacji, ale w ogóle do rozmów o pieniądzach.

W polskich domach nie rozmawia się zbyt dużo o pieniądzach — a to wielka szkoda. Bo potem nas to krępuje – myślimy, że to nie wypada. Gdybyśmy od małego byli do tego przyzwyczajeni, to może nie obawialibyśmy się takich sytuacji jak negocjacja wynagrodzenia.

Częstym problemem jest również nieznanie swojej wartości. Dzisiaj cenna jest nie tylko wiedza, ale również czas, a często o tym zapominamy. Kiedy będziesz pewny swojej wiedzy i umiejętności, to będziesz lepiej oceniał, ile chcesz na tym zarobić.

Pamiętaj — nie ma nic złego w tym, że chcesz dobrze zarabiać. Negocjacja wynagrodzenia wpłynie na jakość Twojego życia! Ostatecznie do pracy chodzimy – głównie dla wynagrodzenia.

W którym momencie negocjować pensję?

Możemy w dwóch momentach negocjować wynagrodzenie:

  1. Pierwsza sytuacja to kiedy przejdziemy pozytywnie rekrutację i dostaniemy ofertę. Zarówno w przypadku, gdy będzie to nasza pierwsza praca w IT, jak i zmiana firmy.
  2. A druga to kiedy pracujemy już w danym miejscu i chcemy dostać podwyżkę lub awansowaliśmy.

Obie sytuacje, mimo że są w innych życiowych momentach, dotyczą tego samego. Dlatego w tym odcinku połączę je i będę opowiadał o nich wspólnie. W tylko jednym momencie robię mały wyjątek.

Spojrzymy na negocjacje z dwóch punktów widzenia:

    1. Pierwsza umowa
    2. Typowa podwyżka

Pierwsza umowa – negocjacje wynagrodzenia

Jak się zabrać do negocjowania wypłaty? Jak określić stawkę?

Zaczniemy od pierwszej umowy z danym pracodawcą – zazwyczaj ma to miejsce podczas rozmowy rekrutacyjnej, a czasem temat kontynuujemy później.

Całą przygodę z negocjowaniem stawki należy zacząć od…umówienia spotkania, na którym będzie można to zrobić! W przypadku podwyżki jest to całkiem oczywiste. Kiedy dostajesz gotową ofertę pracy od (przyszłego) pracodawcy, ale się z nią nie zgadzasz — wtedy warto umówić się na spotkanie.

Przed każdym takim wydarzeniem trzeba odpowiednio się przygotować. To jest bardzo ważna część – nie omiń żadnego z punktów.

  1. Poznaj dokładne widełki, jakie są oferowane na podobnym stanowisku przez firmy z tych samych miast. A jak to zrobić?
    1. Wejdź na popularne portale z ogłoszeniami o pracę (pracuj, nofluffjobs, rocketjobs, justjoinit, bulldogjobs, linkedin) i zobacz, jakie stawki są w ogłoszeniach. Przeczytaj również, czy podane widełki dotyczą takiego doświadczenia i umiejętności, jakie Ty masz.
    2. Skorzystaj z porównywarek wynagrodzeń, w internecie znajdziesz ich całkiem sporo. Wystarczy, że wyszukasz – nazwa stanowiska + zarobki. Najpopularniejsze to wynagrodzenia.pl.
    3. Sprawdź raporty zarobków w IT. Każdego roku wiele firm we współpracy ze specjalistami wypuszcza raport, w którym porównują zarobki różnych specjalistów z branży. Często dzielą dokument ze względu na technologię, doświadczenie, miasto. Firmy, które publikują raport zarobków to Just Join IT, BullDog Job i Devire.
    4. Zadaj pytanie na grupach np. na Facebooku, które skupiają osoby z branży, która Cię interesuje.
    5. Jeżeli mamy znajomych programistów lub dostęp do społeczności (jak nasza) też warto porozmawiać
  2. Oblicz, ile pieniędzy miesięcznie potrzebujesz, aby móc się utrzymać. Mieszkanie, auto, kredyt, jedzenie. Pamiętaj, aby budżet nie był stworzony, jak dla mnicha, który żyje w ascezie. Dolicz do tego pizzę na mieście, kino lub oszczędności. Kiedy dowiesz się, ile kasy miesięcznie potrzebujesz, będziesz wiedzieć poniżej, jakiej kwoty podczas negocjacji wynagrodzenia nie możesz zejść. 3. Obroń swoją wartość – dlaczego masz zarobić aż tyle
  3. Zadaj sobie pytanie – co sprawia, że chcesz wyjść ponad wyznaczoną kwotę?
    1. W przypadku osób, które szukają pierwszej pracy w IT, warto wspomnieć o kursach, szkoleniach, certyfikatach, czy projektach niekomercyjnych – czyli o Twojej wartości (umiejętności zawsze się bronią!).

Negocjacje podwyżki

W przypadku podwyżki pierwszym krokiem jest znalezienie odpowiedzi na pytanie: dlaczego pracodawca miałby podnieść Twoją stawkę? Zastanów się, co zmieniło się od ostatniej rozmowy i jakie wartości przynosisz firmie.

Następnie, zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez pracuj.pl, warto samemu wyjść z inicjatywą podjęcia rozmów na temat podwyżki. Taki krok pokaże Twoją chęć rozwoju, znajomość branży oraz swoje umiejętności. Warto także wybrać odpowiedni moment na takie rozmowy. Mogą to być sytuacje, kiedy firma zaczyna nowy projekt, odniosła sukces, planuje budżet lub przedłużenie umowy.

Jeśli pracodawca nie jest w stanie podnieść Twojej stawki, warto zastanowić się nad innymi opcjami, takimi jak zmiana formy zatrudnienia, np. zmiana stanowiska lub firmy.

Warto pamiętać, że negocjacje to proces składający się z kilku etapów, w tym przygotowania, otwarcia, negocjacji właściwych i zamknięcia. Wszystkie etapy wymagają różnego podejścia i stosowania odpowiednich technik negocjacyjnych. Dlatego, aby osiągnąć pożądany wynik, ważne jest, aby dokładnie przygotować się do rozmowy i wziąć pod uwagę różne scenariusze.

Na co zwrócić uwagę przy negocjowaniu wynagrodzenia?

Oprócz samej wypłaty możesz negocjować też inne benefity. Co to może być?

Przy określaniu tego, jaką podasz stawkę, pamiętaj także o tym, jakie benefity, poza wypłatą, oferuje dana firma.

  • Zacznij od formy umowy — na B2B podaje się wyższą stawkę, bo koszty utrzymania (ZUS, podatek, księgowość) są na Tobie. Umowa o pracę to przepisowo płatny urlop, chorobowe, ale także niższa wypłata netto.
  • Kiedy pracujesz na B2B, to dużym plusem będą płatne dni wolne.
  • Zwróć uwagę na to, na jaki okres podpisywana jest umowa. Kiedy teraz nie uda Ci się wynegocjować wyższego wynagrodzenia, to może w niedalekim czasie będziesz mógł powrócić do tego tematu.
  • Długość okresu wypowiedzenia
  • Sprawdź, jakie masz możliwości rozwoju w obrębie danej firmy. Czy wynagrodzenie, które wynegocjujesz, będzie niezmienne przez długi czas? A może wiesz, że z czasem da się awansować na wyższe stanowisko? Kiedy to Twoja pierwsza praca, jako programista, to istotne będzie, czy zostaniesz rzucony na głęboką wodę, czy dostaniesz rzeczowy onboarding.
  • Dofinansowanie szkolenia lub studiów. Dużo firm chce zatrudniać początkujących adeptów programowania, którzy są chętni skończyć kursy lub certyfikacje, a następnie oferują im pracę.
  • Mniejszy wymiar etatu – np. zgodzisz się na podaną wypłatę, ale kiedy będzie to np. 3/4 etatu.
  • Dodatkowy pakiet prywatny opieki zdrowotnej lub ubezpieczenie przeznaczone dla bliskiej osoby.
  • Kupienie akcji firmy po korzystnej cenie.

Etapy negocjacji

Mimo że każda rozmowa jest inna i wymaga od nas indywidualnego podejścia, możemy zidentyfikować pewne schematy, które pomogą nam skutecznie przeprowadzić negocjacje.

Pierwszym etapem jest przygotowanie, które polega na zebraniu informacji i zwiększeniu szans na osiągnięcie sukcesu. To także sposób na zmniejszenie stresu oraz znalezienie punktów zaczepienia, które będą dla nas korzystne.

Kolejnym etapem jest otwarcie, podczas którego staramy się nawiązać swobodną rozmowę z drugą stroną. Badamy siebie i naszego rozmówcę, wybieramy styl negocjacji (twardy lub miękki) i weryfikujemy założenia z przygotowania.

W trzecim etapie przeprowadzamy właściwe negocjacje, starając się uzyskać jak najlepsze warunki. W razie potrzeby godzimy się na kompromisy, ale zgodnie z wcześniej ustalonymi założeniami. Stosujemy różne techniki negocjacyjne, w zależności od sytuacji i potrzeb.

Ostatnim etapem jest zamknięcie, w czasie którego podsumowujemy uzgodnienia i potwierdzamy je na piśmie, aby uniknąć wątpliwości. Dobrym zwyczajem jest również sparafrazowanie uzgodnień, aby upewnić się, że obie strony są zgodne co do ich treści. Pamiętajmy, że każda negocjacja jest inna i wymaga od nas elastyczności i umiejętności dostosowania się do sytuacji.

Style negocjacji

Podczas negocjacji istnieją różne podejścia, a style negocjacji różnią się między sobą znacznie. Każda sytuacja wymaga innej taktyki, ale warto znać główne style i wybrać ten, który będzie najbardziej odpowiedni.

  1. Negocjacje twarde, nazywane również rywalizacyjnymi, to styl, w którym najważniejsze są korzyści jednej ze stron, a pozostałe strony nie są brane pod uwagę. Negocjatorzy stosują twardą, nieustępliwą taktykę, starając się uzyskać jak najwięcej dla siebie, nawet kosztem innych. Ich cel to uzyskanie najwyższej możliwej wartości, przygotowując się na to, że negocjacje mogą zakończyć się brakiem porozumienia. Plan B, C itp. są tu niezwykle ważne. Twardy styl negocjacji może być skuteczny w pewnych sytuacjach, np. gdy sprzedajesz nieruchomość, ale nie jest zalecany w negocjacjach biznesowych, gdzie ważna jest długofalowa współpraca.
  2. Negocjacje miękkie, nazywane kooperacyjnymi, to styl, w którym unika się konfrontacji i szuka porozumienia. Negocjatorzy chętnie godzą się na ustępstwa, aby osiągnąć cel. Najważniejsza jest współpraca, a nie rywalizacja. Z tego powodu, w negocjacjach miękkich dąży się do osiągnięcia win-win, czyli korzyści dla obu stron. Ten styl negocjacji jest stosowany, gdy cele dwóch stron są zbieżne i ważna jest długofalowa współpraca.
  3. Negocjacje rzeczowe to podejście gdzie szukamy kompromisu między twardym a miękkim podejściem. Często uważane są za styl preferowany, ponieważ skupiają się na argumentach i alternatywnych rozwiązaniach. Negocjatorzy korzystają z podejścia win-win, aby osiągnąć korzyści dla obu stron. Skupiają się na problemie, a nie na emocjach i stają po jednej stronie stołu, aby znaleźć rozwiązanie, które będzie korzystne dla obu stron.

Techniki negocjacji

W trakcie negocjacji, oprócz wykorzystywania technik negocjacyjnych przez drugą stronę, możemy także sami stosować różnego rodzaju techniki. Techniki te mają na celu osiągnięcie korzystnego porozumienia dla nas, ale równocześnie powinniśmy być wyczuleni, gdyż techniki te mogą być wykorzystywane również na nas.

Do popularnych technik negocjacyjnych należą między innymi:

  1. Połowa drogi – typowy kompromis polegający na wypracowaniu rozwiązania na połowie drogi między wartością początkową, a wartością końcową.
  2. Zdechła ryba – polega na przedstawieniu żądania, na które druga strona reaguje początkowo protestem, po czym jest proponowane właściwe żądanie.
  3. Obietnica raju / obiecanki cacanki – polega na obietnicy korzyści, które mogą mieć miejsce w dalekiej przyszłości, ale nie muszą, np. propozycja 15 tys. złotych plus opcje na akcje startupu zamiast 20 tys. złotych na rękę.
  4. Rosyjski front – polega na przedstawieniu dwóch możliwości, z których jedna jest bardzo zła, a druga tylko trochę, co skłania drugą stronę do wyboru mniejszego zła.
  5. Wyższa instancja lub ograniczone pełnomocnictwo – technika często wykorzystywana w korporacjach, polegająca na odsyłaniu decyzji do wyższej instancji lub wykorzystaniu sztywnych limitów, np. „bardzo chętnie dałbym wyższą podwyżkę, ale niestety nasz zarząd wprowadził sztywny limit maksymalnie 10%”.
  6. To dokonane! – polega na narzuceniu rozwiązania bez możliwości negocjacji, np. „od kolejnego miesiąca dostajesz 5% podwyżki, a dokumenty już są gotowe, podpiszesz je w kadrach”.
  7. Teraz albo nigdy – polega na przedstawieniu oferty z terminem ograniczonym w czasie, np. „dostajesz 7 tysięcy złotych na rękę, ale umowę musimy podpisać jeszcze dziś”.
  8. Co się odwlecze, to nie uciecze – polega na odkładaniu negocjacji na później, by czekać, kto zmięknie.
  9. Plasterki salami – prośba o niewielką zmianę, zaczynając od najmniejszej prośby. Na przykład, w przypadku negocjacji dotyczących pracy zdalnej, można zacząć od prośby o jedną godzinę w tygodniu, a następnie stopniowo zwiększać ilość godzin, aż do osiągnięcia pożądanego wyniku. W ten sposób druga strona będzie bardziej skłonna do akceptacji, ponieważ prośby są stopniowe i łatwe do zaakceptowania.
  10. Próba wzbudzenia współczucia – w przypadku braku środków na życie, można przedstawić swoją sytuację i prosić o podwyżkę, ale jednocześnie wyjaśnić, że rozumie się trudną sytuację firmy. W ten sposób można zbudować więź empatii i zdobyć poparcie drugiej strony.
  11. Balon próbny to kolejna technika, polegająca na proponowaniu wyższej kwoty, niż się oczekuje. W ten sposób można zwiększyć pole manewru w negocjacjach i uzyskać lepsze warunki. Jednak należy pamiętać, że nie można przesadzać z proponowaną kwotą, ponieważ może to zniweczyć całe negocjacje.
  12. Ostatnie życzenie – można wykorzystać ten moment, aby przedstawić swoją sytuację i prosić o ustępstwo, np. o bardziej elastyczny czas pracy z powodu opieki nad dziećmi. W ten sposób można osiągnąć swoje cele bez zbytniego nacisku.
  13. Standardowa procedura – polega na odwołaniu się do obowiązujących standardów. W ten sposób można zwiększyć wiarygodność swoich argumentów i uzasadnić swoje żądania.
  14. Milczenie to kolejna prosta i skuteczna technika negocjacyjna, która polega na cierpliwym oczekiwaniu i znoszeniu napięcia. W ten sposób można zmusić drugą stronę do podjęcia działań i przedstawienia oferty.
  15. VA Banque to technika, która polega na przedstawieniu konkurencyjnej oferty i próbie wzbudzenia w drugiej stronie presji, aby wyrównała lub przewyższyła ją. Jednak należy zachować ostrożność i nie przesadzać z żądaniami.

Podsumowanie

Negocjacje są nieuniknionym elementem życia zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Warto nauczyć się jak najlepiej prowadzić negocjacje, aby osiągać swoje cele i przekonywać drugą stronę do swoich argumentów.

Kluczem do sukcesu jest przygotowanie, zarówno pod względem wiedzy na temat przedmiotu negocjacji, jak i zdobycia umiejętności w prowadzeniu rozmów. Ważne jest także poznanie różnych technik negocjacyjnych i ich zastosowanie w odpowiednich sytuacjach.Ostatecznie, każda negocjacja jest indywidualna i wymaga elastyczności i dostosowania do konkretnej sytuacji.

Powodzenia w Twoich negocjacjach!

Do usłyszenia!

Tomek

No comments
Share:
47 osób, 1 stanowisko! Wiem, co musiał zrobić Kandydat Idealny

SP#022 – Rekrutacja, 47 osób, 1 stanowisko! Wiem, co musiał zrobić Kandydat Idealny 🧠🧠🧠

Cześć. Witaj w 22 odcinku podcastu SprawnyProgramista.

Dziś przyjrzymy się bliżej wymagającym rekrutacjom i jak dostać pracę w bardzo niesprzyjających warunkach.

To nie jest sztuka znaleźć pracę, gdy to sami rekruterzy do Ciebie piszę i próbują wręcz wyciągnąć Cię z obecnego projektu – tak często wygląda sytuacja z punktu widzenia Seniora z ciekawym doświadczeniem (nie ma tygodnia, żebym nie dostał na LN kilku lub nawet kilkunastu różnych propozycji). W takich warunkach, zmiana projektu naprawdę nie jest wielkim wyzwaniem.

Co jednak zrobić, jeżeli to nie jest jeszcze nasz przypadek?

  • Nie mamy bogatego doświadczenia zawodowego
  • Nie mamy też doświadczenia w szukaniu pracy
  • Takich kandydatów jak my jest więcej – i to nie 2, czy 3 – a np. 47 osób na jedno miejsce?

Dziś zajmiemy się dokładnie tym tematem – co zrobić, jak się wyróżnić, jeżeli aplikujemy na stanowisko i wiemy, że potencjalnych kandydatów, podobnych do nas będzie bardzo, bardzo dużo.

Od czego to się zaczęło?

Jako developer od lat właściwie nie miałem już tego problemu, chociaż i moje początki nie były proste 🙂

Teraz częściej spotykam się z tym problemem, rozmawiając z naszymi kursantami i im doradzając oraz podczas rozmów kwalifikacyjnych po drugiej stronie stołu, czyli weryfikując kandydatów – zazwyczaj robię to jako osoba techniczna.

➡ ZOBACZ 👉: 12 błędów, przez które nie dostałem pierwszej pracy

Ostatnio miałem jednak okazję samodzielnie od początku do końca przeprowadzić taki proces rekrutacyjny, bo szukałem nowej osoby do naszego zespołu StormIT.

➡ ZOBACZ 👉: SP#019 – Jak znaleźć i zatrudnić najlepsze osoby na rynku w przypadku małej firmy?

Posłużymy się tym przykładem, bo bardzo dobrze obrazuje, na jakie trudności może trafić kandydat oraz jakie decyzje musi podjąć osoba szukająca pracownika. Co prawda, nie jest to stanowisko typowego programisty – jednak sam proces wygląda bardzo podobnie – szczególnie że dostałem blisko 50 aplikacji.

Jak wygląda proces rekrutacyjny

  1. Analiza potrzeb, przygotowanie i promocja ogłoszenia
  2. Zbieranie odpowiedzi na ankiety
  3. Zadania rekrutacyjne
  4. Rozmowy
  5. Negocjacje i zatrudnienie

Był to bardzo standardowy proces rekrutacyjny, z którym możemy spotkać się w przypadku większości firm – może z małą różnicą, że ja na początku poprosiłem o wypełnienie ankiety z drobnymi zadaniami, a zazwyczaj wysyła się tylko CV i portfolio.

Wybór kandydatów do kolejnego etapu

Tutaj pojawiły się dla mnie pierwsze trudności – nie spodziewałem się aż takiego zainteresowania współpracą, a miałem świadomość, że za każdą z tych odpowiedzi kryje się drugi człowiek ze swoimi problemami, marzeniami itp.

Czułem całkiem sporą presję – musząc odmówić zdecydowanej większości, a z moim podejściem – najchętniej podjąłbym współprace ze wszystkimi, ale zwyczajnie technicznie i praktycznie jest to niemożliwe…

Pierwszy filtr

W tym miejscu dochodzimy do naprawdę trudnych wyborów. Chciałem to sobie możliwie jak najbardziej ułatwić – pamiętajmy, że przy 47 osobach chcąc poświęcić TYLKO 5 minut na samo przeczytanie odpowiedzi na jedną osobę, wychodzą nam prawie 4 godziny, a na niektóre ankiety potrzebowałem i 15 minut – dlatego całość zajęła mi praktycznie cały dzień.

Zdecydowałem się na podzielenie kandydatów na 3 grupy:

1. Grupa – nie chcę współpracować z daną osobą

  • To była zdecydowanie najmniej liczna grupa
  • Trafiły tutaj osoby po przeczytaniu, których ankiet od razu wiedziałem, że dalsza współpraca nie ma sensu

2. Grupa – jest ok, wszystko wydaje się w porządku, pewnie wrócę do Ciebie

  • To była najliczniejsza grupa, większość osób trafiła właśnie tutaj
  • Niestety nie wróciłem już do nich i nie miałem okazji dokładnie zapoznać się z ich kandydaturami

3. Grupa – osoby, które zrobiły na mnie największe wrażenie

  • Tutaj trafiały osoby, po przeczytaniu których odpowiedzi – powiedziałem wow, to może być ciekawe, albo – z taką osobą chciałbym współpracować i widzę mega potencjał
  • Było to zaledwie 14 osób – można powiedzieć, że tylko te osoby zrobiły dobrze swoją robotę

Jakie jest nasze zadanie jako kandydatów podczas procesu rekrutacyjnego?

Tylko te kilkanaście osób zrobiło to naprawdę dobrze – tylko one przyciągnęły moją uwagę i dostały się do właściwej kupki aplikacji…

To dość brutalne – ale taka jest prawda. Jak nie przyciągniemy uwagi do naszej kandydatury już na samym początku, to prawdopodobnie nikt nawet nie poświęci swojego czasu, żeby dokładnie zapoznać się z naszym doświadczeniem i zrealizowanymi projektami.

Powtórzę to jeszcze raz – poświęcasz 3 miesiące na dopracowanie swojego portfolio, naukę technologii itp., a potem wysyłasz słabe CV i rekruter nawet nie spojrzy na Twój projekt!

W przypadku przeglądania CV wygląda to często bardzo podobnie – nieciekawe i nudne CV, gdzie widać, że ktoś nie ma doświadczenia, CV się nie otwiera, bo zły format, albo formatowanie się rozsypało, to idę do kolejnej osoby, która nie zrobiła tych błędów.

Podsumowując – naszym obowiązkiem jako osób szukających pracy jest takie przygotowanie naszej aplikacji (niezależnie od tego, czy to jest ankieta, CV, czy mail), żeby zainteresować rekrutera i żeby chciał on poświęcić więcej swojego czasu, aby dowiedzieć się czegoś więcej o nas i o naszych umiejętnościach.

Najczęściej występujące błędy i wnioski po przejrzeniu 47 ankiet

Nieciekawe, wręcz nudne, szablonowe i generyczne odpowiedzi:

  • Pisanie niewiele wnoszących ogólników w stylu:
    • Mam duże doświadczenie i bogate portfolio
    • Szybko się uczę
    • Jestem sumiennym pracownikiem
    • Jak to sprawdzić? Jaki jest Twój wyróżnik. Konkrety!
  • Zbyt osobiste
    • Ważne jest, by napisać o swoich motywacjach itp.
    • Jednak nie przesadzajmy tutaj – mimo wszystko jest to zawodowa relacja
  • Brak wyróżnika
    • Dlaczego akurat ja?
    • Jaki jest Twój wyróżnik? Może super zrealizowany projekt?
    • Nie za długie, nie za krótkie – konkrety i bez lania wody – to Ty sprzedajesz słowem
  • Brak personalizacji
    • Ankietę, czy CV wypełniamy w odpowiedzi na konkretne ogłoszenie do konkretnej firmy, to zadajmy sobie trochę trudu i poszukajmy o niej informacji i niech to ma odzwierciedlenie w naszym dokumencie
    • CV – nie jest tylko i wyłącznie Twoją historią – szczególnie jest to widoczne u osób zmieniających branżę. Jeżeli od ostatnich 15 lat pracowałeś w innej branży, a teraz uczysz się programowania, to oczywiste, że ponad 90% Twojego doświadczenie jest poza IT. Inaczej powinno wyglądać Twoje CV, gdy aplikujesz na poprzednie stanowisko, a inaczej gdy na programistę
    • Czytaj wymagania i zadaj sobie pytanie:
      • Co jest istotne z punktu widzenia mojego nowego potencjalnego pracodawcy?
  • Brak portfolio
    • Nie mów, że coś umiesz – a to pokaż! Tutaj portfolio świetnie się sprawdza
    • Jeżeli nie pokazujesz swojej pracy – to zwyczajnie nie jesteś wiarygodny, bo jak ktoś ma zweryfikować Twoje umiejętności?
    • Uczysz się programowania? To musisz pisać kod. Pokaż go np. na GitHub

Deprecjonowanie własnych umiejętności

Np. dopiero się uczę, dopiero zaczynam, kiedyś chciałbym to zrobić, czy umieć. No nie! Twoim zadaniem jest przykucie uwagi i przedstawienie swojej kandydatury w jak najlepszym świetle. Jeżeli jesteś juniorem i dopiero zaczynasz to naprawdę to widać i nie trzeba tego podkreślać na każdym kroku.

Skupiaj się na swoich mocnych stronach i je wyróżniaj. Zadałem pytanie w ankiecie czy znasz markę StormIT oraz, czy znasz samo IT? Nie chodziło mi tutaj tylko i wyłącznie o odfiltrowanie osób, które tego nie znają, a raczej o zobaczenie, jak sobie radzą w przypadku gdy czegoś nie wiedzą – przecież można na szybko to sprawdzić. Nie znam IT dobrze, ale znam osobę, brata, męża, albo doczytałem już teraz o StormIT, a nie że zrobię to kiedyś…

Podobnie developer – jak masz w wymaganiach nową bibliotekę, to poświęć weekend i się jej doucz.

Błędy

Wiele osób ma obawy, że zrobi jakiś błąd i wręcz się ośmieszą, co czasem powoduje wręcz paraliż i wtedy nic nie wysyłamy.

Tutaj też pojawiło się sporo mniejszych lub większych błędów

  • niedziałające linki,
  • brak uprawnień,
  • merytoryczne,
  • ortograficzne.

Brak prośby o informację zwrotną

Odpisałem wszystkim – większości osób negatywnie, ale tylko 1 osoba poprosiła o informację zwrotną. Zrobiło to na mnie bardzo pozytywne wrażenie i dokładnie jej odpisałem. Zapisałem sobie też do niej kontakt – gdybym potrzebował, byłaby jednym z pierwszych wyborów, bo wiem, że się stara i chce się rozwijać.

Po rekrutacji zawsze pytajmy:

  • Co się podobało?
  • Co nie?
  • Co mogę usprawnić?

Koniec rekrutacji nie musi oznaczać końca współpracy już na zawsze

  • Może wystartuję w innej lub w tej samej firmie?
  • Może coś poprawię i w innej firmie?
  • Albo douczę się i spróbuję za jakiś czas?

Co dalej? Co, gdy przejdziemy wstępny filtr?

W moim wypadku pierwszy filtr przeszło 14 z 47 osób, a ostatecznie 10 osób dostało zadanie. Też tylko części z tych osób udało się je rozwiązać, ale tak właśnie wygląda rekrutacja. Na każdym kolejnym etapie odpadają kolejne osoby.

Samo ogłoszenie widziało kilka tysięcy osób, by ostatecznie podjąć współpracę z jedną.

Z mojej perspektywy jest kilka plusów takiej sytuacji, bo zostało mi dodatkowo sporo kontaktów i potencjalnych współprac na przyszłość, a to też ważna rzecz.

Podsumowanie

Tyle na dziś. Pamiętaj, że masz szanse w rekrutacji, tylko trzeba dobrze się przygotować 🙂

Często mniej, a dokładniej znaczy lepiej – szczególnie gdy musimy rywalizować z tak dużą liczbą kontrkandydatów.

Powodzenia i do usłyszenia!

2 komentarze
Share:
Lista 20 projektów, które dadzą Ci zatrudnienie w IT

SP#021 – Lista 20 projektów, które dadzą Ci zatrudnienie w IT (i pracę za nawet 7k PLN/mies.)

Cześć. Witaj w 21 odcinku podcastu SprawnyProgramista. Dziś porozmawiamy o pierwszym projekcie przyszłego programisty.

Z tego materiału dowiesz się:

  1. Dlaczego taki projekt jest ważny i czy istnieją skuteczniejsze drogi, żeby zostać programistą?
  2. Jak może wyglądać taki projekt?
  3. Przejdziemy też przez listę przykładowych pomysłów na projekt i rozważymy ich plusy i minusy.

Pierwszy projekt programisty – dlaczego taki ważny?

Pierwszy projekt programisty jest niezwykle ważny.
KONIEC – kropka. 🙂

NIE DA SIĘ!
Nauczyć programowania tylko i wyłącznie teoretycznie…

Dlatego prędzej czy później musimy ubrudzić sobie ręce kodem i zwyczajnie zacząć pisać kod!

Większy projekt jest też o tyle ważny, że nie tylko uczymy się pisać sam kod źródłowy w danym języku programowania
– ale zdobywamy również wielu innych „pobocznych” – ale bardzo ważnych umiejętności.

Przykładowo:

  • szukanie informacji – bo nigdy nie będziemy wszystkiego wiedzieli,
  • analiza potrzeb – bo musimy się zastanowić, co właściwie chcemy zrobić,
  • dzielenie zadań na mniejsze, oraz
  • cały cykl życia projektu – bo chcemy, żeby ostatecznie taki projekt był dostępny gdzieś publicznie.

Takie podejście do projektu sprawia, że jest on bardzo wymagający – ale też bardzo dużo nas uczy i jest zwyczajnie skuteczny!

I kiedy umieścimy go później w naszym portfolio, jest to niewątpliwie bardzo duży atut podczas późniejszego szukania pracy.

Podsumowując – NIE! Oglądanie tutoriali na YT nie zrobi z Ciebie developera, a prawdziwy projekt.

Dziś w ramach podcastu, skupimy się tylko na jednym aspekcie tej układanki – a mianowicie co możemy zrobić w ramach takiego projektu.

Gdzie szukać inspiracji na własny projekt

Własny projekt będzie zawsze najlepszy – bo jest nasz. To my go wymyśliliśmy i to my się z nim identyfikujemy. Dlatego warto od tego zacząć – i spróbować wymyślić coś samodzielnie.

Co nie znaczy jednak, że nie możemy się tutaj odrobinę inspirować innymi rozwiązaniami. Mało tego – nawet powinniśmy, bo to bardzo ułatwi nam pracę.

Zrób klon istniejącej popularnej aplikacji

Czyli znasz jakąś aplikację, może z niej korzystasz na co dzień np. Twitter, Facebook albo Paint 🙂 Wiesz, jak ona działa, a co za tym idzie, będzie Ci dużo łatwiej zaimplementować coś podobnego. Nie chodzi tutaj jednak o to, byśmy przygotowali konkurencję dla FB lub innego portalu (z całym szacunkiem, ale na starcie mamy małe na to szanse).

Chodzi raczej o to, by zrobić taka uproszczoną wersję aplikacji. Ponieważ nie musimy się skupiać na biznesie, tylko patrzymy, jak to działa i robimy coś podobnego, ale prościej.

A co jeżeli nie przychodzi Ci do głowy żadna z wykorzystywanych przez Ciebie aplikacji?

Inspiruj się innymi aplikacjami:

Przejrzyj inne aplikacje i zobacz, co działa dobrze i co można poprawić. Możesz też łączyć kilka różnych aplikacji, aby stworzyć coś nowego i unikalnego.

  • GitHub
    • Ogromne źródło projektów
    • Możemy się inspirować, albo możemy dołączyć do jakiegoś projektu open source
  • Play store, App store – lub dowolny inny sklep z aplikacjami
    • Wyszukujemy aplikacji i szukamy pomysłów
  • Strony z mniejszymi zadaniami np. spoj
  • Poszukaj prawdziwego projektu, zlecenia:
    • W ambitnej wersji możemy poszukać potencjalnego klienta i zrobić coś dla niego
    • Na start jednak polecam zwyczajnie podejrzeć jak takie zlecenia mogą wyglądać
    • Znajdziemy je, chociażby na oferia.pl lub freelancer.com

➡ ZOBACZ 👉: Pierwszy dzień w pracy – Jakie było Twoje pierwsze zadanie w pracy?

Skorzystaj z własnych doświadczeń

Skorzystaj z własnych doświadczeń: zastanów się nad własnymi potrzebami i doświadczeniami. Czy jest coś, co ułatwiłoby ci życie i brak czegoś takiego na rynku?

Czyli analizuj swoje doświadczenia: zastanów się nad swoimi codziennymi doświadczeniami i problemami, z którymi musisz się zmierzyć. Może jest coś, co możesz zautomatyzować lub ulepszyć, aby ułatwić sobie życie?

Obserwuj potrzeby rynku:

Przeanalizuj potrzeby rynku i zobacz, jakie aplikacje lub usługi brakuje. Zastanów się, jak możesz je ulepszyć lub stworzyć coś nowego.

Obserwuj rynek i trendy: śledź najnowsze trendy w branży technologicznej i zastanów się, jak możesz je wykorzystać do stworzenia swojego własnego projektu.

➡ ZOBACZ 👉: product hunt

Rozmawiaj z innymi

Zapytaj swoich przyjaciół, znajomych i rodzinę: porozmawiaj z bliskimi i zapytaj ich o ich potrzeby i problemy. Być może znajdziesz pomysł na projekt, który pomoże im rozwiązać jakiś problem.

Możesz wykorzystać sieci społecznościowe, takie jak Facebook i Twitter, aby znaleźć inspirację do swoich projektów. Przeglądaj strony grup, blogi i fora, aby zobaczyć, czego ludzie szukają i czego potrzebują.

Wykorzystaj swoje hobby

Jeśli masz jakieś pasje, zastanów się, jak możesz je wykorzystać do stworzenia aplikacji.

Na przykład, jeśli interesujesz się gotowaniem, możesz stworzyć aplikację do planowania posiłków.

Wykorzystaj swoje zainteresowania technologiczne – zastanów się nad najnowszymi technologiami, takimi jak inteligentne domy lub Internet rzeczy, i zobacz, jak możesz je wykorzystać do stworzenia aplikacji.

Lista gotowych pomysłów na pierwszy projekt dla programisty

    1. Prosta aplikacja to-do list
      1. Zaimplementuj aplikację, która pozwala użytkownikowi na dodawanie i usuwanie zadań
      2. Nudny klasyk, ale warto zrobić coś takiego chociaż raz dla siebie
      3. Podstawa to oczywiście zarządzanie (CRUD) notatkami, ale możemy go rozbudować do całego systemu zarządzania zadaniami – https://todoist.com/
    2. Aplikacja do przechowywania notatek:
      1. Stwórz aplikację, która pozwala użytkownikowi na tworzenie i przechowywanie notatek
      2. Podobny, dosyć nudny projekt – szczególnie w podstawowej, tylko crudowej wersji
      3. Popularne aplikacje to np. Google Keep
    3. Kalkulator
      1. Napisz prosty kalkulator, który pozwala użytkownikowi na wykonywanie podstawowych działań matematycznych
      2. Również nudny i popularny klasyk, ale bardzo często od tego się zaczyna pisać aplikacje, z tym że zazwyczaj jest to za mało, żeby zrobić dobre wrażenie
    4. Strona osobista w formie bloga, portfolio
      1. Stwórz prostą stronę internetową, która przedstawia Twoją osobę i umiejętności
      2. Portfolio, które samo sobą pokazuje co robisz
      3. Dobry początek – coś ciekawszego
    5. Strona internetowa dla e-commerce, sklep
      1. Wiemy, jak działa sklep, zakupy online – znajdziemy dużo przykładów
      2. Bardzo częste na bootcampach
    6. Aplikacja pogodowa:
      1. Zaimplementuj aplikację, która pobiera aktualne dane pogodowe i wyświetla je użytkownikowi
      2. Również popularne
      3. Najczęstszy problem techniczny, który tutaj rozwiązujemy to komunikacja z zewnętrzną usługą
    7. Aplikacja do zarządzania finansami:
      1. Stwórz aplikację, która pomaga użytkownikowi w zarządzaniu swoimi finansami i śledzeniu wydatków
      2. Już trochę mniej popularne, a każdy potrzebuje
      3. Możemy ją pisać pod siebie
    8. Gry:
      1. Napisz prostą grę, taką jak „Zgadnij liczbę” lub „Kamień, papier, nożyce”
      2. Lubimy grać, a gry są wymagającymi projektami
      3. W ramach programu Pierwsza Aplikacja Java tworzymy taki projekt:
        1. Zgadnij liczbę – rozbite na małe kroki
        2. Bardzo dobry pierwszy projekt – chociaż za mało do pracy jako programista
    9. Aplikacja do nauki języków obcych:
      1. Napisz aplikację, która pomaga użytkownikowi w nauce języka obcego poprzez ćwiczenia i testy
      2. Fiszki
      3. Może być dla nas przydatne i łatwo też ją wytłumaczyć
    10. Tinyurl – skracacz linków
      1. Mamy długie linki np. do wpisów na Fb i chcemy je skrócić, a dodatkowo chcemy mieć dostęp do podstawowych statystyk jak np. ile osób kliknęło w link itp.
      2. Dokładni taki projekt realizowała jedna z grup w ramach naszej społeczności KierunekJava
    11. Zbieranie pomysłów
      1. Kolejny projekt, który realizowała grupa w ramach programu EAI
      2. Co mogę zrobić w piątek wieczór?
        1. Iść do kina
        2. Iść na spacer
        3. Uczyć się programowania itp.
    12. Aplikacja do quizów:
      1. Stwórz aplikację, która pozwala użytkownikowi na rozwiązywanie quizów i sprawdzanie swoich wyników
      2. EduQuiz – projekt realizuje jedna z grup w ramach naszej społeczności KierunekJava
    13. Aplikacja do planowania podróży:
      1. Stwórz aplikację, która pozwala użytkownikowi na planowanie i organizowanie swoich podróży, w tym rezerwowanie biletów i zakwaterowania
      2. Dużo bardziej wymagające
    14. Nawyki
      1. Aplikacja, w której oznaczamy, czy coś zostało zrealizowane
      2. Przypomnienia, notyfikacje – ucz się programowania
      3. Statystyki
    15. Platforma kursowa np. aplikacja do nauki tańca:
      1. Napisz aplikację, która pomaga użytkownikowi w nauce tańca poprzez instruktaże wideo i ćwiczenia
      2. Gra na gitarze, pianinie – programowanie
    16. Aplikacja do zarządzania projektami:
      1. Stwórz aplikację, która pomaga zespołom w zarządzaniu projektami i koordynowaniu pracy członków zespołu
      2. Jira, Asana
    17. Aplikacja do czytania komiksów, memów
      1. Napisz aplikację, która pozwala użytkownikowi na czytanie i śledzenie swoich ulubionych komiksów lub memów
      2. Np. losuje Ci mem, możesz go ocenić
    18. Lista, katalog książek lub filmów
      1. Aplikacja w stylu FilmWeb
      2. Katalog, wyszukiwarka, możliwość ocenienia
      3. Użytkownicy mogą zostawiać swoje opinie
      4. Mogą tworzyć listy np. chcę przeczytać, albo polecane z danej kategorii
    19. Aplikacja do tworzenia muzyki, wideo, grafiki
      1. To już trochę trudniejsze tematy – dlatego też je połączyłem
      2. Kiedyś zrobiłem własnego Painta, którym miał nawet więcej funkcjonalności – bo zaimplementowałem przetwarzania grafiki, filtry
      3. Obsługa muzyki, wideo – montaż
    20. Aplikacja do tworzenia map:
      1. Pozwala zaplanować trasę
      2. Przechowuje np. katalog ciekawych atrakcji i może zaproponować obok takiej trasy

Podsumowanie

Pierwszy projekt jest niezwykle ważny – i w przypadku wielu osób może zdecydować o tym, czy dostaną prace, czy nie. Pamiętaj tylko, po co piszemy ten projekt.

Podsumowując – możliwości jest sporo. Warto modyfikować pomysły i dostosowywać je do własnych potrzeb. Pamiętaj tylko, po co piszemy ten projekt – prawdopodobnie będzie to Twój pierwszy projekt, dlatego często mniej znaczy lepiej – nie chodzi przecież o to by ta aplikacja powstawała 5 lat 🙂

Bonus – Lista pomysłów na projekt

Pełną listę z blisko 200 pomysłami znajdziesz w Strefie VIP!

Korzystaj, inspiruj się i powodzenia!

3 komentarze
Share:
stres

Stres, nerwy – jak radzić sobie ze stresem?

Cześć! Witaj w 20. odcinku podcastu Sprawny Programista!

Dziś mam dla Ciebie 25 narzędzi, które zrobią z Ciebie spokojnego i wyluzowanego programistę.

Temat zacząłem zgłębiać przygotowując się na spotkanie grupy mastermind, ale zobaczyłem, że interesuje on więcej osób, łącznie z programistami, którzy też bardzo często są zestresowani.

Sam też przeszedłem długą drogę, zanim nauczyłem się radzić sobie ze stresem, więc mam sporo przemyśleń, którymi chciałbym się z Tobą podzielić 🙂

25 narzędzi, które zrobią z Ciebie spokojnego i wyluzowanego programistę

Podział odcinka:

  1. Moje problemy i podejście
  2. Wprowadzenie do stresu, czym właściwie jest – trochę teorii, która nam pomoże w rozważaniach
  3. Przyczyny
  4. Objawy
  5. Skutki

Moja przygoda ze stresem

Kiedy człowiek był jeszcze młody, piękny i niebogaty – czyli gdzieś w okolicach liceum temat stresu praktycznie nie istniał. Właściwie nie miałem żadnych zmartwień – wszystko było proste, kolorowe i życie spokojnie szło do przodu.

Osobowość typu A

Dopiero w późniejszych latach przekonałem się, że jestem tak zwaną osobowością typu A.

Osobowość typu A, (wzór zachowania A) – typ osobowości, charakteryzującej się wysokim poziomem stresu, wywołanym presją czasu, tendencją do zachowań rywalizacyjnych, wysokim poziomem ambicji, agresywnością i wrogością wobec innych.

Z tym ostatni nie bardzo się zgadzam – jednak pozostałe bardzo do mnie pasowały.

Stres w pracy

Dodatkowo specyfika dorosłego życia cały czas podrzuca nam powody, żeby się denerwować:

  • Praca
    • Jak ją dostać?
    • Co jeżeli mnie wywalą?
    • Oni mnie wszyscy oceniają
  • Rodzina
    • Dziecko, drugie dziecko
    • Kredyt na mieszkanie
    • Jak ja ich utrzymam?
    • Jak ja ich wychowam na dobrych ludzi?
  • Później doszedł jeszcze własny biznes.

Przewlekły stres

Podsumowując – pojawiło się trochę zmartwień, a jako osoba przejmująca się robiłem to praktycznie cały czas.

Do tego stopnia, że zaczęło na tym cierpieć moje zdrowie (o śnie już nie wspomnę), ale również relacje z bliskimi, a nawet produktywność.

Dlatego też zacząłem bliżej interesować się tematem, szczególnie że prowadząc własny biznes, chciałem wystawiać się na nowe, jeszcze większe wyzwania – a nie chować głowę w piasek i unikać wszystkiego.I tutaj przydaje się analityczny umysł.

Rozłóżmy to na drobne i zastanówmy się, jak możemy sobie z tym poradzić i jak rozwiązać ten problem.

Przejdźmy do 2 części, gdzie porozmawiamy – o tym czym właściwie jest stres.

Stres – Wprowadzenie

Zacznijmy od tego, że – stres, nerwy i niepokój są naturalnymi emocjami, które towarzyszą nam w codziennym życiu. W pewnym stopniu są one niezbędne do podejmowania decyzji i działania, jednak gdy stają się zbyt intensywne lub długotrwałe, mogą prowadzić do problemów zdrowotnych i utrudniać nam codzienne funkcjonowanie.

Czym jest stres?

Stres to naturalna reakcja organizmu na bodźce, które postrzegamy jako zagrożenie lub wyzwanie. Podczas stresu nasz układ nerwowy wysyła sygnały do mózgu, które aktywują uwalnianie hormonów stresu, takich jak adrenalina i kortyzol.

Te hormony powodują szereg reakcji fizjologicznych – są one przydatne w sytuacjach zagrożenia, ponieważ umożliwiają nam szybsze i sprawniejsze działanie, ale niestety nadmierny lub długotrwały stres może prowadzić do problemów zdrowotnych i emocjonalnych.

Hormon stresu

Hormon stresu, zwany kortyzolem, jest wydzielany przez korę nadnerczy podczas stresu. Jego głównym zadaniem jest pomoc organizmowi w radzeniu sobie z sytuacjami zagrożenia lub wyzwaniem.

Kortyzol wpływa na szereg procesów fizjologicznych, takich jak:

  1. Przyspieszenie metabolizmu i uwalnianie glukozy z magazynów glikogenu, co umożliwia szybsze i sprawniejsze działanie.
  2. Podwyższenie ciśnienia krwi i przyspieszenie bicia serca, co umożliwia lepsze ukrwienie narządów i tkanek.
  3. Zwiększenie napięcia mięśni, co umożliwia lepszą gotowość do działania.
  4. Zwiększenie uwagi i skupienia, co umożliwia lepsze reagowanie na sytuacje zagrożenia.

Rodzaje stresu

Istnieje kilka rodzajów stresu, które różnią się od siebie pod względem przyczyn i skutków. Oto kilka najczęściej występujących:

  1. Stres krótkotrwały wywoływany jest przez konkretną sytuację lub bodziec. Pomaga nam lepiej radzić sobie z sytuacjami wymagającymi szybkiej reakcji.
  2. Stres długotrwały jest to stres, który utrzymuje się przez długi okres czasu i może prowadzić do chronicznego stresu. Może być wywołany przez długotrwałe, powtarzające się drobne sytuacje stresujące lub przez ciągłe narażenie na stresory (np. praca zawodowa, trudne relacje z innymi ludźmi).
  3. Stres – eustresy to pozytywny rodzaj stresu, który motywuje nas do działania i pomaga nam lepiej radzić sobie z wyzwaniami. Może być wywołany przez nowe doświadczenia, rozwijanie nowych umiejętności czy osiąganie sukcesów.
  4. Stres – dystresy to negatywny rodzaj stresu, który może prowadzić do problemów zdrowotnych i emocjonalnych. Może być wywołany przez sytuacje zagrożenia, konflikty z innymi ludźmi, czy trudne sytuacje.

Przyczyny stresu

Jako ludzie jesteśmy różni, więc i przyczyny stresu mogą być różne w zależności od osoby i sytuacji. Do najczęściej występujących przyczyn możemy zaliczyć takie czynniki jak:

  1. Stres w pracy: obowiązki zawodowe, presja czasu, brak satysfakcji z pracy, niepewność co do przyszłości zawodowej.
  2. Stres w szkole: nauka, oceny, konkurencja, presja rodziców i nauczycieli.
  3. Relacje z innymi ludźmi: konflikty z rodzeństwem, partnerem, przyjaciółmi, brak bliskości i wsparcia.
  4. Zmiany sytuacji życiowej: rozwód, śmierć bliskiej osoby, przeprowadzka, zmiana pracy.
  5. Sytuacje stresogenne: kataklizmy naturalne, wojny, kryzysy, niebezpieczeństwo.
  6. Nauka programowania 🙂 duże wyzwanie, duże obciążenie umysłowe, czasowe, emocjonalne. Często połączone ze zmianą pracy.

Pamiętaj, że niektóre sytuacje stresujące są nieuniknione, jednak ważne jest, aby nauczyć się radzić sobie ze stresem, ale o tym za chwilę 🙂

Objawy i skutki stresu

Objawy stresu również mogą się różnić w zależności od osoby i sytuacji, w której dochodzi do stresu.

Pewnie już nieraz miałeś do czynienia z jego objawami – oto kilka najczęściej występujących:

  1. Problemy zdrowotne: bóle głowy, bóle brzucha, bezsenność, zmęczenie, trudności z koncentracją, zaburzenia odżywiania (nadmierne lub zbyt małe spożycie pokarmów).
  2. Emocjonalne objawy: lęk, niepokój, brak radości, brak motywacji, poczucie winy, brak pewności siebie, płaczliwość, wahania nastroju.
  3. Zmiany zachowania: brak energii, brak zainteresowania rzeczami, które wcześniej sprawiały przyjemność, brak zaangażowania w obowiązki, unikanie kontaktów z innymi ludźmi, zwiększone używanie substancji odurzających (np. alkohol, narkotyki).
  4. Problemy z funkcjonowaniem: trudności w podejmowaniu decyzji, brak efektywności w pracy, trudności w nauce, brak skupienia uwagi.

Jak radzić sobie ze stresem? Jak pokonać stres?

Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale cały czas się rozwijam! Stresu nie unikniemy, ale może możemy nauczyć się nim zarządzać i z nim radzić, aby jego skutki nie były dla nas tak opłakane.

Oto kilka moich sprawdzonych sposobów, które mogą pomóc 🙂 Pomyśl o nich, jak o zestawie narzędzi:

  • nie wszystkie z nich potrzebujesz,
  • nie wszystkie z nich potrzebujesz TERAZ,
  • ale dobrze mieć je gdzieś w pobliżu.

Jak opanować stres? – sposoby na stres

Moje sposoby radzenia sobie ze stresem:

  1. Zadbaj o swoje zdrowie fizyczne. Jeśli jesteś zmęczony lub chory będziesz mieć problemy z koncentracją i utrzymaniem kontroli nad swoim umysłem. Odpowiednia dieta, unikanie większych ilości alkoholu, regularna aktywność fizyczna i sen są niezbędne do zachowania dobrego zdrowia i dobrego samopoczucia.
  2. Czas z rodziną i przyjaciółmi. Zróbcie coś razem, idźcie na spacer, zagrajcie w coś, wybierzcie się na krótką/daleką wycieczkę itp.
  3. Czas TYLKO dla Ciebie! Warto spędzać przynajmniej 30 minut każdego dnia sam na sam ze sobą – bez telefonu, tv, tylko z samymi myślami 🙂 Każdy dzień staram się zaczynać taką sesją, spotkaniem z samym sobą. Brzmi na początku dość dziwnie, ale naprawdę działa cuda.
  4. Znajdź swoje hobby! Pomyśl o tym, co lubisz, o czymś, co zajmie Ci głowę – dla mnie to biznes, czytanie i sport. Dla Ciebie może to być coś całkiem innego.
  5. Sport! Jeszcze raz + natura. 1 godzina biegu (ewentualnie spacer…) w lesie – może rozwiązać większość codziennych problemów. Boli mnie głowa, nie mogę zebrać myśli. Godzina biegu po lesie z dobrym podcastem albo ulubioną muzyką i wracam jak nowo narodzony. Testowałem to wielokrotnie – gdyby nie takie wyjście to do końca dnia już bym się nie pozbierał.
  1. Naucz się odpoczywać. Odpoczynek i relaks są niezbędne do regeneracji sił i zachowania równowagi emocjonalnej. Ważne, aby znaleźć taką formę relaksu, która sprawia nam przyjemność i pozwala oderwać się od codziennych problemów. Sam cały czas mam z tym problem – ale pracuję nad tym.
  2. Ustal swoje priorytety. Często stres wiąże się z próbą wykonania zbyt wielu rzeczy naraz. Aby sobie z tym poradzić, warto określić swoje priorytety i skupić się na najważniejszych zadaniach. Kiedy masz mniej rzeczy (różnego rodzaju projektów) – łatwiej to kontrolować.
  3. Poranna rutyna. Każdy z nas ma jakieś poranne rutyny. Budzisz się otwierasz jedno oko, drugie – i co robisz? Łazienka, telefon i do pracy… a można inaczej. Poranek to kluczowy moment dnia. Dobry poranek sprawia, że nawet najtrudniejszy dzień będzie łatwiej przetrwać. To często jeden z niewielu momentów, który możemy tak skutecznie kontrolować.
  4. Afirmacje. Zrób listę przypomnień, co jest dla Ciebie ważne (tylko pozytywne) przykłady – „Jestem spokojną osobą i potrafię rozwiązać wszystkie trudności”. ALE to nie tylko przypomnienie to Twój przewodnik, więc później w ciągu dnia, kiedy masz stresującą sytuację – pomyśl o tym jeszcze raz – „Jestem spokojny i rozwiązuję wszystkie trudności”.
  1. Unikaj emocjonalnych wampirów i otaczaj się pozytywnymi ludźmi i unikaj stresujących sytuacji – jestem pewien, że znasz przynajmniej jeden przykład osób z tych kategorii – po rozmowie jesteś kompletnie wyczerpany lub jesteś bardzo pobudzony! Podobnie z wyjątkowo stresującymi sytuacjami. Najlepsze co możemy zrobić – to odciąć się od tego.
  2. Plany długoterminowe. Jeśli masz długoterminowy plan zrobienia czegoś i widzisz, że wszystko jest na dobrej drodze – ostatnie dni/tygodnie/miesiące – było zaznaczone na zielono nawet jeśli coś schrzanisz, to nie zmieni to całości obrazu!
  3. Przypominaj sobie o dobrych rzeczach. Nasz mózg nie jest idealny, koncentruje się na ostatnich rzeczach i traktuje ZŁE rzeczy jako ważniejsze i szybko zapomina o dobrych, więc o wielu rzeczach trzeba sobie przypominać (afirmacje, cele, plany, lista zwycięstw itp. – dobre rzeczy).
  1. Pozytywne wzmocnienie. Każdego wieczora zapytaj siebie – co dobrego było dzisiaj? Na pewno to było coś! Zmuś się na początku i stosuj przypomnienia długoterminowe – lista Twoich osiągnięć, pozytywne opinie klientów, e-maile.
  1. Akceptacja. Nie możesz kontrolować wszystkiego, uświadom to sobie i przypominaj o tym. Przykład – nie zmienisz tego, że stoisz w korku, spóźnisz się… – ale! Co mogę teraz zrobić? Mogę do nich zadzwonić i poprosić o więcej czasu, co mogę zrobić na przyszłość? – przewidywać podobne sytuacje – chyba nie jest niczym niezwykłym, że w każdy piątek po południu mamy w Gdańsku korek 😉
  1. Wybacz sobie i innym.
  1. Bądź przygotowany – szczęście sprzyja lepszym i przygotowanym. Stresujące spotkanie, np. rozmowa kwalifikacyjna? Przygotuj listę potencjalnych pytań – pomyśl o komunikacji, alternatywnej drodze, pomyśl o planie B. Gdy będziesz mieć mniej niewiadomych, będziesz odczuwać mniejszy stres.
  1. Zadbaj o swoje zabezpieczenie finansowe. Nawet niewielka poduszka to ogromny komfort. Stracę pracę? To mam np. 3 miesiące na znalezienie nowej. Dodatkowo, daje większy spokój i pewność siebie – gdy pojawiają się nowe możliwości,  możesz agresywniej negocjować.
  2. Nie unikaj problemów, ale też ich nie przeceniaj. Czasem stres może być spowodowany lękiem przed podejmowaniem trudnych decyzji lub rozwiązywaniem problemów. Warto jednak pamiętać, że większość problemów ma rozwiązanie i unikanie ich na dłuższą metę, tylko pogorszy sytuację. Dodatkowo rozwiązując różne problemy, budujemy pewność siebie.
  1. Bądź szczery. przede wszystkim sam ze sobą.
  2. Ciepło + woda. Sauna lub zwykła kąpiel rozluźnia mięśnie i umysł. Woda wieczorem może pomóc zasnąć
  1. Zimno + woda. Morsowanie = dużo endorfin 🙂 Lepsze niż kawa!
  1. Krótka przerwa w ciągu dnia. Idź na spacer, przeczytaj coś – zmień perspektywę – co teraz robisz (prawdopodobnie praca).
  2. Medytacja. Medytacja na stres? Tak, to naprawdę działa, ale też jest naprawdę trudne – początek był dla mnie bardzo ciężki, ale cieszę się, że wytrwałem. Obecnie robię medytacje prowadzone za pomocą aplikacji Serenity. Istnieje wiele różnych rodzajów medytacji – prowadzone, nieprowadzone, religijne, niezwiązane z żadną religią itp
  1. Zadbaj o suplementację. U mnie Ashwarganda, magnez, ALE ja zrobiłam naprawdę dogłębną analizę i miałem konsultację z lekarzem i dietetykiem.
  2. Bądź uprzejmy dla siebie i dla innych. Bądź swoim najlepszym przyjacielem i tak siebie traktuj.

BONUSOWY – Skorzystaj z pomocy profesjonalisty. Jeśli przewlekły stres i niepokój są dla nas szczególnie uciążliwe i utrudniają nam normalne funkcjonowanie, warto skorzystać z pomocy specjalisty, takiego jak psycholog lub terapeuta. Oni mogą pomóc nam lepiej.

Stres, nerwy – jak opanować stres? – Podsumowanie

Żyjemy w XXI wieku, a stres jako naturalna reakcja organizmu jest nieodłącznym elementem naszego życia. W tym odcinku powiedzieliśmy sobie o tym, czym stres jest, jakie są jego przyczyny oraz objawy. Musimy pamiętać, że nadmierny lub długotrwały stres może prowadzić do problemów zdrowotnych i emocjonalnych.

Kluczowe jest, aby nauczyć się radzić sobie ze stresem i zwracać uwagę na swoje potrzeby i granice. Korzystaj z tych narzędzia i stwórz własny, dostosowany do Ciebie framework.

2 komentarze
Share:

SP#019 – Jak znaleźć i zatrudnić najlepsze osoby na rynku w przypadku małej firmy?

Cześć. Witam Cię w 19. odcinku podcastu Sprawny Programista.

Dziś porozmawiamy o rekrutacji. Z tego materiału dowiesz się między innymi:

  1. Jak znaleźć i zatrudnić najlepsze osoby na rynku w przypadku małej firmy
  2. Jak wygląda taka rekrutacja – i co możemy zrobić, żeby jak najlepiej na niej wypaść

Do tej pory głównie skupialiśmy się na dużych firmach i rekrutacjach w korporacjach na stanowisko programisty.

Dziś natomiast pokażę Ci, jak od środka może wyglądać rekrutacja w małej firmie i co jest brane pod uwagę. Zrobimy to na przykładzie mojej aktualnej rekrutacji na stanowisko związane z pisaniem oraz zarządzaniem treściami.

Zacznijmy od spojrzenia z lotu ptaka – jak może wyglądać taki proces rekrutacyjny:

  1. Zebranie wymagań, zastanowienie się czego ja właściwie chcę
  2. Przygotowania ogłoszenia
  3. Promocja ogłoszenia i zebranie ludzi na ankietę
  4. Wybranie kandydatów na podstawie ankiet
  5. Zadania rekrutacyjne
  6. Rozmowy kwalifikacyjne
  7. Negocjacje i zatrudnienie

Przygotowania do rekrutacji

Analiza obecnych zadań i sytuacji

  • Analiza mojego dnia:
    • Robię ją cyklicznie co pewien czas
    • Pojawiają się ciekawe wnioski, zwłaszcza na początku
    • Potem głównie jako przypominajka, żeby zbytnio się nie rozpraszać
  • Analiza – struktura firmy, schemat stanowisk i odpowiedzialności w firmie:
    • Podobne ćwiczenie, ale z punktu widzenia całej organizacji
    • Gdy wiemy już, co robimy, warto pogrupować te odpowiedzialności, dzieląc je na odpowiednie stanowiska
    • Oczywiście w przypadku małej firmy jak moja, większość odpowiedzialności i tak spadnie na mnie, ale pomaga to ogarnąć chaos oraz przygotować się do przekazania przynajmniej niektórych odpowiedzialności komuś innemu – czy to pracownikowi, czy zewnętrznej firmie np. księgowemu

Określenie stanowiska

W tym punkcie musimy zastanowić się nad kilkoma kwestiami:

  • Czy to praca na część etatu, czy na stałe?
  • Czy ma zostać wykonywana zdalnie, czy w biurze?

Po przemyśleniu uznałem, że ma to być dodatkowa praca, a zakres obowiązków, mimo że zakrawa na 2 stanowiska, będzie dla 1 osoby. Wynika to z różnicy między korporacją a małą firmą (większa specjalizacja vs uniwersalne umiejętności).

struktura Stormit

Copywriter

Określenie budżetu

  • Na co mogę sobie pozwolić?
  • Weryfikacja rynku
    • Inne ogłoszenia
    • Raporty z rynku pracy
    • Spytać kandydata:

„Jakiego wynagrodzenia oczekujesz netto / jakiej formy zatrudnienia / podczas okresu próbnego i docelowo?”

Jest to podejście hejtowane przez wiele osób i rzeczywiście zdarzają się firmy, które go nadużywają. Ja jestem jednak jego zwolennikiem w niektórych przypadkach. Ludzie mają bardzo różne oczekiwania i potrzeby. Dla jednego – UoP będzie wymarzoną formą zatrudnienia, a dla drugiego rozliczenie przez FV.

Sama stawka – część osób woli się rozliczać za godzinę, część za wykonaną pracę.

W tym pytaniu chodzi o preferencje – ja też mama swoje preferencje, które określiłem w ogłoszeniu o pracę. To, na co konkretnie się dogadamy, będzie elementem negocjacji w późniejszym etapie.

Zostawiając takie otwarte pytanie, nie sugeruję ludziom odpowiedzi jak w przypadku widełek, nie odrzucam też osób, które by nie pasowały do jakiegoś wzorca. Dostałem np. propozycję od osoby, która całkowicie przekroczyła mój budżet, ale spróbujemy z nią podjąć współpracę na innych zasadach.

Czy to znaczy, że wybiorę osobę, która da najmniej?

No nie. Jeżeli ktoś nie będzie spełniał wymagań, to choćby chciał pracować za półdarmo, to nie podejmiemy współpracy, bo koszt współpracy z taką osobą i mojego czasu będzie dużo większy – a ona nie pomoże nam w zadaniach. Z drugiej strony, jeżeli ktoś przyjdzie do mnie i powie, że chce stawkę godzinową 1k, ale zagwarantuje mi, że np. dostarczy mi dużo klientów, to przynajmniej rozważę taką opcję – chociaż wtedy już nie mówimy o tym stanowisku.

Ogłoszenie

Ogłoszenie przygotowałem w ramach naszego bloga StormIT.pl. Jest to bardzo dobre wyjście, bo docieram do osób związanych z samą marką oraz dodatkowo promuję stronę.

Zobacz 👉 StormIT szuka Copywritera / Content Managera – dołącz do nas!

Promocja ogłoszenia

W tym wypadku użyłem moich kanałów takich jak różne social media, ale umieściłem je również na grupie kursantów. Teraz czas na podcast i mailing – tak docieram głównie do osób w jakiś sposób związanych ze mną, ale również do osób spoza.

Ogłoszenie umieściłem również na grupach dla copywriterów, wirtualnych asystentów i portalach z ogłoszeniami o pracę. Celem jest zebranie możliwie dużo osób na samym początku.

Treść ogłoszenia

Ogłoszenie zostało przygotowane tak, by możliwie odsiać dużo osób. Na tym etapie raczej staram się zniechęcać, niż namawiać – powód jest prosty – nie chcę zatrudnić wszystkich, a jedynie najlepszą, najbardziej dopasowaną osobę.

W treści umieściłem:

  • Wymagania, opis stanowiska
  • Czego można się spodziewać po współpracy
  • Przykładowe zadania, które będą czekać na
  • Link do ankiety

Po tak długim ogłoszeniu, na jego końcu można znaleźć link do ankiety. Celowo nie jest on zbytnio wyróżniony – akceptuję tylko osoby, które rzeczywiście przez to przejdą, którym rzeczywiście zależy na współpracy.

Ankieta

Technicznie ankieta to formularz w Airtable – moim zdaniem bardzo wygodne rozwiązanie 🙂

Przejdźmy teraz przez pytania i omówmy najważniejsze rzeczy:

  • Dane osobowe – muszę się jakoś skontaktować z wybranymi osobami 🙂
  • „Dlaczego ubiegasz się o tę pracę?”
    • Jaka jest Twoja motywacja – Twoje WHY
    • Takie otwarte pytanie potrafi bardzo dużo powiedzieć o osobie odpowiadającej
    • Warto unikać tutaj pisania o tym, że dopiero zaczynamy i że chcę zobaczyć jak to będzie
    • Warto podkreślić, że wpisujemy się w wymagania i oczekiwania i że dla niej będzie to odpowiednie miejsce
    • Warto zwracać uwagę na styl wypowiedzi – szczególnie, że szukamy tutaj osoby, która ma pracować właśnie z tekstem
  • „Dlaczego uważasz, że jesteś odpowiednią osobą na to stanowisko?”
    • Jaki Twój największy wyróżnik?
    • Co zyskam, jeżeli będę miał Ciebie po swojej stronie?
    • Co wyróżnia Cię spośród innych kandydatów?
  • „Jak dobrze znasz branżę IT?”
    • Szukamy osoby, która zna przynajmniej podstawowe zagadnienia związane z IT
    • Jeżeli znamy to super, warto to podkreślić
    • Jeżeli nie – to warto podkreślić inną swoją mocną stronę, możliwie najbliższą oczekiwaniom i chęć do dalszej nauki
  • „Jak dobrze znasz markę StormIT?”
    • Oczywiście chciałbym współpracować z osobami, które już mnie dobrze znają, by zwyczajnie ta komunikacja szczególnie na starcie była prostsza
    • To pytania jednak pokazuje, jak ludzie radzą sobie, gdy muszą powiedzieć, że czegoś nie znają lub nie potrafią
    • Podobnie jak ostatnio, można szybko nadrobić braki. Dosłownie 5 minut rozeznania się w temacie wystarczy, żeby odpisać, że poszukaliśmy informacji
  • „Z jakimi projektami miałeś/-aś do czynienia do tej pory?”
    • Czyli pytanie o Twoje doświadczenie
    • Warto wybrać te najciekawsze i najlepiej dopasowane do aktualnego stanowiska
    • Warto też zwrócić uwagę, że nie pytam o edukację, czy nawet o doświadczenie komercyjne – podobnie jak w przypadku IT i programowania – dla mnie najważniejsze są umiejętności, a nie papierek
    • A jak pokazać takie umiejętności?
      • Projekty dla dotychczasowych klientów
      • Albo nasze własne – blog, profil na FB, Instagramie
      • Skoro chcesz pracować jako copywriter, to musisz mieć jakieś teksty – czyli znowu analogia do programowania
  • Zadanie praktyczne
    • „Klienci nie chcą kupować jednego z naszych produktów. Proszę Cię o poprawienie strony sprzedażowej. Co robisz?/Jak się do tego zabierasz?”
      • Bardzo ważne zadanie, bo pokazuje tok rozumowania
      • Wystarczy dosłownie 1 akapit odpowiedzi, gdzie dzielimy się procesem, jak szukamy rozwiązania problemu i wymieniamy narzędzia
    • „Jaki Twoim zdaniem jest największy błąd podczas promocji treści w SM?”
      • To pytanie też pokazuje sposób myślenia i znajomość tematu
    • „Czego i jak aktualnie się uczysz? W jakim kierunku się rozwijasz?”
      • Zależy mi na osobach proaktywnych, które wychodzą z inicjatywą, rozwijają się
      • Jeżeli mamy pasję i dodatkowo ta pasja jest przynajmniej trochę związana z tym, co robimy, to jest to niewątpliwie duży plus!
  • „Gdzie mieszkasz?”
    • Pracujemy zdalnie i typowo asynchronicznie, ale jeżeli nie będzie to koniec świata, to chętnie umówiłbym się z taką osobą na kawę i chwilę porozmawiał offline
  • „Jakiego wynagrodzenia oczekujesz netto / jakiej formy zatrudnienia / podczas okresu próbnego i docelowo?”
  • „Gdzie mogę znaleźć Cię (i Twoje prace) w sieci (FB, Instagram, Pinterest, strona WWW, Twitter, blog, portfolio, przykładowe prace itp.)?”
  • „Inne informacje, które chciałabyś/-byś mi przekazać”

Analiza ankiet

Tak wypełnionych ankiet będzie prawdopodobnie kilkadziesiąt. Z tych osób wybierzemy około 10 do kolejnego etapu. Natomiast do wszystkich osób napiszę wiadomość z podziękowaniem za proces, a wybrane dostaną maile z zadaniami rekrutacyjnymi.

Zadania rekrutacyjne

Ten etap jest już tylko dla nielicznych, którzy zrobili dobre wrażenie w ankiecie. Pamiętajmy, że dobre wrażenie nie jest równoznaczne z posiadanymi kompetencjami i dopasowaniem do nas, dlatego potrzebujemy dodatkowej weryfikacji.

Zadania wymagają jednak więcej czasu od kandydata, ale również z mojej strony, dlatego każda osoba, która zrealizuje zadania, otrzyma niewielkie wynagrodzenie za poświęcony czas. Uważam, że to już fair układ – szczególnie że dobra realizacja tych zadań może zająć odrobinę więcej czasu.

Jakich zadań można się spodziewać?

  • Typowo praktycznych, dokładnie takich, jakie będziemy realizować już podczas regularnej współpracy
  • Przygotowanie tekstu, zebranie notatek, przygotowanie mapy myśli, korekta i formatowanie
  • Przygotowanie grafiki, publikacja wpisu

Na co zwrócę uwagę, co jest dla mnie ważne?

  • Słowność, zaangażowanie i dokładność

Kandydata proszę o deklarację terminu dostarczenia zadania (sam go określa). Od tego momentu oczekuję, że ten termin zostanie zachowany. Zadanie rekrutacyjne jest trochę naszą popisówką – trzeba je zrobić możliwie najlepiej, jak potrafimy, a potem jeszcze raz sprawdzić i poprawić, tak by oddawało nasze rzeczywiste umiejętności.

Rozmowa rekrutacyjna

Każda osoba, która zrealizuje zadania w zadeklarowanym terminie, otrzymuje wynagrodzenie, a wybrane osoby zapraszam na krótką rozmowę.

Jest to już ostateczna weryfikacja i potwierdzenie, czy rzeczywiście to ta osoba zrobiła zadania i czy będzie nam się dobrze wspólnie pracowało. Nawet krótka rozmowa może pokazać, czy potrafimy znaleźć wspólny język

Negocjacje i zatrudnienie

Jeżeli wszystko będzie w porządku, to przechodzimy do negocjacji konkretnych warunków i rozpoczynamy współpracę 🙂

Zobacz 👉 12 błędów przez które nie dostałem pierwszej pracy

Podsumowanie

Jak wygląda proces rekrutacyjny?

  1. Zebranie wymagań, zastanowienie się czego ja właściwie chcę
  2. Przygotowania ogłoszenia
  3. Promocja ogłoszenia i zebranie ludzi na ankietę
  4. Wybranie kandydatów na podstawie ankiet
  5. Zadania rekrutacyjne
  6. Rozmowy kwalifikacyjne
  7. Negocjacje i zatrudnienie

Na co zwrócić uwagę?

  • Zastanowić się jakie oczekiwania ma druga strona i możliwie dobrze na nie odpowiedzieć
  • Pamiętać, że druga strona nie jest w naszej głowie i nas nie zna. Jeżeli czegoś nie napiszemy lub napiszemy to niejednoznacznie to możemy zostać źle zrozumiani
  • Pokazać się z możliwie jak najlepszej strony, postarać się
  • Pokazać swoje umiejętności np. w formie dotychczasowych prac

Dziękuję za wspólnie spędzony czas i zapraszam do wzięcia udziału w tej rekrutacji oraz w innych naszych inicjatywach – StormIT.pl i KierunekJava.pl

No comments
Share:
Zarobki programistów – ile zarabia programista? I DLACZEGO aż tyle?!

SP#018 – Zarobki programistów – ile zarabia programista? I DLACZEGO aż tyle?!

Ile zarabia programista? Zarobki programistów!
Cześć! Witam Cię w 18. odcinku podcastu Sprawny Programista.

Ile tak naprawdę zarabia programista?

Podobno gentlemani nie rozmawiają o pieniądzach. Osobiście nie do końca zgadzam się z takim podejściem – albo zwyczajnie nie jestem prawdziwym gentlemanem…🙃

Dlatego też dzisiejszy odcinek będzie poświęcony głównie pieniądzom – i wszystkim, co z tym związane.

Zarobki w IT to jeden z powodów, dla którego wiele osób myśli o zmianie branży i chce zostać programistami. Wiąże się z nimi też wiele szumu informacyjnego i mitów – dlatego zdecydowałem się uporządkować te tematy.

Dziś porozmawiamy o pieniądzach, czyli:

  • Ile tak naprawdę zarabiają programiści oraz co na to się składa?
  • Dlaczego te zarobki są wyższe w porównaniu np. z innymi specjalistami?
  • Jak jeszcze możemy wykorzystać to na własną korzyść – czyli co można zrobić, by podnieść je jeszcze bardziej?!

Na start – przyjrzyjmy się kilku liczbom oraz zmiennym, które wpływają na zarobki w IT.

Ile zarabia programista w Polsce, w 2022 roku?

Z danych jakie zostały opublikowane w raporcie No Fluff Jobs na koniec 2022 roku wynika, że mediana wynagrodzeń programistów w Polsce wynosi 15 000 złotych brutto na umowie o pracę oraz 20 060 zł + VAT na B2B. Czyli odrobinę przewyższa to wynagrodzenie minimalne 😉

Są to wartości wyciągnięte na podstawie widełek oferowanych przez ostatnie pół roku w portalu.

Warto uściślić co to dokładnie znaczy. W IT coraz popularniejsze są (przynajmniej częściowo) publiczne stawki – rynek, czyli w tym wypadku sami programiści tego coraz częściej wymagają, a firmy zwyczajnie się do tego dostosowują.

W praktyce wygląda to najczęściej tak, że firma w ogłoszeniu podaje orientacyjny przedział wynagrodzenia, na jakie można liczyć na danym stanowisku. Zdarzają się oczywiście sytuacje, gdzie górna granica widełek jest wystawiana tylko jako taki wabik na potencjalnych kandydatów. Jednak po drugiej stronie mamy również kandydatów, którym udaje się wynegocjować wynagrodzenie nawet 2, czy 3 razy wyższe od mediany!

Także podsumowując te kwoty – jest nieźle. Szczególnie jeżeli porównamy to do innych branż.

Dlaczego aż tyle?

Dlaczego programista zarabia więcej niż inny specjalista, który zapewne poświęcił nie mniej swojego wysiłku i zaangażowania w zdobycie umiejętności? Co jest takiego specjalnego w IT?

Wypisałem sobie 3 główne takie czynniki:

  • Praca na odległość – czyli prosta możliwość współpracy z klientami z całego świata

Dentyście raczej trudno będzie obsłużyć klienta z San Francisco, czy Dubaju – a programista? A programista może rano pracować dla jednego, w południe dla drugiego, a po obiedzie jeszcze dla innego – i to wcale nie musi siedzieć w Polsce, a praktycznie w dowolnym miejscu na świecie. O ile oczywiście ma dostęp do Internetu 😉

Dzięki temu można dotrzeć do większej ilości potencjalnych klientów i wybrać sobie tych z zasobniejszym portfelem. Albo takich, z którymi pracuje nam się lepiej. Możemy to robić, pracując jako freelancer, ale również siedząc na zwykłym etacie. Dodatkowo coraz więcej firm zakłada w Polsce swoje biura, żeby korzystać z Polskich deweloperów, a ich klienci są już rozsiani po całym świecie.

  • Prawo podaży i popytu – cały czas jest nas za mało!

Branża IT ciągle się rozwija, powstaje coraz więcej firm, obecne firmy zmieniają swoją strukturę, wprowadzają tak zwaną informatyzację – to wszystko powoduje, że potrzeba ludzi, którzy napiszą i obsłużą systemy informatyczne.

Mimo ostatnich zawirowań, które chwilowo były odczuwalne również i w IT – związanych czy to z pandemią, czy wojną – obecnie branża ma się całkiem dobrze i długoterminowo nic nie wskazuje, żeby miało się to zmienić.

Wg danych Eurostatu z 2020 r. deficyt programistów w polskich firmach to około 50 tysięcy, w Europie około 300 tysięcy i dalej rośnie!

Owszem, pracodawcy najczęściej szukają kandydatów przynajmniej na stanowiska typu mid i senior, ale nie zmienia to faktu, że nawet jeżeli ktoś dopiero zaczyna pracę w tym sektorze, to ma szansę stać się atrakcyjnym kandydatem zdecydowanie szybciej niż w innych branżach.

  • Programiści rozwiązują problemy biznesowe!

Wyobraź sobie klienta, który do tej pory obsługiwał jakiś proces ręcznie – powiedzmy, że w skrajnym przypadku analizował jakieś dane i ręcznie liczył je na kartce i z kalkulatorem.

Pierwsze usprawnienie to Excel.

Kolejny poziom usprawnień – to typowy system informatyczny, który nie tylko wyliczy dużo więcej rzeczy, to jeszcze zrobi to często dużo szybciej, z mniejszym ryzykiem błędu itp.

Albo jeszcze lepiej – dzięki takiej analizie wyłapujemy potencjalnych klientów dla naszego partnera i on może z nimi zrobić biznes.

Także programista może rozwiązywać realne problemy biznesowe, które generują bardzo dużą wartość – a co za tym idzie, wszyscy na tym zarabiają, więc jest czym się podzielić.

W tym modelu nie robimy już tego wszystkiego ręcznie, tylko automatyzujemy procesy, przez co one są zwyczajnie wydajniejsze. Czyli mówiąc już dosadnie – mój skrypt może zwyczajnie zastąpić jakiegoś pracownika, który wcześniej robił to ręcznie. Trochę brutalne.

Dlatego tak ważne jest, żeby programista nauczył się rozwiązywania problemów i ich dekompozycji. Znajomość składni języka programowania to zazwyczaj za mało by napisać aplikację…

Trzeba jeszcze wiedzieć, CO pisać – jak rozwiązać dany problem biznesowy. Zrozumienie problemu oraz rozbicie go na mniejsze zadania to kluczowa umiejętność. To wszystko w dużej mierze tłumaczy nam, dlaczego branża IT pod względem zarobków ma się dobrze.

Podsumowując:

  1. Praca na odległość i łatwość dostępu do wielu klientów jednocześnie.
  2. Prawo podaży i popytu – cały czas jest nas za mało!
  3. Programiści rozwiązują problemy biznesowe! – potencjalnie możemy generować dużą wartość.

Od czego zależy wysokość przeciętnego wynagrodzenia programisty?

Kolejna rzecz, na której się skupimy – to czynniki, od których zależy wysokość przeciętnego wynagrodzenia programisty.

Czyli wiemy już, że w IT jest dobrze i wiemy, dlaczego większość osób w IT zarabia dobre pieniądze – a teraz przyjrzyjmy się temu, co my jako programiści możemy jeszcze zrobić, by zwiększyć to wynagrodzenie.

Tych czynników jest oczywiście wiele – przyjrzyjmy się jednak tym najważniejszym.

Pierwszy czynnik – Formy współpracy

Na jakie formy współpracy można liczyć w IT?

W IT możemy spotkać większość popularnych form współpracy i często to od naszych preferencji zależy, którą wybierzemy. Bo pracodawcy starają się być tutaj zazwyczaj elastyczni.

UoP

UoP – czyli standardowa umowa o pracę. UoP szczególnie na czas nieokreślony to obiekt marzeń wielu osób. Czy słusznie? – na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie samodzielnie. W IT często mamy taką możliwość.

Co przemawia na korzyść umowy o pracę?

Płatny urlop i zwolnienia lekarskie, odpowiedzialność za wiele rzeczy leżąca po stronie pracodawcy – taki trochę tryb automatyczny. Opłacone przez firmę składki ZUS i rozliczenia podatku, a także jasno określone reguły współpracy – tylko czy tego wszystkiego nie można mieć mniejszym kosztem?

Umowa o pracę nie jest pozbawiona wad, które właśnie w IT stają się dość często widoczne.

Okres wypowiedzenia, który teoretycznie ma chronić pracownika – w przypadku szybko zmieniających się warunków na rynku pracy często jest przeszkodą, a nie pomocą. Nie każda oferta pracy będzie mogła na nas poczekać aż 3 miesiące. Także ta stabilizacja wynikająca z tej formy współpracy jest bronią obosieczną.

Będąc na UoP płacimy też bardzo wysokie podatki i jesteśmy niejako zdani na łaskę i niełaskę rządzących, którzy później podejmą decyzję co zrobić z tymi pieniędzmi.

B2B

To wszystko sprawia, że wiele osób decyduje się na inne formy współpracy – przede wszystkim B2B, czyli własną działalność gospodarczą.

Tutaj warto zaznaczyć, że dla większości osób jest to zwykłe obejście systemu i optymalizacja podatkowa, a nie realne prowadzenie własnej firmy.

Często wygląda to tak, że dalej pracujemy dla jednego pracodawcy i dalej pod wieloma względami wygląda to jak zwykły etat. Dzięki takiej formie współpracy mamy dużo większą swobodę działań i płacimy mniejsze podatki – a to, na co już dokładnie dogadamy się z firmą, jest kwestią indywidualnych negocjacji.

Nic np. nie stoi na przeszkodzie, żeby na B2B dogadać się na płatne urlopy, czy dogodny dla nas okres wypowiedzenia – albo na pracę 10, czy 60 godzin tygodniowo.

Można powiedzieć, że to taki tryb manual – sami negocjujemy warunki, sami opłacamy podatki, czy ZUS. Więcej miejsc, gdzie coś może pójść nie tak – ale potencjalnie można też sporo zyskać. Warto jednak pamiętać, że jeżeli coś pójdzie nie tak – to nie jesteśmy tutaj już chronieni kodeksem pracy. Odkładamy też na emeryturę państwową zazwyczaj minimalne kwoty. Jak zawsze ma to swoje plusy i minusy.

Na taką formę najczęściej decydują się osoby z odrobinę większym doświadczeniem, które czują się pewnie na rynku pracy i np. nie boją się chwilowego zostania bez projektu.

Osobiście bardzo lubię tę formę współpracy, szczególnie że dzięki niej łatwiej jest mi łączyć moje inne aktywności, jak chociażby prowadzenie własnej firmy.

Umowa zlecenie/ dzieło

Mamy jeszcze umowę zlecenie i o dzieło. Te formy są już mniej popularne – jednak również spotykane. Szczególnie wśród młodszych osób do 26 roku życia i wynikające z tego ulgi podatkowe.

Język i doświadczenie

Zarobki programistów z podziałem na technologie

Co jeszcze ma znaczenie? Oczywiście technologie, w których pracujemy i nasze doświadczenie.

Jakie technologie są aktualnie najbardziej opłacalne?

Takie dane znajdujemy w raporcie Just Join IT za marzec 2022 roku. Są to uśrednione kwoty brutto niezależne od rodzaju umowy:

  • HTML – 6528 zł (junior), 11 357 zł (mid), 16 800 zł (senior)
  • PHP – 7048 zł (junior), 13 381 zł (mid), 18 450 zł (senior)
  • C – 7059 zł (junior), 18 080 zł (mid), 21 371 zł (senior)
  • JS – 7743 zł (junior), 15 615 zł (mid), 21 426 zł (senior)
  • Net – 7941 zł (junior), 16 827 zł (mid), 21 235 zł (senior)
  • Python – 7764 zł (junior), 16 107 zł (mid), 23 554 zł (senior)
  • Ruby – 7457 zł (junior), 14 068 zł (mid), 22 198 zł (senior)
  • Java – 8238 zł (junior), 17 349 zł (mid), 23 010 zł (senior)
  • Go – 9000 zł (junior), 19 212 zł (mid), 24 844 zł (senior)
  • Scala – 9938 zł (junior), 18 276 zł (mid), 24 603 zł (senior)

Rodzaj firmy

Polska vs zagraniczna

Pracownicy, którzy zdecydują się na zatrudnienie w zagranicznej firmie, statystycznie mogą liczyć na wyższe wynagrodzenie.

Co jeszcze sprawia, że programiści tak chętnie wybierają pracę dla zagranicznych firm?

Braki w branży dotyczą nie tylko Polski, ale i wielu innych krajów. Dlatego też zagraniczne firmy coraz częściej poszukują pracowników między innymi na polskim rynku, a jak wiemy, polscy programiści są najlepsi!

I to jest sytuacja win-win dla obu stron, bo my możemy liczyć na wyższe wynagrodzenie, a firmy dostają bardzo dobrą kadrę. Wysokie zarobki oferowane przez zagraniczne firmy to nie wszystko. Ciekawe projekty, współpraca w wielokulturowym zespole, kultura korporacyjna na bardzo wysokim poziomie.

Po różnych projektach mam obecnie przyjaciół i znajomych z różnych stron świata, co niewątpliwie jest miłym dodatkiem.

Mały firmy vs korporacja

Tutaj sprawdza się powiedzenie, że duży może zwyczajnie więcej. I to pod wieloma względami.

Zazwyczaj korporacje:

  • mogą zaoferować wyższe wynagrodzenie,
  • mają dostęp do większej bazy klientów,
  • większej bazy specjalistów, z którymi możemy współpracować,
  • ale również projektów – czyli jak znudzi nam się jeden projekt, to potencjalnie istnieje szansa zmiany projektu bez zmiany firmy,
  • rozbudowana struktura zazwyczaj daje też większe możliwości rozwoju i awansu.

Nie jest to jednak idealne środowisko i z pewnością nie będzie ono pasowało każdemu:

  • często jesteśmy tylko małym trybikiem w ogromnym przedsięwzięciu – czyli brak poczucia sprawczości,
  • sztywne korporacyjne procedury – pamiętam, jak czekałem blisko 3 tygodnie na dostanie dostępu, kilka osób musiało wyrazić zgody – w korpo to norma.

Lokalizacja – praca w konkretnym mieście/ praca zdalna

W skrócie – miejsce pracy też ma znaczenie. Widzimy trendy – jeżeli chodzi o poszczególne województwa i miasta. Tutaj również zazwyczaj się sprawdza, że im większe miasto, tym wyższe wynagrodzenia.

W Polsce – Warszawa, Kraków i Wrocław wciąż z największą liczbą ofert. Przekłada się to też na wyższe wynagrodzenie w tych miastach. Musimy jednak liczyć się również z wyższymi kosztami życia – także coś za coś.

Coraz więcej firm daje możliwość pracy zdalnej – co również coraz chętniej wykorzystywane jest przez pracowników. A decydując się na pracę zdalną, nie musimy się już ograniczać tylko do ofert z polskich firm – co znowu może korzystnie wpłynąć na nasze wynagrodzenie.

Co jeszcze może wpłynąć na nasze wynagrodzenie?

Wykształcenie – chociaż pamiętajmy o tym, że w większości firm umiejętności bronią się same. Rzeczywiście w niektórych firmach, szczególnie korporacjach – jeżeli nie będziemy mieli odpowiedniego wykształcenia, to nawet nie zaczną z nami rozmawiać, ale nie jest to reguła, a my zawsze możemy wtedy wybrać inny projekt i firmę, gdzie nie będzie miało to już tak dużego znaczenia.

Wynagrodzenie to nie wszystko – jeszcze benefity

Benefity

Praca w IT słynie z wysokich zarobków, dużych możliwości rozwoju, ale także szerokiego wachlarza świadczeń pozapłacowych, czyli benefitów.

Najczęściej pojawiającymi się benefitami w ofertach pracy w IT są:

  • prywatna opieka medyczna,
  • karta sportowa – multisport,
  • system kafeteryjny – sami decydujemy czy chcemy np. wykupić kartę multisportu,
  • dodatkowe urlopy np. na urodziny,
  • budżet szkoleniowy, kursy językowe,
  • zagraniczne wyjazdy firmowe,
  • strefa relaksu, pokój z grami,
  • owocowe czwartki, pizza w piątek i wiele innych.

Możliwości jest naprawdę sporo i firmy chętnie z nich korzystają, żeby przyciągnąć kandydatów.

Zarobki w IT rosną i szybko się to nie zmieni – brakuje specjalistów

Kończąc nasze rozważania, warto zaznaczyć, że ogólnie w całej branży dzieje się raczej dobrze. To jednak wcale nie znaczy, że my jako pojedyncza jednostka nie trafimy do jakiegoś słabego projektu.

I tutaj jest już nasza rola, żeby wiedzieć, jakie są standardy na rynku i na co my możemy sobie pozwolić przy negocjacjach.

Właśnie – negocjacje. To również bardzo ważny element, bo na takim samym stanowisku w jednej firmie wynagrodzenie może również znacząco się różnić. Także warto negocjować i to warto negocjować nie tylko wynagrodzenie zasadnicze, ale również benefity.

Tyle z mojej strony. Dzięki za wspólnie spędzony czas i do usłyszenia.

No comments
Share:

SP#016 i #017 – 29 wniosków po nagraniu 458 lekcji kursu dla programistów. 

Cześć!

Witaj w kolejnym odcinku podcastu Sprawny Programista!

Dzisiejszy temat to 29 wniosków po nagraniu 458 lekcji kursu dla programistów. 

Z tego materiału dowiesz się: 

  1. Jak powinien wyglądać naprawdę dobry kurs programowania. 
  2. Jak pracować, żeby pogodzić pracę na kontrakcie, własną firmę oraz życie prywatne i rodzinne? 
  3. Czego nauczyłem się po przygotowaniu blisko pięciuset materiałów. 

Stosunkowo niedawno, bo kilka dni temu skończyłem pracę nad swoim trzecim kursem programowania. Osobiście nie do końca lubię określenie kurs” w kontekście moich materiałów, dlatego że kursy kojarzą się z czymś stosunkowo niedużym. Natomiast tutaj mamy nie tylko lekcje w formie nagrań wideo, ale też całą wielką otoczkę – dodatkowe materiały, często jakąś grupę, także jest to zdecydowanie coś więcej niż kurs. No i właśnie skończyłem pracę nad trzecim programem. 

Pierwszy program to Kierunek Programista”, mój pierwszy autorski program. Można powiedzieć, że był to swego rodzaju poligon doświadczalny, dlatego że od niego zaczynałem i na nim się uczyłem. Obecnie ten program nie jest już dostępny w sprzedaży, gdyż zdjąłem go z rynku. Program miał, nazwijmy to, kilka takich grzechów młodości – przede wszystkim był bardzo rozbudowany, zdecydowanie zbyt rozbudowany jak na początek. Drugi, bardzo duży problem to połączenie dwóch tematów w jednym programie: typowo technicznych jak np. podstawy Javy, podstawy Dockera oraz miękkich, jak szukanie pracy. 

Moim zdaniem w ramach dobrego kursu powinniśmy dojść do transformacji naszego słuchacza: od osoby nieumiejącej do umiejącej. W drugim programie – Java Od Podstaw” mamy już konkretną transformację. Uczymy podstaw programowania w Javie, a całość kończymy pierwszą aplikacją Javową. Ten program został bardzo dobrze przyjęty przez rynek. Z punktu widzenia kursanta jest to świetny początek dalszej przygody z programowaniem. Warto zacząć właśnie od niego, jeżeli już jesteśmy zdecydowani na naukę Javy. 

Natomiast sama Java Od Podstaw” to jeszcze za mało, żeby zostać programistą. Dlatego właśnie powstał trzeci program, na którym dzisiaj się skupimy, czyli Efektywne Aplikacje Internetowe”. Bierzemy całą wiedzę, zdobytą w programie Java Od Podstaw” i ją rozbudowujemy. Cała idea polega na tym, żeby przeprowadzić naszego kursanta od początkowej wiedzy do momentu, w którym zna podstawy na tyle, aby być w stanie samodzielnie pracować na stanowisku Junior Java Developera. Program kończy się podsumowaniem w formie większego projektu – tworzymy aplikację 100 Ideas.

Każdy z trzech programów to naprawdę bardzo duży projekt – łącznie 458 lekcji, czyli ta nasza tytułowa liczba. Jak to rozkłada się w kontekście poszczególnych jednostek?

Kierunek Programista: 202, Java Od Podstaw i Efektywne Aplikacje Internetowe odpowiednio: 122 i 134. 

Natomiast nie sugerowałbym się tutaj samą ilością lekcji, dlatego, że tematy, które poruszamy w EAI są zdecydowanie trudniejsze, a co za tym idzie, niektóre z tematów po prostu wymagały tego, żeby lekcje były odpowiednio dłuższe. Mówimy też tylko o głównych materiałach – w tych obliczeniach pominąłem dodatkowe nagrania, materiały rozszerzające oraz bonusowe spotkania, których też jest bardzo dużo. Tego jest naprawdę bardzo dużo. Samo zebranie materiałów, późniejsze ich opracowanie np. w formie prezentacji, przygotowanie się do nagrania, nagranie, montaż, publikacja materiałów i promocja to jest naprawdę bardzo dużo czasu i bardzo dużo pracy.

Jako twórca programów bardzo dużo nauczyłem się przy ich przygotowywaniu. Dzisiaj chciałbym się z Tobą podzielić kilkoma ciekawymi wnioskami. 

Wniosków jest całkiem sporo, dlatego że mamy ich aż 29, więc zdecydowałem się podzielić je na 4 główne kategorie:

  • Umiejętności – czego się nauczyłem? 
  • Organizacja pracy
  • Ogólne wnioski
  • Program oraz sama współpraca z kursantami, czyli dobre praktyki w kontekście przygotowania konkretnych materiałów dla kursantów.

Umiejętności

Zacznijmy od pierwszej kategorii, czyli: moje umiejętności – czego się tutaj nauczyłem? 

1. Umiejętność wysławiania się i składne wyrażania własnych myśli.

Czym innym jest coś wiedzieć, mieć jakieś techniczne, konkretne umiejętności, a czym innym jest wiedzieć, jak je przekazać innym. To szczególnie jest widoczne w rozmowie z technicznymi osobami. Mamy wielu programistów, którzy dokładnie wiedzą, jak usiąść przed komputerem, jak coś zaprogramować. Natomiast jeżeli postawimy ich na scenie, by przekazali wiedzę innym osobom, to raz, że zaczyna się dukanie, dwa: nie do końca wiedzą, jak odpowiednio zebrać myśli, jak ubrać je w słowa. Trudno się z takimi osobami później skomunikować. Nie ukrywam, że też miałem na początku bardzo duże trudności, ale to, że sobie uświadomimy, w czym jest problem, to już jest bardzo dobry pierwszy krok do tego, żeby nad tym pracować. Zacząłem świadomie nad tym pracować i kilka lat temu podjąłem pracę jako trener programowania na lokalnych bootcampach. Było to pod wieloma względami otwierające oczy doświadczenie, bo nie tylko musiałem wyjść na scenę, rozmawiać z ludźmi, przekazywać wiedzę. Wcześniej musiałem też zebrać wszystkie myśli, przygotować materiały, a później miałem okazję zderzyć wszystkie moje wcześniejsze założenia z konkretnymi osobami, problemami, czyli w tym wypadku nauczyć ich programowania. No i dochodzimy wtedy do takiego problemu, że to, co sobie na początku wymyśliłem, niekoniecznie było zgodne z tym, jak odbierali to inni. Oczywiście po jakimś czasie, po kilku takich spotkaniach zaczęło się wszystko układać. Kolejna rzecz, którą zrobiłem, żeby zapanować nad przekazywaniem myśli, to dołączenie do lokalnej grupy Toastmasters. Jest to bardzo fajna inicjatywa, polegająca na spotkaniach raz w tygodniu grupy osób, które chcą popracować nad wystąpieniami publicznymi. Wybieramy sobie temat prezentacji, wychodzimy na scenę i prezentujemy przed wszystkimi zgromadzonymi. Co bardzo ważne: dostajemy informację zwrotną, więc bardzo szybko jesteśmy w stanie poprawić sposób wypowiadania.

2. Umiejętność występowania przed kamerą.

Kolejna problematyczna rzecz, na którą tutaj natrafiłem. Czym innym jest posiadanie wiedzy, czym innym jest ubrać ją w słowa, a jeszcze czym innym jest przekazanie tego przed kamerą. I tutaj też rzeczywiście miałem na początku bardzo duży problem, dlatego że kamera totalnie mnie blokowała. O ile w rozmowie w cztery oczy nie miałem większego problemu, później przepracowałem wystąpienia publiczne na scenie. Natomiast w momencie, w którym odpaliliśmy kamerę, nastąpiła totalna blokada. Na pierwszych nagraniach dosłownie brakowało mi tchu. Wniosek z tego jest taki, że wszystkie, nawet takie trudne sytuacje jesteśmy w stanie przepracować. Zacząłem od krótkich nagrywek przed telefonem, miałem po prostu telefon przed sobą, widziałem swoją twarz i mówiłem.

Nagrywałem sam siebie, dzięki czemu od razu miałem szybką informację zwrotną: jak wyglądam, jak to się nagrało i czy w ogóle miało sens to, co mówię. Ustawiłem sobie przypomnienie, żeby codziennie usiąść przed telefonem i zacząć mówić. W pewnym momencie zacząłem losowo wybierać tematy, np. otwierasz książkę na jakimś losowym fragmencie i zaczynasz opowiadać na dany temat, więc jesteś na takim gorącym krześle. Nie wiesz, o czym będziesz mówił, nie możesz się do tego przygotować, co powoduje, że musisz improwizować i po prostu mówić, mówić i jeszcze raz mówić. Kiedy zakończyłem ten etap, wszedłem w kolejny, czyli zacząłem nagrywać podcasty. Właśnie w tamtym okresie wystartował pierwszy podcast Sprawny Programista”, czyli ten, którego teraz masz okazję słuchać, a trochę później Programista Robi Biznes”. To było bardzo cenne doświadczenie, dzięki któremu miałem okazję dłużej mówić nie tylko krótkie, kilkuminutowe wstawki, ale półgodzinne, a często nawet półtoragodzinne wypowiedzi, które wymagają składnego wyrażania myśli przez cały czas.

Jeżeli chcesz pobawić się w ten sposób i usprawnić to, w jaki sposób się wypowiadasz, to bardzo dobrym sposobem jest również rozpoczęcie nagrywania relacji na Instagramie. To jest o tyle fajne rozwiązanie, że możemy szybko dostać informację zwrotną od innych ludzi, ale również relacje stosunkowo krótko żyją, czyli po 24 godzinach po prostu znikają. Szczególnie na początku jest to bardzo wygodne rozwiązanie. 

3. Pierwsze wersje nie będą idealne, choćbyśmy nie wiem, jak się starali.

Tak samo pierwsza wersja materiałów, slajdów, które przygotujemy, nagrań, nad którymi będziemy pracowali. One też nie będą idealne. Ale wiesz, co Ci powiem? One nie muszą być idealne, dlatego że będziemy mieli później możliwość ich poprawienia. Dlatego też na początku bardzo mocno ceniłem sobie przygotowywanie artykułów, a nie samych nagrań zacząłem od formy pisanej, bo później mogłem to przeczytać i nanieść poprawki.

Patrzyłem, co mi się podoba, co mi się nie podoba i mogłem jeszcze raz, i jeszcze raz i jeszcze raz to poprawiać. Prawda jest taka, że na początku musimy pogodzić się z tym, że pierwsze wersje po prostu nie będą idealne. 

4. Niektóre umiejętności po prostu przyjdą do nas z czasem.

U mnie to było bardzo mocno widoczne. Pierwsze nagrania, naprawdę nie przesadzając, bywało, że nagrywałem po 20, czy 30 razy, czasami nawet więcej. Ostatecznie nagrywałem po małym kawałeczku, czasami dosłownie po jednym akapicie, czy nawet jeszcze mniej. Czytałem coś, ćwiczyłem, nagrywałem ten fragment i później dopiero montowałem. Strasznie karkołomna praca, ale kamera była na początku totalnym blokerem. Natomiast po iluś tam próbach rzeczywiście zaczęło to wyglądać lepiej i obecnie mój proces wygląda w ten sposób, że kiedy mam już przygotowane wszystkie materiały, mapę myśli tego, co chcę przekazać, bardzo często nagrywam to na dwa, ewentualnie do trzech razy, ale raczej nie więcej.

Raz, żeby wszystko przećwiczyć, dlatego że czym innym jest mieć mapę myśli, a czym innym później na podstawie tej mapy myśli nagrać materiał. Czasami dojdziemy do wniosku, że jednak coś jest za bardzo przegadane, trzeba to odrobinę skondensować, albo zorientujemy się, że czegoś jednak brakuje. Stąd ta pierwsza próba. Lubię mówić, że to jest „na brudno”. Wtedy też właśnie układam sobie w głowie wszystkie konkretne zwroty, których chcę użyć i dopiero wtedy nagrywam na czysto. I to powoduje, że jakość ostatecznych materiałów jest na naprawdę wysokim poziomie. 

5. Najlepszym sposobem, żeby zrozumieć dane zagadnienie, jest wytłumaczenie go komuś innemu.

W momencie, w którym chcemy przekazać wiedzę komuś innemu, to sami musimy bardzo dobrze ją zgłębić, więc musimy ułożyć sobie wszystko dokładnie w głowie. Jest nawet taka sztuczka, nazwijmy to programistyczna, jak rozmowa z żółtą kaczuszką.

Gdy masz jakiś problem, nie do końca rozumiesz jak coś zrobić, to warto wybrać taką kaczuszkę lub cokolwiek innego. Chodzi o to, żeby komuś lub czemuś wytłumaczyć, w czym tkwi Twój problem. Musimy dobrze go zrozumieć, żeby przekazać wiedzę dalej. I bardzo często, jak się nad tym zastanowić, sami jesteśmy w stanie znaleźć rozwiązanie naszego problemu. W przypadku przekazywania wiedzy mamy dokładnie taki sam mechanizm. Żeby przekazać ją komuś innemu, musimy sami najpierw bardzo dobrze zrozumieć, w czym rzecz. Mimo że nagrywam materiały głównie na tematy, które bardzo dobrze znam, często też pracuję z nimi komercyjnie od wielu lat, to pracując nad nimi i tak musiałem wszystkie zagadnienia bardzo dobrze ułożyć sobie w głowie, często też gdzieś doczytać, poszukać informacji, gdyż znowu jedno to jest znać dane zagadnienie, nawet pracować z nim komercyjnie, drugie to przekazać komuś tę wiedzę, a jeszcze trzecie, w tym wypadku najtrudniejsze, nagrać materiał, kurs na podstawie danego zagadnienia. Dlatego, że ja zwyczajnie nie mogę sobie pozwolić na błędy merytoryczne.

Mam pełną świadomość, że to, co później nagram, będzie oglądane przez wiele osób, które będą bazowały na tym niejako jak na jakimś śpiewniku, będą z tego korzystały i często też będą sprawdzały. Nie zawsze będą to tylko i wyłącznie osoby początkujące, ale czasami będą to oglądały też osoby z większym doświadczeniem. Jeżeli coś tutaj nie będzie się zgadzało, to po prostu zostanie mi wetknięty błąd. Nie chciałbym podważać swojego autorytetu i to wszystko powodowało, że musiałem się do materiałów naprawdę bardzo, bardzo dokładnie przygotować. Także wszystkie rzeczy, które przedstawiałem, były po kilka razy sprawdzane. Często też spędzałem dużo czasu, czytając dokumentację, szukając malutkich kruczków, żeby mieć pewność, czy rzeczywiście w taki sposób to działa. I np. przygotowując się do ​​Efektywnych aplikacji internetowych” przeczytałem całą dokumentację Springa dla wszystkich modułów, które wykorzystywałem w aplikacji. To było kilka tysięcy stron, co zajęło rzeczywiście dużo czasu, a do niektórych rzeczy trzeba było wracać po kilka razy, żeby rzeczywiście dobrze je zrozumieć.

Realizuję jeszcze jedną rzecz – w momencie, w którym przygotowuję przykłady, bardzo często piszę do tego testy, dlatego że sam chcę bardzo dobrze zrozumieć, jak dane zagadnienie działa, więc niejako testuję je z każdej możliwej strony. To jest weryfikacja niektórych założeń, jak dana technologia działa, ale później często też wykorzystuję niektóre z testów jako ćwiczenia dla kursantów i dzięki temu oni też dostają dodatkowe materiały, do sprawdzania siebie. 

Tutaj kończymy pierwszą kategorię naszych wniosków, czyli moje umiejętności – czego się nauczyłem? I przejdziemy do drugiej kategorii, czyli do organizacji pracy. 

Organizacja pracy

6. Umiejętności są ważne, ale proces jest ważniejszy.

Kolejna duża rzecz, której nauczyłem się przy przygotowywaniu wszystkich materiałów to właśnie organizacja pracy, dlatego,że aby nagrać taki ogrom materiałów i jednocześnie dzielić swój czas na pracę zawodową, na kontrakcie, rodzinę i życie prywatne, trzeba się całkiem nieźle uwijać.

Dlatego wniosek jest taki, że proces, proces i jeszcze raz proces. Wszystko trzeba procesować, bardzo mocno pilnować siebie, żeby zoptymalizować czas pracy. Przejdziemy teraz przez kilka punktów, które pomogą mi lepiej zorganizować pracę. 

7. Duże zadania można i powinno dzielić się na mniejsze.

Jest takie śmieszne powiedzenie: jak zjeść słonia? Po kawałku 🙂 W praktyce oznacza to, że jak mamy jakieś bardzo duże zadanie, które potrafi być dla nas przytłaczające, trzeba to zadanie podzielić na mniejsze fragmenty. Podzieliłem duży program na 12 modułów i już mamy 12 mniejszych projektów, każdy moduł to średnio około kilkunastu lekcji, pojedynczą lekcję też jesteśmy w stanie podzielić na mniejsze elementy: zebranie materiałów, opracowanie do nich slajdów, weryfikację i później nagranie. Po zastosowaniu podziału nie wydaje się to zadanie aż takie straszne, szczególnie jeżeli porównamy je do projektu, który realizujemy przez pół roku czy dłużej. Tutaj szczególnie to jest przytłaczające, jeżeli sobie uświadomimy, że będziemy pracowali nad tym przez kilka miesięcy, a jeszcze życie często pokazuje, że czegoś się nie da. Zakładamy, że po drodze pojawiają się problemy, co bardzo często powoduje, że motywacja bardzo mocno spada. Dlatego właśnie tak kluczowym jest podział dużego projektu na mniejsze etapy. W moim wypadku był to przynajmniej jeden moduł, po którego zrealizowaniu przekazywałem materiały dla kursantów. Można powiedzieć, że był to taki moment, w którym można trochę poświętować, pocieszyć się, ale bardzo często też odrobinę odpocząć. Podział dużego projektu na mniejsze etapy ma jeszcze kilka plusów.

Przede wszystkim po zakończeniu każdego z etapów odnawia nam się motywacja: zaczynamy kolejny, niejako nowy projekt. Dużo łatwiej jest nam wykorzystać cząstkowe elementy naszej pracy, czyli na ostateczny wynik nie musimy czekać bardzo długo, tylko po każdym fragmencie mamy jakiś element pracy, który możemy wykorzystać dodatkowo np. w formie wpisów na blogu o podobnej tematyce. Na przykład, gdy chciałem przygotować moduł na temat Springa, najpierw przygotowałem kilka wpisów na temat Springa, przez co musiałem przygotować się do tematu, zebrać myśli i miałem już część notatek, które mogłem wykorzystać na blogu, a później jeszcze dodatkowo wracałem do materiału i opracowałem go w formie samego programu. 

8. Skupienie.

W danym momencie pracujemy nad jednym zadaniem, żeby nie przytłoczyć się nawałem wszystkich zadań do wykonania. Dlatego, że jak pomyślimy o tym, że mamy nagrać 500 lekcji jednocześnie, do każdej z nich się przygotować, a mamy kłopoty, żeby zrobić tylko i wyłącznie jedno, to może być to rzeczywiście bardzo, bardzo przytłaczające. W danym momencie nie pracujemy przecież nad 500 lekcjami, tylko nad jednym, konkretnym zadaniem i skupić się właśnie na nim, przynajmniej na ten moment odłożyć inne rzeczy na potem. Na przykład pracuję tylko i wyłącznie nad przygotowaniem slajdów do konkretnej lekcji. Nie martwię się tym, że nie mam jeszcze notatek do innej lekcji, czyli jedno zadanie w jednym czasie. 

9. Nauczyłem się pracy w blokach czasu.

Najczęściej wykorzystuję w tym celu technikę Pomodoro. Najczęściej mówi się o 25 minutach pracy. U mnie to różnie bywa: od 20 do 45 minut. Staram się poświęcić określony przedział czasowy na czystą, głęboką pracę. Najczęściej właśnie to jest jedno konkretne zadanie. Odcinamy się od wszystkich rzeczy wyłączam wszelkiego rodzaju powiadomienia, mówię domownikom, że mnie nie ma i po prostu przez ten czas skupiam się na pracy. Często dodatkowo mam też zatyczki w uszach czy słuchawki, żeby całkowicie odciąć się od świata zewnętrznego. Po tym ustalonym czasie następuje chwila przerwy: można przejść się, przewietrzyć, ale też nie za długo, żeby się nie rozpraszać, a następnie zaczynamy kolejny blok czasowy. Staram się łączyć je w ciągu dnia w dwie grupy bloków, czyli zaczynam pracę stosunkowo rano, około południa jest dłuższa przerwa. Często tutaj też zmieniam kontekst, czyli np. jeśli rano pracowałem nad programem, nad przygotowaniem tych materiałów, to od południa biorę się za inne zadania właśnie, żeby zmienić kontekst, żeby głowa lepiej pracowała. 

10. Systematyczność.

Czy tego chcemy, czy nie systematyczność jest bardzo ważna. Nie zrobimy dużego projektu na raz, choćbyśmy nie wiem, jak się bardzo starali, natomiast jeśli codziennie będziemy go tak po troszeczku, po kawałeczku podgryzać, to zacznie się nam po pewnym czasie kumulować. Szczególnie to jest trudne, gdy nam się nie chce, gdy mamy trudniejszy dzień, ale warto wtedy sobie uświadomić, że w dłuższej perspektywie pojedyncze decyzje danego dnia się kumulują. Jak sobie dzisiaj odpuszczę, to za miesiąc po prostu nie będę miał wyników pracy.

Nie ukrywam – było to dla mnie bardzo trudne. Trudne dlatego, że bardzo lubię zaczynać nowe tematy, ale jeżeli chodzi o ich kończenie, bywa już różnie. Natomiast od kiedy uświadomiłem sobie, że mam tendencję do brania coraz to nowych zobowiązań na siebie, już mi odrobinę łatwiej to u siebie przepracować, co nie zmienia faktu, że cały czas muszę się pilnować, żeby nie zaczynać nowych rzeczy, jeżeli jeszcze nie skończyłem poprzednich. Nowe tematy z mojego punktu widzenia bardzo często są dużo bardziej pociągające, bo zaczynamy coś nowego. Natomiast te stare tematy leżą odłogiem i jeżeli ich nie dokończymy, to tak naprawdę nie czerpiemy z nich żadnych korzyści. Przekładając to na sytuację z życia codziennego: jeżeli raz pójdziemy na siłownie, to nie spodziewajmy się, że zdobędziemy formę życia, ale jeśli wprowadzimy ten nawyk 3 do 5 razy w tygodniu, rzeczywiście po pewnym czasie, jeżeli będziemy sumiennie wykonywać ćwiczenia, możemy liczyć na efekty. I tę zasadę można przełożyć na wiele aspektów naszego życia. Systematyczność również przy realizacji programów kursów ma bardzo duże znaczenie. 

11.Wszystko jest i może być projektem.

Tutaj zachęcam Cię do rozważenia takiej pracy przy podejściu projektowym. Ja to testuję u siebie już od pewnego czasu i zauważyłem, że naprawdę ma to bardzo dużo plusów. W dużym uproszczeniu polega to na tym, że większość moich aktywności staram się realizować właśnie jako jakiś projekt. Czyli np. pracuję nad modułem do naszego kursu, realizuję go, jako niezależny projekt. Planuję wyjazd na urlop? Myślę o zorganizowaniu wyjazdu i o wyjeździe z perspektywy projektu. 

Jeśli myślimy o aktywnościach z perspektywy projektu, to taki projekt powinien mieć swoje założenia, cele, powinien mieć też wymagania, to, co na początku ustalimy. I dobrze by było, gdybym miał z góry założony czas trwania. Jeżeli powiemy sobie np., że będę więcej biegał, jest to bardzo abstrakcyjne i nie ma założonego czasu trwania, więc mamy dużo mniejszą motywację, żeby w tym założeniu wytrwać, ale jeżeli na przykład założymy, że będę to robił przez miesiąc, trzy razy w tygodniu, no to już wiem, że cokolwiek by się nie stało, to po miesiącu to się skończy, więc dużo łatwiej jest mi to ułożyć sobie w głowie, a kiedy ten czas się skończy, można się na chwilę zatrzymać, zrobić sobie podsumowanie, właśnie takie retro i podjąć decyzję, czy chcemy to kontynuować. 

Jeżeli interesuje Cię ten temat, to odsyłam Cię do szóstego odcinku podcastu Programista Robi Biznes”, tam bardziej rozwijam ten temat.

12. Warto łączyć podobne rzeczy, podobne aktywności w grupy.

Przykładowo: dużo łatwiej jest nagrać nam trzy lekcje programu jedna po drugiej, niż gdybyśmy mieli trzy razy podchodzić do tego zadania i za każdym razem nagrywać tylko i wyłącznie po jednej lekcji. Przy podejściu grupowania aktywności zmniejszamy przede wszystkim koszty całego przygotowywania się do zadania. Łatwiej jest nam dzięki temu optymalizować drobne rzeczy, wprowadzać usprawnienia, które właśnie przy takim procesie po pewnym czasie dają nam więcej korzyści. I tutaj taki typowy klasyk związany z odbieraniem maili. Reagowanie za każdym razem na maile, na powiadomienia, odrywanie się od naszej innej aktywności. Niby przeczytamy maila w 30 sekund, ale zanim wrócimy do tego, co robiliśmy wcześniej, mija bardzo dużo czasu. Gdybyśmy to połączyli w grupy, czyli odbieranie maila dwa, trzy razy w ciągu dnia, to nie jesteśmy tak często rozproszeni i zyskamy bardzo dużo czasu. 

13. Nie musisz wszystkiego robić samodzielnie, czyli zespół jest naprawdę bardzo ważny.

To było coś, czego musiałem się nauczyć i co było na początku również dla mnie bardzo trudne. Przy pierwszym programie robiłem wszystkie rzeczy z kursu samodzielnie. Pod koniec zacząłem delegować montaż, natomiast na początku również i to robiłem samodzielnie, co powodowało, że ogrom pracy był bardzo przytłaczający. Nie jestem specjalistą we wszystkich dziedzinach, co powodowało, że montaż był czymś, czego musiałem się nauczyć, a gdybym od razu przekazał go komuś, kto zajmuje się tym na co dzień, to też jakość montażu po prostu byłaby wyższa. Obecnie wiele rzeczy udało mi się również usprawnić i wspomniany już montaż został delegowany. Publikacją materiałów na platformie i korektą też się już nie zajmuję. Warto, żeby inna osoba spojrzała na materiał, bo unikniemy dzięki temu niedomówień. Też możemy wyłapać jakieś błędy. W tym momencie też mam tutaj pomoc, ale również jest kilka takich mniej oczywistych rzeczy, jak na przykład zebranie wstępnych notatek, kiedy przygotowuję jakieś materiały. Nie muszę też wszystkich rzeczy na początku sam gromadzić, tylko też mam pomoc. No i nie oszukujmy się, jest to naprawdę bardzo duża oszczędność czasu. Oczywiście ja na koniec i tak, i tak muszę to wszystko zweryfikować, bo to ja się pod tym podpisuje. Też muszę doczytać, sprawdzić, ale jeżeli mamy przynajmniej częściowo to zebrane, to na pewno jest to usprawnienie. 

14. Niektórych rzeczy zwyczajnie nie da się przyspieszyć.

Jest bardzo mocno związane właśnie z pracą w grupie, z pracą w zespole, bo gdy sami pracujemy nad zadaniem, to sami jesteśmy od siebie zależni. Natomiast, kiedy niektóre rzeczy zaczynamy delegować, nie robimy tego samodzielnie, trzeba uwzględnić to przy realizacji projektu, dlatego że na kogoś może trzeba będzie poczekać, ktoś może mieć gorszy dzień, może mieć urlop i my musimy to uwzględnić przy naszej pracy.

To nie tylko wpływa bezpośrednio na naszą pracę, ale też później na to, jak dostarczamy materiały i np. trzeba takie opóźnienia, odpowiednio zakomunikować kursantom, bo oni też czekają na materiały lub zaplanować pracę z jakimś wyprzedzeniem. Trzeba tutaj odrobinę zmienić sposób pracy i sposób myślenia.

15. Deadline i publiczna deklaracja to bardzo potężne narzędzia.

Nic tak nie motywuje jak sztywny deadline, którego nie możemy przekroczyć i czekający ludzie, którym obiecało się, że te konkretne materiały będą dostarczone na czas. Wchodzisz na grupę i widzisz pytania od kursantów na temat materiałów. Jest to naprawdę bardzo dobra motywacja, żeby po prostu siąść i dokończyć pracę. Wtedy inne problemy, czy wątpliwości schodzą na drugi plan, bo tutaj ludzie czekają, więc trzeba to po prostu bardzo mocno docisnąć.

To jest mocno związane z tym, że jak jeszcze dodatkowo zadeklarujemy, szczególnie publicznie, że dotrzymamy danego zobowiązania, mamy motywację podwójną. Niektórzy nie decydują się na publiczną deklarację, ale można zrobić ją również tylko i wyłącznie przed samym sobą. Na mnie to też działa. Natomiast, jeżeli połączę te wszystkie rzeczy, czyli deklarację przed samym sobą, deklarację publiczną przed innymi osobami i jeszcze sztywny czas, to rzeczywiście takie połączenie powoduje, że nie ma siły, żebyśmy nie dokończyli zadania. Ten temat rozwijałem w ósmym odcinku Programista Robi Biznes”, on również będzie podlinkowany, także zachęcam do jego wysłuchania. 

Podsumowanie pierwszej części

Myślę, że tutaj możemy zrobić przerwę. Przeszliśmy przez 15 pierwszych wniosków, została nam jeszcze druga połowa, natomiast podzielimy ten materiał na dwie części, tak, żeby wnioski miały chwilę na ułożenie w głowie. 

Dziękuję Ci za dzisiaj i za wspólnie spędzony czas. Życzę Ci wszystkiego dobrego i do usłyszenia już niedługo w drugiej części naszego spotkania, gdzie skończymy rozważania na temat wniosków.

Trzymaj się! Cześć, do usłyszenia!

29 wniosków po nagraniu 458 lekcji kursu dla programistów – część 2.

16. Warto robić dodatkowe rzeczy i warto robić je publicznie.

I to przede wszystkim dlatego, że robiąc coś, nie do końca wiemy, jakie to później będzie miało pozytywne konsekwencje. Nie warto zastanawiać się, czy coś z tego będę miał, czy nie, bo jeżeli będziemy tak to rozpatrywali, to z dużym prawdopodobieństwem dojdziemy do wniosku, że może w tym momencie rzeczywiście nie do końca się to opłaca.

Natomiast pamiętajmy, że w dłuższej perspektywie często po prostu nie wiemy, jak to się skończy i o ile idziemy w dobrym kierunku, to istnieje duża szansa, że coś dobrego do nas wróci. Tutaj jeszcze dodam, żeby takie rzeczy robić publicznie. Ja staram się od jakiegoś czasu też dokumentować wiele tych moich aktywności, żeby właśnie w ten sposób wyjść w świat, pokazać innym ludziom coś, co robię tutaj w ramach naszej firmy. Słyszałam kiedyś takie zdanie, żeby żyć tak, jakbyśmy byli głównym bohaterem w filmie. Łatwo powiedzieć, łatwo dać taką radę, natomiast zdecydowanie trudniej gdzieś tam wdrożyć ją w życie. Szczególnie jest to trudne dla takich urodzonych introwertyków jak ja, którzy nas zdecydowanie nie lubią gdzieś tam wychodzić na świat z tym swoim prywatnym życiem, a tym bardziej dokumentować tego typu rzeczy.

Jakiś czas temu uświadomiłem sobie, że takie działania są po prostu skuteczne i to pod wieloma względami. Sama taka publiczna deklaracja, że coś robisz, jest już naprawdę świetną motywacją, bo mamy świadomość, że inni mogą po prostu to zweryfikować. Kolejna rzecz, która doszła do mnie dopiero po pewnym czasie, to fakt, że w tym naszym otoczeniu, bliższym i dalszym jest bardzo dużo przychylnych nam osób, które chętnie w jakiś sposób by nam pomogły, ale niekoniecznie te osoby w ogóle mają świadomość, że my potrzebujemy jakiegoś wsparcia. Od kiedy zacząłem tutaj publicznie dzielić się tym, co robię, odezwało się do mnie naprawdę bardzo dużo osób z różnymi propozycjami współpracy.

17. Materiały i wiedza, którą posiadasz, z czasem zaczynają się kumulować. 

Dlatego warto zbierać różnego rodzaju materiały i doświadczenia, bo ta baza z czasem zaczyna rosnąć. Ona jest coraz większa i w pewnym momencie to samo zaczyna się nakręcać. Jeżeli realizujemy już jakiś kolejny projekt i poruszamy się cały czas mniej więcej w tej tematyce, to nie musimy robić tego wszystkiego od nowa. Ja bardzo mocno odczułam to przy pracach nad ostatnim programem i cały materiał nie był aż tak duży, jak mogłoby się wydawać na samym początku, dlatego że moja baza materiałów jest całkiem spora. 

W tym miejscu też wykorzystałem dużo materiałów z pierwszego programu KierunekProgramista. Mimo że ten program nie jest już w sprzedaży, to udało mi się w ten sposób wykorzystać przynajmniej częściowo te materiały. Co prawda nie same nagrania, ale wszystkie notatki, które miałem wcześniej, mogłem tutaj wykorzystać, dopracować i przebudować w tej nowej, lepszej formie. No i właśnie dzięki temu dużo łatwiej to wszystko było zrobić.

18. Przygotowanie produktu, marketing, sprzedaż to wszystko są naprawdę bardzo duże, ale też niezależne tematy i nawet najlepszy produkt sam się nie sprzeda.

Nasi potencjalni klienci po prostu nie będą wiedzieli, że my coś takiego zrobiliśmy – sam produkt nie będzie chodził po ludziach i nie będzie zachęcał. To jest coś, czym my musimy się zająć i w dużej mierze też jest niezależna praca. Jako właściciel firmy musiałem doszkolić się z innych, początkowo nie do końca znanych mi tematów, takich jak sprzedaż i marketing. No i trzeba przyznać, że też na samym starcie nie do końca doceniłem, jak duże są to tematy.

Tutaj nie będę rozwijał tego tematu. Natomiast jeżeli interesuje Cię ta tematyka, to zachęcam do odwiedzenia strony – Programista Robi Biznes.

19. Pomysł to za mało, liczy się realizacja. 

Dlatego, że jeżeli nic z nim nie zrobimy, to dalej zostanie tylko i wyłącznie w formie jakiegoś pomysłu w naszej głowie, ewentualnie w naszych notatkach. Osobiście mam taką bazę różnego rodzaju pomysłów, które spisuję i raz na tydzień siadam i weryfikuję, jakie pomysły miałam w tym tygodniu. Jeżeli coś jest rzeczywiście ciekawszego, to wkładam większej bazy pomysłów, projektów do zrealizowania kiedyś lub obecnie. W tej mojej bazie jest naprawdę całkiem sporo pomysłów – myślę, że to będą spokojnie setki. Natomiast jest tam też kilkadziesiąt takich wybranych, ciekawszych pomysłów, które zostały rozpisane. Często poświęciłem np. cały weekend, zastanawiając się jak rozbudować dany projekt. I to wcale nie znaczy, że ja zrealizuję je wszystkie. Także podsumowując pomysł to zdecydowanie za mało, póki nie podejmiemy tego wysiłku, żeby go zrealizować. 

W tym miejscu kończymy tą kategorię wniosków i przechodzimy do kolejnej – trzeciej, a zarazem ostatniej 🙂

Można powiedzieć, że ta kategoria to jest takie trochę podsumowanie, Jakie wysiłki włożyłem tutaj, żeby ten program Efektywne Aplikacje Internetowe był jak najlepszy dla naszych kursantów.

Wszystkie wnioski związane z samym programem oraz już ze współpracą z naszymi kursantami.

20. Klient na pierwszym miejscu. 

Pierwszy program, czyli KierunekProgramista pisałem w totalnie innym podejściu. Miałem jeszcze wtedy bardzo nieduże doświadczenie w tej kwestii i pisałem go w zaciszu domowym  bez współpracy z klientami, czy współpracownikami. Co prawda był już wtedy blog i było też trochę osób na blogu.

I rzeczywiście przez program przeszło około stu osób. Natomiast nie było to to, czego oczekiwałem. Wniosek jest taki, że już od samego początku powinniśmy współpracować z ludźmi, dlatego że ten program będzie dla nich. I dlatego przy kolejnych programach bardzo mocno zmieniłem już podejście. Tutaj zdecydowanie odrobiłem tę pracę domową i od samego początku staram się angażować jak najwięcej ludzi w cały ten proces przygotowania programu.

21. Nie zawsze to, co chce klient, jest tym, czego on potrzebuje. 

Z moich doświadczeń wynika w kontekście naszych programów, że ludzie oczywiście bardzo chętnie chcą się uczyć takich technicznych tematów jak składnia Javy, jak Docker, jak bazy danych. To typowo twarde, techniczne umiejętności i chcą się tym zajmować w dużej mierze dlatego, że wydaje im się, że tego im najbardziej brakuje, żeby znaleźć pracę. Natomiast jednocześnie te same osoby totalnie ignorują inne kwestie, jak na przykład wybór odpowiedniej technologii. 

Mając świadomość, jak ważne są umiejętności miękkie, zmieniłem podejście. Można powiedzieć, że przemycam te dobre praktyki i różnego rodzaju rady (jak przygotować CV) w swoich programach, czyli skupiamy się na całym procesie (np. jak zostać programistą Java). I po czasie widzę, że to podejście bardzo mocno się sprawdza, bo kiedy mam już takie osoby u siebie, na grupie czy u siebie w programie, one po pewnym czasie po prostu zaczynają doceniać, że w ten sposób otrzymały te informacje.

22. Ludzie potrzebują czasu na przyswojenie materiału, a z czasem opada też motywacja. 

Programowanie nie jest łatwe. Nie jest to coś, czego możemy się nauczyć w jedno popołudnie, w weekend czy nawet w cały tydzień. Tutaj trzeba czasu.

Swoje programy podzieliłam na 12 modułów, każdy z tych modułów to kilkanaście lekcji. Czasami te pojedyncze moduły nazywane są też tygodniami. Natomiast to nie do końca odzwierciedla czas, jaki trzeba poświęcić na przepracowanie tych materiałów. Praktyka pokazuje, że ludzie, którzy chcą wejść do branży, chcą zostać programistami, średnio potrzebują od pół do półtora roku intencjonalnej pracy. Natomiast jeżeli ten czas zaczyna się wydłużać, to bardzo często pojawiają się jakieś problemy, ta nasza motywacja związana z dalszą nauką bardzo, bardzo mocno spada i trudno jest wtedy już wrócić znowu do tego reżimu, takiej codziennej, czy nawet kilka razy w tygodniu pracy. I kiedy zauważyłem, że rzeczywiście to jest bardzo częsty problem, to zacząłem sobie zadawać pytania co można tutaj zrobić, jak można pomóc tym osobom przejść przez ten proces?

Jest kilka rzeczy, które pomagają nam przejść na kolejny etap tego procesu i np. na samym starcie, kiedy nowe osoby dołączają do grupy proszę je o deklarację – jak chcą uczyć się programowania, jak często, w jaki sposób i kiedy chcą rozpocząć szukanie tej pierwszej pracy.

To proste ćwiczenie, ale kiedy ułożymy sobie w głowie ile razy w tygodniu chcemy rzeczywiście usiąść do tego komputera i programować, albo kiedy chcemy szukać tej pracy, to powoduje, że jest dużo większa szansa, że że pójdziemy dalej. Co jakiś czas staram się również dopytywać kursantów, jak idzie im z tymi materiałami.

23. Polskie słownictwo bywa problematyczne, szczególnie w momencie, kiedy uczymy się właśnie podstaw programowania podstaw IT.

I tutaj nie ma co się oszukiwać, ale angielski jest totalną podstawą, jeżeli chodzi o większej zagadnień związanych z programowaniem, a wiele słów z języka angielskiego trudno jest przetłumaczyć na język polski. Tutaj rozwiązałem tę trudność w ten sposób, że wszędzie gdzie to jest możliwe, starałem się wykorzystywać obie wersje językowe.

24. Potrzebujemy różnych narzędzi i różnych metod, żeby przekazać wiedzę. 

Uczymy różnych zagadnień, od tych typowo technicznych, jak podstawy składni, Docker, bazy danych, po bardziej miękkie – np. jak przygotowanie CV. Wszystkie te zagadnienia wymagają od nas trochę innego podejścia do tematu. Stąd też w programach pojawiło się wiele różnych sposobów na przekazywanie tej wiedzy. Mamy te lekcje z teorią, z wprowadzeniem, z pokazaniem przykładów. Mamy też grupę lekcji, gdzie jest typowa praktyka, ale mamy też lekcje bonusowe. To są różnego rodzaju rozszerzenia o jakieś dodatkowe rzeczy. 

25. Praktyka to podstawa nauki.

W kontekście nauki programowania ma to szczególnie znaczenie, bo jak pomyślimy o kimś, kto chciałby nauczyć się np. pływać czytając o tym książki, to raczej pomyślimy o tym z przymrużeniem oka 🙂

Jeżeli już myślimy o programowaniu, to widzimy bardzo dużo osób, które starają się nauczyć programowania czysto teoretycznie, tylko czytając o tym, a to totalnie nie tędy droga. Nie da się po prostu nauczyć się tego typu umiejętności, jeżeli nie siądziemy do komputera i nie zaczniemy programować. Lubię mówić o tym, że musimy sobie po prostu pobrudzić ręce w kodzie i zacząć pisać. I dlatego też w programie pojawia się bardzo dużo różnego rodzaju ćwiczeń, są też większe zadania, prace domowe. Mamy również duży projekt, który realizujemy przez większość naszego programu. Jest to aplikacja 100 Ideas, taka aplikacja, która grupuje nam, zbiera nam różnego rodzaju pytania.

26. Więcej nie znaczy lepiej.

Szczególnie w kontekście przekazywania naszej wiedzy. Na początku łapałem się na tym, że skoro coś umiem i to jest fajne, ciekawe, to chętnie przekazałbym wszystko, co tylko wiem. A takie podejście sprawia, że ta wiedza potrafi być bardzo przytłaczająca dla naszych kursantów i bardzo często w ogóle niepotrzebna.

27. Transformacja z punktu A do punktu B. 

Musimy przeprowadzić naszego kursanta możliwie jak najbardziej optymalną drogą z punktu A do punktu B jest bardzo ważne. Powiedzmy, że tym naszym punktem A w przypadku programu Javy Od Podstaw był totalny brak świadomości, jak działa programowanie. Wiemy po prostu, że chcemy iść w tym kierunku, chcemy uczyć się Javy, ale nie bardzo wiemy, z czym w ogóle wiąże się programowanie, a punktem B jest taka podstawowa umiejętność programowania.

Naszą Java Od Podstaw przeprowadza nas z punktu A do B, natomiast w przypadku programu Efektywne Aplikacje Internetowe ten punkt B jest już dużo bardziej wymagający, dlatego, że jest to znalezienie pracy jako Junior Java Developer.

28. Trzeba uważać na klątwę wiedzy. 

Klątwa Wiedza polega na tym, że nam się wydaje, że przecież coś jest takie oczywiste. My to wiemy – dla nas to jest bardzo proste, ale prawda jest taka, że to nie ja będę przechodził ten program, tylko kursant, a on ma całkowicie inny kontekst. On nie ma takiej wiedzy, on od kilkunastu lat nie programuje, nie zajmuje się tym codziennie, stąd trzeba też przygotować tę wiedzę w innej formie.

29. Automatyzacja to klucz do sukcesu.

Jest to temat, który od pewnego czasu bardzo mocno mnie interesuje i staram się wprowadzać automatyzację w wielu aspektach mojego życia. 

No i oczywiście nie mogło też zabraknąć różnego rodzaju automatyzacji przy całym tym procesie przygotowania programu, ale również w samym programie.

Kiedyś zastanawiałem się ile tego wszystkiego jest i okazało się, że aż około 80% tych wszystkich interakcji, które są związane z komunikacją, z kursantami, z przekazywaniem wiedzy i z całą obsługą udało się zautomatyzować. Natomiast my też jako ludzie potrzebujemy trochę podejścia indywidualnego i dlatego zostaje te 20%. To jest najczęściej taka komunikacja jeden na jeden, kiedy pojawią się jakieś bardzo niestandardowe problemy. Może jakaś z automatyzacji nie zadziała, więc trzeba to zweryfikować. Czasami pojawiają się jakieś rzadziej występujące problemy, wtedy mamy komunikację standardowo na grupie czy nagranie jakichś nowych materiałów.

Podsumowanie

Wniosków jest oczywiście dużo więcej – to tylko pewien wycinek tego, jak podchodzę do retrospektywy po tego typu większych projektach. Niektóre z tych wniosków są prywatne, więc nie chciałem też ich ujawniać. Niektóre nie są na tyle ciekawe, że warto je omawiać w szerszym gronie.

Z mojej strony bardzo mocno zachęcam Ciebie do spróbowania takiego podejścia. Czyli jeżeli realizujesz jakiś większy projekt, po jego zakończeniu zatrzymaj się, poddaj się chwilowej refleksji i zastanów się: 

  • Jak ja się z tym czuję?
  • Co poszło dobrze, a co może nie do końca?
  • Jakie są wnioski?

Tak, abyś mógł wyciągnąć te pozytywne rzeczy na przyszłość i wszystko usprawnić.

Bardzo dziękuję Ci za wspólnie spędzony czas – tyle z mojej strony.

Trzymaj się ciepło i do usłyszenia! Cześć!

No comments
Share:
Programowanie A matematyka » czy matematyka jest potrzebna żeby zostać programistą?

SP#015 – Programowanie a matematyka » Czy matematyka jest potrzebna, żeby zostać programistą?

Cześć!

Witaj w #15 odcinku podcastu SprawnyProgramista. Dzisiejszy temat to programowanie kontra matematyka.

Pytanie o matematykę w kontekście nauki programowania jest jednym z częstszych, jakie od Was dostaję. 

W dużej mierze związane jest ono z tym, iż boimy się tego, czego nie znamy. Dużo osób chce uczyć się programowania, ale boi się, że zwyczajnie sobie z nim nie poradzi.

Z tego materiału dowiesz się:

  • Czy matematyka jest potrzebna, żeby zostać programistą, a jeśli jest potrzebna, to na jakim poziomie?
  • W jakich przypadkach programiści korzystają z matematyki?

Wiele osób myślących o rozpoczęciu kariery programistycznej lub zmianie branży na IT obawia się, że sobie nie poradzi ze względu na braki w znajomości matematyki.

Co gorsze – wiele osób nawet nie zadaje sobie takiego pytania i na wstępie porzuca myśl o nauce programowania właśnie przez matematykę – bo skoro jej nie zna, to nie warto nawet próbować…

Może wynikać to z faktu, że programowanie jest nauką ścisłą i wiele osób kojarzy programistów z osobami, które mają matematykę czy fizykę dosłownie w małym palcu. Czy jednak na pewno programista musi być dobry z matematyki? Odpowiedź (jak prawie zawsze) brzmi – to zależy.

Dla otuchy powiem, że nawet dzieci mogą uczyć się podstaw programowania, a przecież kilkulatki raczej nie znają zaawansowanych zagadnień matematycznych 🙂

Wszystko zależy od rodzaju projektu oraz poziomu jego zaawansowania.

Jeżeli nie programujesz np. gier, to faktycznie matematyka NIE jest niezbędna – chociaż i tutaj nie zawsze. Czy to jednak znaczy, że jest ona nieważna i nie warto się jej uczyć? Też NIE!

Oczywiście, jeśli mamy dwie osoby – jedna z nich miała 3 z matmy, a druga 5 – to tej drugiej może być łatwiej w niektórych sytuacjach. Czy to jednak znaczy, że ta pierwsza nie może zostać lepszym programistą? – i tutaj też NIE! 🙂

Czy w programowaniu potrzebna jest matematyka?

‌Tak ogólnie postawione pytanie z pewnością może wywołać wielogodzinną debatę, w której każdy będzie miał coś do powiedzenia.

Z jednej strony matematyka sama w sobie jest jedną z podstaw informatyki, ale z drugiej strony znajomość matematyki na zaawansowanym poziomie zazwyczaj nie jest wykorzystywana przez programistów.

To, czy matematyka jest niezbędna, bądź ważna w programowaniu, zależy w głównej mierze od projektu i rodzaju technologii, w których pracujemy. Można programować bez znajomości zaawansowanej matematyki, ale rozumienie niektórych zagadnień po prostu ułatwia pracę.

Programowanie a matematyka – co łączy programowanie i matematykę?

Po pierwsze – informatyka, jako dziedzina nauki, wywodzi się właśnie z matematyki.

Kiedyś informatyka była częścią matematyki, ale – w związku z jej bardzo szybkim rozwojem – uznana została za osobną dziedzinę nauki.

Po drugie – sposób nauki. W obu przypadkach teoria jest istotna, ale dopiero praktyka daje wymierne efekty! Nie można zostać dobrym matematykiem bez tysięcy rozwiązanych zadań, tak jak nie można zostać programistą bez godzin spędzonych nad kodem.

Poza tym matematyka oraz programowanie to dziedziny w dużej mierze abstrakcyjne – opierają się na regułach i zasadach, które lepiej zrozumieć, niż uczyć się ich bezsensownie na pamięć.

Dodatkowo zgłębienie każdej z nich wymaga podobnych cech i umiejętności – na przykład (a może przede wszystkim) logicznego myślenia, samodyscypliny, cierpliwości czy odporności na niepowodzenia. Za pierwszym razem zwyczajnie mało kiedy udaje nam się zrobić coś dobrze.

Jakie dziedziny matematyki są obecne w programowaniu?

Poniżej kilka przykładów projektów, w których znajomość matematyki się przyda:

  • Znajomość rachunku prawdopodobieństwa oraz statystyki są potrzebne do analizowania danych, szczególnie gdy mówimy o bardzo dużych zbiorach danych.
  • Algebra i arytmetyka – czasem zwyczajnie coś musimy policzyć np. prowizję dla naszego Klienta za udział w programie.
  • Przy tworzeniu gier (tym bardziej zaawansowanym) wykorzystuje się takie zagadnienia, jak wektory i macierze, a w projektowaniu ruchu (np. postaci w grze) niezbędna będzie wiedza algebraiczna.

Pamiętajmy, że w programowaniu wykorzystuje się różne rozwiązania technologiczne, które mają ułatwić pracę programistom – zarówno początkującym, jak i tym doświadczonym.

W praktyce często oznacza to, że programista nie musi schodzić aż tak nisko do poziomu implementacji danego algorytmu, tylko korzysta z gotowego, napisanego wcześniej przez kogoś innego algorytmu. Wtedy zazwyczaj wystarczy ogólna wiedza jak dany algorytm czy rozwiązanie działa.

Matematyka na studiach programistycznych

Sam studiowałem informatykę na Politechnice Gdańskiej i dobrze wiem, że tam matematyki jest bardzo dużo – na początku miałem jej więcej niż programowania, była traktowana jako podstawa do dalszej nauki.

Czy było to konieczne? Nie do wszystkiego.

Czy aby zostać programistą, trzeba skończyć studia? Też nie 🙂 A studia to przecież nie kurs programowania!

Spójrzmy, do czego może się przydać zakres matematyki, który miałem okazję przyswajać na studiach:

  • Logika matematyczna, logika boolowska, operacje na zdaniach, aksjomaty, implikacje, indukcję, zbiory itp. – później łatwiej optymalizować niektóre rzeczy w IT.
  • Kryptografia – szyfrowanie, szyfry jednostronne/dwustronne, asymetryczny algorytm RSA. Często schodziliśmy bardzo nisko i implementowaliśmy niektóre algorytmy ręcznie – ciekawe ćwiczenie, ale z mojego punktu widzenia, tylko głównie ćwiczenie. Dziś miałbym kłopoty, żeby zrobić to jeszcze raz, ale nie mam problemu, żeby wykorzystać – już gotowe – algorytmy tego rodzaju, bo wiem, jak działają.
  • Teoria gier – czyli jak program ma podejmować właściwe decyzje i co to w tym wypadku znaczy ta właściwa” decyzja.
  • Teoria grafów, problem znajdowania najkrótszej drogi w grach (algorytm Dijkstry) – podobne problemy muszą rozwiązać np. nawigacje.
  • Operacje algebraiczne, analiza matematyczna – pisanie wszelkiego rodzaju algorytmów, zwracanie uwagi na złożoność obliczeniową.

Podsumowując – jest tego trochę 🙂 Znajomość wszystkich zagadnień podsumowałbym z 2 perspektyw:

  1. Ćwiczenie – łatwiej później wrócić do podobnych.
  2. Jeżeli schodzimy niżej i chcemy coś zaprogramować – niewielki odsetek specjalistów.

Jak matematyka przekłada się na twój sukces w programowaniu?

Warto przyjrzeć się podsumowaniu nowych badań, w których programiści byli poddawani rezonansowi magnetycznemu, w trakcie którego były im pokazywane fragmenty kodu w python oraz scratch, a następnie obserwowano, które fragmenty mózgu się aktywowały.

Sprawdzano 2 hipotezy:

  • Czy będzie aktywowany fragment odpowiedzialny za naukę języka naturalnego, takich jak: polski, angielski itp.?
  • Czy może mózg będzie działał w sposób zbliżony jak podczas nauki matematyki?

I tutaj ciekawostka – obie hipotezy nie zostały potwierdzone.

Okazało się bowiem, że nasz mózg podczas nauki programowania pracuje na jeszcze innych zasadach i aktywuje bardzo różne obszary. Wynika to z faktu złożoności dziedziny, jaką jest programowanie – rozwiązywanie problemów programistycznych wymaga różnych poziomów abstrakcji, czyli angażujemy obie półkule mózgowe – zarówno prawą, jak i lewą.

Dzięki tej cennej wiedzy możemy efektywniej uczyć się programowania. Nie powinniśmy nauki traktować jak nauki czystej matematyki czy nauki języka obcego, ale raczej łączyć oba podejścia. Programowania to sztuka rozwiązywania różnych problemów, dlatego praktyka jest tutaj kluczowa i zdecydowanie na nią warto postawić.

Czy można programować, nie umiejąc matematyki?

Tutaj odpowiedź brzmi – można, ale zależy: jak i gdzie 🙂

Matematyka bywa bardzo przydatna, ale można programować bez niej. W niektórych dziedzinach jest jej mniej lub zupełnie nie jest wymagana.

Na przykład front-endowcom nie jest potrzebna wcale – tworzenie szablonów, programowanie w jakimś frameworku czy tworzenie aplikacji jej nie wymaga, gdyż potrzebne dane najpewniej zostaną dostarczone przez back-end. Natomiast, jeśli marzy Ci się kariera w programowaniu gier lub backendzie, to tutaj bez matematyki będzie bardzo ciężko.

Skoro nie matematyka, to co jest potrzebne w programowaniu?

‌Podstawą programowania wcale nie jest matematyka czy nawet sama składnia wybranego języka programowania. Żeby zostać programistą trzeba między innymi umieć rozwiązywać różnego rodzaju problemy właśnie z wykorzystaniem języków programowania. Czyli w tym wypadku język jest tylko narzędziem.

Co trzeba umieć, żeby dostać pierwszą pracę jako programista?

Programowanie a matematyka – podsumowanie

Podsumowując – matematyka nie jest niezbędna programiście. Można naprawdę solidnie zarabiać i nie używać matematyki (prawie wcale).

I na koniec dobra rada – nie bój się i nie patrz na matematykę w programowaniu tylko z punktu działań algebraicznych. Tutaj chodzi przede wszystkim o abstrakcyjne i analityczne myślenie, które w naszej pracy jest niezbędne 🙂

Pamiętaj, że to Ty wybierasz technologie oraz projekty, w których chcesz pracować 🙂

No comments
Share:

Od programisty do trenera programowania i własnego kursu

Cześć, nazywam się Tomasz Woliński i w swoich podcastach opowiadam o IT z punktu widzenia programisty. Jeżeli zastanawiasz się, czy warto zostać programistą, jak wejść do branży, a być może chcesz rozwijać się, szukasz sposobu, by po prostu stać się lepszym programistą, to ten podcast z pewnością jest dla Ciebie.

To jest podcast Sprawny programista, odcinek 14. Dzisiaj mam dla Ciebie nagranie mojego wystąpienia z konferencji SzczytIT, na której byłem jednym z prelegentów zaproszonych przez firmę home.pl. Podczas tego spotkania opowiadam, jak może wyglądać droga od programisty do trenera programowania, a następnie do własnego szkolenia programistycznego. Nie przedłużając już, zapraszam do wysłuchania spotkania. 

[SprawnyProgramista_intro][/SprawnyProgramista_intro]

Z tego odcinka dowiesz się:

  • jakie są różne drogi dojścia do IT;
  • jakie są możliwości rozwoju, kiedy już jesteś programistą;
  • jak wygląda praca trenera programowania;
  • jak wygląda praca nad własnym kursem.

 

 

home.pl:

Tomasz, zdradźmy trochę kulis. Bardzo dobra rekomendacja Ciebie jako prelegenta, jako człowieka, jako praktykanta, który może się z nami podzielić wiedzą też przyszła od poprzedniego prelegenta, tym bardziej Twoja wartość w naszych oczach wzrosła. No i teraz tak, Kierunek Programista, StormIT.pl – jestem bardzo ciekaw, jak można właśnie przejść od programisty przez trenera oprogramowania do własnego kursu, no bo rozumiem, że zależy nam na skalowaniu, a kurs pozwala pewnie skalować ten biznes. Już więcej nic nie zdradzam. Kontrolę masz całkowitą. Tomasz Woliński, gość SzczytIT. Zapraszam.

Tomek Woliński:

Super, dziękuję bardzo za takie piękne wprowadzenie. Co do samego kursu, co do skalowania, oczywiście za chwilę porozmawiamy sobie o szczegółach. Również nawiąże do tej rekomendacji od Łukasza, także zapraszam. Spotkaliśmy się dzisiaj przede wszystkim po to, żeby porozmawiać na temat takiej drogi – na temat drogi od programisty przez trenera programowania i następnie właśnie do własnego kursu. To jest droga, którą ja przeszedłem w ostatnich latach. Jak się okazało, jest na dosyć ciekawa i po drodze było naprawdę dużo różnego rodzaju problemów, ale właśnie przy tych problemach tak naprawdę my mamy szansę wyciągnąć dużo ciekawych wniosków.

I właśnie konkretnie tymi wnioskami dzisiaj chciałbym się z Wami podzielić. Na samym starcie jeszcze takie drobne uwagi techniczne. Mamy tylko 50 minut na rozmowę, dlatego wszelkie pytania zostawimy sobie na sam koniec. Ja wtedy odniosę się do wszystkich ewentualnych uwag. Dodatkowe materiały do tego co będę mówił, plus slajdy, plus arkusze, o których wspomnę w trakcie prezentacji, są do pobrania na stronie stormit.pl/szczytIT2020

Wstęp

Ta droga, o której dzisiaj będziemy rozmawiali, składa się z czterech głównych etapów. Pierwszy etap jest to samo dojście do IT, czyli wszystko to, co musimy zrobić, żeby w ogóle dołączyć do IT, żeby zostać programistą. Ostatnio jest to naprawdę bardzo popularne, wręcz medialne można powiedzieć, dlatego chciałbym odnieść się do tego całego szumu, który wokół tego narasta. Drugi etap, jest to moment kiedy jesteśmy już w IT – dostaliśmy się do środka, jesteśmy programistami, potrafimy programować i jak to zazwyczaj, kiedy przeszliśmy dany etap, pojawiają się nowe możliwości, ale pojawiają się też nowe pytania. Co ja w tym momencie mam do wyboru? Czym ja powinienem się w chwili obecnej zajmować, żeby dalej się rozwijać?

Trzeci etap jest to trener programowania. Tutaj chciałbym się z Wami podzielić jedną z opcji właśnie na rozwój programisty, a mianowicie na naukę innych. Dlatego że, jak wiemy, jednym z lepszych sposobów na rozwój naszych umiejętności jest przekazywanie wiedzy, którą my mamy. No i czwarty, ostatni, można powiedzieć finalny krok w tej naszej opowieści, to jest własne szkolenie. Tutaj chciałbym podzielić się z wami częścią kulis. Jak powstawał ten kurs. Jakie po drodze były problemy i ostatecznie co udało się osiągnąć. Także idziemy po kolei zgodnie z tym planem.

Zanim jednak przejdziemy do samej merytoryki chciałbym, żebyśmy też odrobinę lepiej się poznali, ponieważ spędzimy tutaj trochę czasu wspólnie, a mi też zależy, żeby przyszłe materiały, które dostarczam były jak najlepiej dopasowane do Waszych potrzeb, dlatego będę bardzo wdzięczny jeżeli napiszecie mi dosłownie kilka słów o sobie – gdzie w chwili obecnej jesteście, jakie macie problemy i co w przyszłości chcielibyście osiągnąć. Tutaj interesują mnie oczywiście te tematy związane z IT. Możecie zostawić nam komentarz tutaj na platformie lub napisać do mnie bezpośrednio na maila. Wtedy będziemy mieli okazję jeszcze porozmawiać. 

Jeżeli chodzi o mnie, tak jak widzicie i tak jak zostałem wcześniej zapowiedziany, nazywam się Tomek Woliński i od kilkunastu już lat pracuje zawodowo jako Java developer. Specjalizuję się przede wszystkim w różnego rodzaju systemach rozproszonych, czyli takich systemach, które jesteśmy w stanie uruchomić jednocześnie na wielu różnych maszynach i które są dostosowane do obsługi bardzo dużego ruchu jednocześnie. Natomiast poza tą pracą zawodową, poza typowym programowaniem, pracuję również jako trener programowania. Wcześniej można było mnie spotkać na stacjonarnych bootcampach, ale teraz, z wiadomych przyczyn, jest to odrobinę trudniejsze.

Cały czas staram się aktywnie udzielać, czy to na blogu, czy w różnego rodzaju podcastach, czy w takiej konferencji, jaką mamy dzisiaj. Ostatni rok z mojej strony to bardzo intensywne prace nad programem “Kierunek Programista”, o którym właśnie dzisiaj będziemy rozmawiać. Prywatnie natomiast – mąż i dumny, podwójny tata. 

Co jest takiego wyjątkowego w IT?

Zastanówmy się, dlaczego ostatnio jest tak głośno na temat IT i na temat programowania? Co takiego jest wyjątkowego w tej branży, że większość moich znajomych, którzy mimo tego, że w ogóle nie mają nic wspólnego z programowaniem, co chwilę gdzieś nawiązują do tego.

Prawda jest taka, że my jako ludzie bardzo lubimy się interesować trzema głównymi tematami. Jest to: władza, seks i pieniądze. I jak się nad tym odrobinę głębiej zastanowić to większość tematów, które pociągają ludz,i można by z takim przymrużeniem oka, ale sprowadzić właśnie do tych trzech tematów. Władza i seks, nie kojarzą nam się to bezpośrednio z IT, a już tym bardziej z programowaniem. Natomiast jeżeli chodzi o trzeci punkt –  pieniądze, właśnie o nich tak często ostatnio się mówi i bardzo często porównuje się np. średnie wynagrodzenie programisty do średniej pensji w Polsce. Jak możemy się domyślać, IT wychodzi naprawdę bardzo korzystnie w tej konfiguracji. A dzieje się tak przede wszystkim, dlatego, że na rynku brakuje cały czas dobrych specjalistów. Przez specjalistów rozumiem tutaj przede wszystkim osoby, które mają wiedzę, które mają doświadczenie i są w stanie rozwiązywać skomplikowane problemy. A takich ludzi naprawdę w chwili obecnej cały czas mocno brakuje na rynku. Wystarczy wspomnieć o tym, że mimo  pandemii, mimo całego tego zamieszania, wiele firm cały czas ma otwarte rekrutacje nakierowane na poszukiwanie specjalistów z odpowiednimi umiejętnościami.

Prawda jest taka, że prognozy na kolejne lata są jeszcze bardziej optymistyczne, dlatego że coraz więcej firm wprowadza różnego rodzaju informatyzację. Mamy coraz więcej systemów, które trzeba obsłużyć, więc prawdopodobnie tych ludzi z odpowiednią wiedzą, tych specjalistów cały czas będzie potrzeba więcej i więcej – przynajmniej w najbliższych latach. Kolejna rzecz, która sprawia, że to IT jest takie wyjątkowe, to możliwość pracy zdalnej. Jest taka idea związana z geoarbitrażem. W skrócie polega to na tym, że żyjemy, ponosimy koszty w miejscu stosunkowo tańszym, czyli np. w kraju gdzie koszty życia są niższe. Natomiast nasz klient, czyli tam, gdzie my będziemy, zarabiamy jest w miejscu dużo bogatszym, a co za tym idzie, on ma więcej pieniędzy i jest w stanie też nam więcej zapłacić. W IT ta idea genialnie się wpisuje, dlatego że my możemy pracować zdalnie. Możemy siedzieć w takiej przykładowej Polsce, gdzie koszty życia są stosunkowo niskie lub nawet iść o jeszcze krok dalej i przenieść się do Tajlandii, a pracować dla klienta, który jest w Szwajcarii, Stanach Zjednoczonych czy Londynie. Nie ma tutaj żadnego problemu, klient może być dosłownie w dowolnym miejscu na świecie. Mało tego, my nie musimy sami szukać takiego klienta. Przykładowo, w chwili obecnej jestem zatrudniony w firmie z Gdańska, ale bezpośrednio klient, dla którego pracuję, jest w Szwajcarii, czyli można powiedzieć, że pośrednio i tak korzystamy z tego, że nasz klient może być z bogatszej części świata.

Mity dotyczące branży IT

Zanim przejdziemy dalej chciałbym od razu rozwiać kilka mitów, o których ostatnio bardzo często głośno się mówi w kontekście IT. Powiedzieliśmy sobie już na początku o zarobkach, ponieważ to jest właśnie najbardziej medialne, o tym najczęściej się mówi i rodzi się od razu taki mit, że każdy w IT zarabia krocie,  że tylko nauczy się podstaw dowolnego języka programowania i nagle będzie zarabiał miliony. Prawda jest taka, że nie do końca tak jest. Rzeczywiście, specjaliści w IT naprawdę potrafią zarabiać bardzo duże pieniądze. Tutaj prawie nie ma limitu, natomiast osoby, które dopiero zaczynają, nie mają tak łatwo. Możemy wręcz powiedzieć, że mamy w chwili obecnej taką górkę na rynku, czyli mamy więcej osób, które chciałyby programować, które dopiero zaczynają, niż stanowisk na tych pozycjach juniorskich i przez co u wielu osób, które słyszy, że jest tak fajnie, narasta frustracja, bo nie są w stanie w ogóle znaleźć pracy. Kolejny mit to to, że można zostać programistą w trzy miesiące. Nie oszukujmy się, programowanie nie należy do łatwych rzeczy, nie jest to coś, czego jesteśmy w stanie nauczyć się w weekend. Jest to raczej maraton, a na pewno nie sprint. Taką naukę trzeba rozplanować najczęściej na długie miesiące, a wiele osób potrzebuje na to jeszcze więcej czasu przede wszystkim dlatego że, żeby dobrze programować, trzeba zmienić mindset. Trzeba wiele rzeczy w głowie sobie ułożyć, także na pewno nie jest to coś, czego jesteśmy w stanie od zera nauczyć się w trzy miesiące. 

Kolejne dwa ostatnie mity, które nam zostały – programista to ekscentryczny samotnik i pracoholik, którego strach wypuścić do klienta. Wiecie, czasami buduje się obraz takiego programisty, który siedzi w swojej programistycznej jaskini, ubrany w bluzę z kapturem na głowie, jest nieogolony (ja specjalnie tak przez trzy dni się nie goliłem do tej prezentacji, żeby to pokazać), dodatkowo z pryszczami i z nadwagą koniecznie i strach z taką osobą porozmawiać, bo nie jest w stanie odezwać się normalnie, tylko mówi jakimiś zagadkami. Są takie osoby w branży, nie oszukujmy się. Trafiają się takie osoby, ale zdecydowanie nie jest to norma – wręcz przeciwnie, wiele osób w branży bezpośrednio musi kontaktować się z klientem. Wśród zespołów bardzo często komunikujemy się między sobą. Współpracy, rozmów jest naprawdę bardzo dużo, więc zdecydowanie ten mit również bym obalił. No i ostatni, który nam został – trzeba skończyć studia, żeby pracować w IT. To też oczywiście nie jest prawda. Mamy to szczęście, że pracując w IT, jesteśmy w branży, w której naprawdę ceni się twarde umiejętności. Jeżeli mamy umiejętności, mamy coś na poparcie tego, że rzeczywiście potrafimy programować to prędzej czy później znajdziemy pracę.

Oczywiście studia bardzo często są nam pomocne, bo nie musimy wtedy udowadniać, że mamy umiejętności, chociażby przez swoje portfolio, tylko pokazujemy, że mamy dyplom i mamy pierwszy filtr zrobiony. Bardzo często korporacje w ten sposób odsiewają kandydatów. Natomiast nawet jak nie mamy wykształcenia (dosłownie z maturą czy nawet czasami bez matury), a mamy umiejętności, mamy bardzo duże szanse, żeby dostać pracę. 

Moja droga

Teraz chciałbym powiedzieć kilka słów na temat mojej drogi do tego, jak ja zostałem programistą. Chciałbym zwrócić uwagę przede wszystkim na to, że jest wiele różnych dróg dojścia do programowania. Po latach rozmów z ludźmi widzę, że moja droga była stosunkowo prosta, można powiedzieć, że wręcz nudna, dlatego że, od kiedy pamiętam, interesowałem się komputerami. Na bardzo wczesnym etapie, w momencie kiedy nie miałem jeszcze w ogóle komputera u siebie w domu (to były trochę inne czasy), musiałem iść do pobliskiej szkoły, żeby w ogóle z niego skorzystać. Nie wiedziałem, co to jest programowanie, w okolicy też nie było żadnego programisty, ale już wiedziałem, że chcę pracować z komputerami. 

Studia – dopiero na  Politechnice Gdańskiej powiedzieli mi, na czym polega programowanie. Studia tak dały mi w kość, że po dwóch latach potrzebowałem rocznej przerwy, urlopu dziekańskiego – raz, żeby odpocząć od tego, jak wygląda programowanie, a dwa po to, żeby po prostu zdobyć trochę kasy. W tamtym okresie Gdańsk był dla mnie nie tylko ogromnym, ale również bardzo drogim miastem. Udało mi się znaleźć pracę, ale potrzebowałem nie 3 miesięcy, ale dwóch lat studiów, takiego wstępnego przygotowania do programowania i później czterech miesięcy takiej dedykowanej intensywnej nauki, konkretnie pod znalezienie pierwszej pracy. W tamtym okresie naprawdę uczyłem się po kilkanaście godzin każdego dnia, siedem dni w tygodniu. To pozwoliło mi opanować wiedzę na tyle, żeby podjąć pierwszą pracę.

Można powiedzieć, że jest taka analogia do tego co teraz ludzie czasami robią na bootcampach. Bootcampy standardowo trwają od trzech do sześciu miesięcy. I rzeczywiście ludziom udaje się znaleźć pracę po bootcampie, ale najczęściej są to osoby, które wcześniej miały jakieś przygotowanie (patrzcie: moje przygotowanie na studiach).

Jesteśmy w IT, co dalej?

OK, dostaliśmy się już do tego IT. Jesteśmy programistami. Dla wielu jest to spełnienie marzeń, ale wiadomo – jak już jesteśmy tam, to z każdym krokiem rośnie apetyt i pojawia się pytanie: co teraz? Czy ja już do końca życia będę programistą? Ja na początku zmieniałem pracę dosyć często – taki jeden, drugi, trzeci, czwarty projekt. Minęło trochę lat, te wszystkie rzeczy zaczynają wyglądać bardzo podobnie. Człowiek się zastanawia czy ja naprawdę do końca życia muszę klepać te formularze i cały czas robić dokładnie to samo? Czy może jednak są jakieś inne możliwości? Pytanie – czy widział ktoś z Was kiedyś starego programistę? 

Zdjęcie, które tutaj mamy, to jest podobno zdjęcie z jednego z bootcampów, na który przyszedł programista pasjonat, żeby pobawić się po prostu z młodzikami (nie wiem na ile to zdjęcie jest autentyczne), jakiś czas temu głośno było o nim w internecie. 

Kiedy programiści z kilkuletnim doświadczeniem zaczynają się zastanawiać, w którą stronę iść, czym się teraz zająć, większość dochodzi do wniosku, że są tak naprawdę dwie opcje – albo rozwijam się w kierunku technicznym, czyli skupiam się na technologii i zaczynam się interesować architekturą (większość takich osób zaczyna pracować prędzej czy później jako architekt), ale – co ważne –  skupiają się przede wszystkim na tym aspekcie technologicznym albo stawiam na rozwój typowo menedżerski, czyli zaczynamy pracować bardziej z ludźmi, więcej czasu spędzamy na kontaktach z klientem, zaczynamy rozdzielać pracę dla innych członków zespołu. W tym wypadku możemy pracować na przykład jako Team Leader czy jako Project Manager. Mamy przede wszystkim dwie opcje, natomiast ja, szczerze mówiąc, nie do końca identyfikowałem się z żadną z nich i zacząłem szukać czegoś innego. W tamtym momencie wpadłem na pomysł, żeby spróbować pracy jako trener programowania. Nie była to łatwa decyzja, dlatego że zawsze miałem jakieś obiekcje przed tym, żeby wychodzić na scenę, wychodzić do ludzi, więc na początku dosyć ciężko było się przemóc, natomiast wiedziałem, że chcę spróbować czegoś innego.

To, co mnie w tamtym okresie też bardzo mocno przekonało to to, że ucząc inne osoby, ja też uczę samego siebie, dlatego że ciężko o lepszy sposób samorozwoju, nauki, nawet nauki takich typowo technicznych rzeczy niż pójście do kogoś i wytłumaczenie mu tego problemu dlatego, że żeby wytłumaczyć coś komuś przede wszystkim my musimy dobrze zrozumieć dane zagadnienie. Dodatkowo jak idziemy na takie zajęcia, a na bootcampach najczęściej w grupie miałem po kilkanaście osób, to wśród tych kilkunastu osób zawsze trafiały się osoby, które spojrzały na dany problem całkowicie inaczej niż ja do tej pory.

Nieważne, że dany problem rozwiązywany był  już od kilku lat, czy w danej technologii pracowałem już od kilku lat, trafiały się osoby, które zadawały takie pytanie, że musiałem zajrzeć do dokumentacji, czy do kodu i sprawdzić jak dokładnie to działa, bo wcześniej w ogóle nie wpadłem na to, że można tak to wykorzystać. A co bootcamp, za każdym razem pojawiało się kilkanaście nowych osób i zawsze jakieś nowe problemy. Byłem zadowolony, że uczyłem się nowych rzeczy do tego stopnia, że starałem się wybierać na kolejne bootcampy zagadnienia, które wymagały to ode mnie jakiegoś przygotowania, bo wtedy znowu miałem okazję uczyć się nowych rzeczy.

Poza tym praca jako trener daje nam możliwości kontaktu z naprawdę wieloma ciekawymi osobami, nie tylko z innymi trenerami, ale właśnie z kursantami. Nagle okazało się, że idę po Gdańsku, bardzo dużym mieście i co jakiś czas spotykam kursantów, z którymi miałem styczność na bootcampie i z wieloma z tych osób do tej pory utrzymuję kontakt. Ostatecznie było to po prostu coś innego, coś ciekawego, taka odskocznia od codziennego życia programisty, dlatego jeżeli zastanawialiście się kiedykolwiek czy spróbować, to zdecydowanie zachęcam chociaż raz spróbować zrobić coś takiego. Jeżeli się nie spodoba to trudno, ale może akurat będzie to coś dla Was. Tylko że tutaj po pewnym czasie dochodzimy do tego samego problemu, który mieliśmy z programowaniem. Pierwszy, drugi, trzeci, dziesiąty bootcamp i co teraz? Powoli zaczynają się pojawiać pewne schematy, materiały już mam te same, bo któryś raz przeprowadzam zajęcia albo takie same, albo bardzo zbliżone. Nowe tematy, które na początku mogłem sobie wybierać, też w pewnym momencie się po prostu kończą, bo ile można nowych rzeczy wymyślać – przecież cały czas skupiamy się na osobach, które dopiero zaczynają swoją drogę programisty.

Ludzie nie przychodzą teraz już z nowymi problemami, bo jeżeli tych osób było tak dużo, to te problemy też zaczęły się powtarzać i można było już wyróżnić bardzo wyraźne schematy. W pewnym momencie po prostu już nie czułem, że to jest coś nowego, coś wymagającego dla mnie i w tamtym momencie przyszło do mnie takie olśnienie. A dlaczego po prostu tego wszystkiego nie zautomatyzować, skoro przychodzą do mnie nowe osoby, ale z tymi samymi problemami? Te problemy cały czas się powtarzają, to czemu ja za każdym razem mam od zera im to wszystko tłumaczyć skoro już to wcześniej robiłem dziesiątki razy.

Własny produkt

Pomysł był prosty – produkt. Oczywiście nie przyszło to od razu, działo się w pewnych etapach. W międzyczasie założyłem blog. Na blogu opisywałem wszystkie rzeczy techniczne, dzieliłem się swoją wiedzą. Jeżeli ktoś przychodził do mnie z jakimś problemem, który już wcześniej miałem opracowany, to po prostu odsyłam go do danego wpisu i tylko rozmawialiśmy o jakichś szczegółach, a nie musiałem mu już wszystkiego krok po kroku tłumaczyć. Natomiast same produkty są już rozwinięciem tego wszystkiego. Można powiedzieć, że produkt to jest takie opakowanie wielu wpisów. 

Tylko pojawiają się też nowe problemy. Do tej pory byłem przede wszystkim programistą. Nawet jako trener programowania byłem połączeniem programisty i trochę nauczyciela, ale jednak w dużej mierze programistą. Były to typowo techniczne tematy, nie byłem odpowiedzialny za to, żeby rozreklamować ten kurs, nie byłem odpowiedzialny za to, żeby go sprzedać. Tak naprawdę w ogóle nie interesowała mnie cała ta otoczka. Sala? To nie jest mój problem, to jest problem firmy szkoleniowej. Ja miałem przyjść, wyłożyć swój materiał i przekazać wiedzę kursantom. W momencie kiedy chcemy zainteresować się tworzeniem własnych produktów, to jest już całkowicie inna bajka. Teraz taka osoba musi być przedsiębiorcą. To jest naprawdę co innego, to jest całkowicie inna branża, a po tej stronie już nie miałem kilkunastu lat doświadczenia – byłem takim totalnym juniorem, totalną świeżynką. Jak możecie się przekonać już po mojej krótkiej wypowiedzi, ja lubię takie sytuacje, lubię rzucić się w nowe miejsce i gdzieś zaczynać od zera, bo to jest fajna motywacja, zawsze można nauczyć się czegoś nowego. Jest zapał do szukania tej wiedzy i rozwiązywania problemów.

Tylko że tutaj zaczęły pojawiać się kolejne pytania, kolejne problemy. Może nie problemy, bo problemy to jest złe słowo, bardziej wyzwania. Czy programista może być sprzedawcą? Czy programista może być marketerem? Ja do tej pory miałem typowo techniczne życie jako programista, ludzie przychodzili do mnie z konkretnymi problemami – można powiedzieć, że było dosyć proste życie. 

Natomiast jeżeli chcemy zająć się biznesem, sprawa zaczyna się komplikować. Czynników, które musimy brać pod uwagę szczególnie, jeśli robimy to pierwszy raz, jest naprawdę dużo, dużo więcej. Trzeba dotrzeć do klientów, trzeba szukać jak docierać do klientów, trzeba ich znaleźć, a ostatecznie sprzedać im produkt, trzeba utrzymać ten produkt, klient może wrócić do ciebie, bo będzie niezadowolony albo będzie bardzo zadowolony. I co wtedy zrobić, jak go wykorzystać, żeby reklamował dalej twoje produkty? Znowu bardzo dużo pytań, na które niekoniecznie w tamtym okresie miałem odpowiedzi i bardzo mocno zastanawiałem się skąd mam czerpać wiedzę, skoro nigdy wcześniej tego nie robiłem, nie miałem przygotowania, chociażby na studiach, w tym kierunku ani nie miałem też kogo spytać.

I to był chyba mój największy błąd i problem w tamtym okresie, że nie miałem z kim porozmawiać na tego typu tematy. Wracamy do doświadczeń z trenerem programowania. Zapewne spotkaliście się z takim stwierdzeniem, że jesteś średnią pięciu osób z którymi spędzasz najwięcej czasu. Ja wtedy zacząłem się dokładnie zastanawiać o co w tym chodzi i zrobiłem sobie taki krótki rachunek sumienia – z kim ja w tamtym momencie spędzałem najwięcej czasu? Programista, drugi programista, osoba bezrobotna, nauczyciel, moje dzieci i najbliższa rodzina – choćby nie wiem jak się starać, nie wyjdzie z tego przedsiębiorca.

Nowy etap – przedsiębiorca

Tylko co teraz mam zmienić? Rzucić wszystko, bo chce być tym przedsiębiorcą i przenieść się całkowicie w inne miejsce. Mnie nie chodzi o to, żebyśmy nagle wszystko rzucili. Natomiast daje to trochę do myślenia. Jeżeli chcemy rzeczywiście zmienić coś w swoim życiu, to warto przynajmniej pomyśleć o zmianie naszego otoczenia i spróbować dostać się do osób, które są już w tym miejscu, do którego dążymy. I z taką myślą zacząłem szukać takich osób. Idea była prosta: otoczyć się wartościowymi ludźmi, którzy są już tam, gdzie ja bym chciał być, żebym mógł się od nich czerpać wiedzę.

I znowu łatwo podjąć decyzję. Łatwo powiedzieć, ale niekoniecznie łatwo było to osiągnąć. Zacząłem szukać takich osób i okazało się, że odkryłem taką swoją super moc 🙂 Nie miałem wiedzy, nie miałem doświadczenia, ale miałem to “coś”, żeby dotrzeć do ludzi, porozmawiać z nimi i przekonać ich do tego, żeby chcieli ze mną współpracować. I okazało się, że dotarłem do naprawdę wielu interesujących osób, nawet do prezesów spółek, do osób, które zatrudniały inne osoby, które miały już swój biznes i swoje produkty.

Te osoby chciały ze mną rozmawiać, chciały ze mną współpracować i dzielić się swoimi problemami w ten sposób powstał mój, można powiedzieć, taki dream team. Udało nam się zebrać drużynę. To w jaki sposób my działaliśmy i działamy do tej pory nie jest wymyślonym przeze mnie sposobem. Jest to dosyć powszechna popularna idea Mastermind. Polega na tym, że zamiast siedzieć samodzielnie i rozwiązywać jakiś problem, robimy to w kilka osób, w naszym przypadku pięć.

Spotykamy się regularnie, co wtorki, o 16:00 już od ponad roku. Do tej pory opuściłem tylko i wyłącznie jedno spotkanie, tak jest dla mnie ważne. I tak samo pozostali uczestnicy. W trakcie tego spotkania  odpowiadamy sobie na kilka takich prostych pytań. Pierwsze: czy udało ci się zrealizować cele z poprzedniego tygodnia – musimy również się wytłumaczyć,  jeżeli nie dowiodły jakiegoś celu. 

Kolejne pytania: co wydarzyło się w ciągu ostatniego tygodnia; później:, z czego jesteś dumny. Czyli co ci poszło dobrze, co nie poszło, a jak nie poszło to dlaczego, jakie wyciągam wnioski. I na koniec: pytanie do grupy. Sam ze swoim problemem jestem zamknięty w swojej bańce informacyjnej.

Na spotkaniu mamy 5 osób i  pięć osób zastanawia się nad moim problemem. Mamy 5 razy większą wiedzę, dostęp do 10 razy większej ilości znajomych. To też ma bardzo duże znaczenie. I nagle się okazuje, że te wszystkie problemy wcale nie są już takimi wielkimi problemami. Arkusz, który tutaj przedstawiłem, przygotowałem w formie prostego szablonu, który jest dla was do ściągnięcia. Jeśli zainteresowała Was ta idea, szablon znajdziecie na stronie, którą podałem na samym początku.

W tamtym okresie miałem już wiedzę wiedziałem, w którym kierunku iść i po pewnym czasie współpracy z chłopakami na pierwszy plan wysunął się główny problem: brak czasu. Totalny brak czasu na życie, totalny brak czasu na wszystko. Bardzo długo walczyłam z tym problemem, nie wyrabiając się po prostu ze wszystkimi moimi zadaniami. Wiedziałem, co muszę robić jako specjalista, byłem do tej pory przygotowany do zdobywania wiedzy i do rozwiązywania problemów, ale dla mnie największym problemem było to, że doba była po prostu za krótka i nie bardzo wiedziałem co z tym zrobić.

I okazało się, że są cztery podstawowe kroki do osiągnięcia wolności – wolności rozumianej jako wolność czasu. Pierwszy krok to jest eliminacja – skupiamy się tylko na najważniejszych rzeczach, a wszystkie inne eliminujemy. Druga rzecz to upraszczanie – zgodnie z zasadą parytetu skupiamy się tylko na najważniejszych tematach, rzeczywiście dla nas są istotnych, a wszystko inne ignorujemy. Kolejny krok to automatyzacja –  tutaj, jako inżynier, nie miałem z tym większego problemu.

Delegowanie to ostatni krok. Jak osoba techniczna nie byłem przyzwyczajony do delektowania się swoją pracą. To ja jestem specjalistą. To mi płacą za rozwiązywanie problemów.  Jak mam oddać moje problemy komuś innemu? Nie jest tak łatwo przestawić to sobie w głowie. Ostatecznie udało mi się odpowiedzieć na pytanie: czy naprawdę muszę robić wszystko sam? Doszedłem do wniosku, że dalej już tak nie można, bo ta doba po prostu się skończyła i zapadła decyzja: zatrudniam swojego pierwszego pracownika!

Decyzja – zatrudniam Wirtualną Asystentkę

Zdecydowałem się zatrudnić wirtualną asystentkę. W tamtym okresie nie miałem jeszcze zbyt dużego doświadczenia we współpracy z innymi osobami. Co prawda wcześniej częściowo pracując jako lider techniczny, miałem okazję współpracować z innymi osobami, delegować zadania, nawet rozwiązywać jakieś konflikty, ale inaczej się pracuje nad własnym biznesem, gdy mamy zapłacić za realizację już swoimi pieniędzmi.

Jak wyglądała ta rekrutacja? Dużym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że bardzo dużo osób jest zainteresowanych współpracą ze mną. Przygotowałem ogłoszenie, w którym dosyć dokładnie opisałem jak bym chciał, żeby wyglądała nasza współpraca. Ogłoszenie cały czas jest dostępne w internecie, jako ciekawostka. Natomiast, w dużym skrócie, to ogłoszenie raczej zniechęca do współpracy ze mną, dlatego że bardzo mocno zależało na znalezieniu osoby, z którą współpraca będzie się układało dobrze i długoterminowo.

Na ogłoszenia odpowiedziało 46 osób. Przypominam, że bardzo mocno zniechęcałem każdą z tych 46 osób. Każda z nich wypełniła 15-minutową ankietę, na której podstawie wybrałem 10 osób. 10 osób, które przeszły do kolejnego etapu i dla których przygotowałem zadania. Wykonanie tych zadań zajmowało około jednego dnia roboczego. Zdecydowałem się zapłacić za to zadanie, miałem jeden warunek –  ja zapłacę za realizację tego zadania jeżeli dowieziecie wszystkie zadania w wyznaczonym terminie. Okazało się, że część z 10 osób, którym wysłałem zadania od razu odpowiedziała, że nie chcą tych zadań, 8 potwierdziło, że zrobi zadania, natomiast dowiozły je tylko 4. Zobaczcie, jak ważne jest, żeby podczas rekrutacji sprawdzać zaangażowanie rekrutowanych osób. Później z każdą z tych osób rozmawiałem i wybrałem jedną, najlepszą – Ewę, z którą do tej pory współpracujemy. 

Delegowanie w praktyce

Przygotowałem tutaj dla Was siedem takich poziomów delegowania, ale nie będę omawiał ich wszystkich. Jeżeli interesuje Was bardziej temat delegowania, warto zainteresować się tymi poziomami. To jest lista od najprostszego poziomu delegowania do najtrudniejszego. Pierwszy poziom delegowania to po prostu powiedz.  Podejmujesz decyzję za innych i możesz wyjaśnić swoją motywację. ale nie musisz. W praktyce oznacza to że delegując zadanie, przygotowujemy dokładną listę, można powiedzieć algorytm postępowania i taka osoba wie np. wejdź na taką stronę, tutaj masz takie pole, przepisy tam, informacje, później przedstawiasz wyniki swojej pracy. To jest pierwszy, najłatwiejszy poziom delegowania, żeby go wykonać potrzebujemy po prostu bardzo dokładnej procedury, w której wszystkie elementy są  szczegółowo opisane. Każdy kolejny poziom zwiększa troszeczkę poziom trudności i świadomość osoby, która wykonuje zadanie np. tylko konsultuje niektóre rzeczy. Prosimy tę osobę, żeby rozwiązała za nas problem, ale zanim to zrobi, chcemy, żeby powiedziała nam, jak chce to zrobić i my to albo akceptujemy albo nie. Na samym końcu mamy najtrudniejszy poziom delegowania. Przedstawiamy problem, zapominamy już o wszystkim i zostawiamy rozwiązanie i decyzje innym, czekając na wynik. Nie chcesz wiedzieć nic o szczegółach. To jest idealna sytuacja, do której w przypadku delegowania powinniśmy dążyć. Natomiast nie zawsze się to udaje i na pewno nie udaje się to ze wszystkimi osobami, nam jeszcze nie udało się dojść do ostatniego poziomu. Natomiast miejmy nadzieję, że kiedyś do tego dojdziemy. 

A jak wygląda w praktyce takie delegowani?

Na moim przykładzie tutaj macie screeny z dwóch zadań. Ja korzystam z systemu Asana, za pomocą którego porozumiewamy się, pracujemy na zadaniach. Mam jakieś zadanie do wykonania, opisuję to zadanie w zależności od tego, na którym poziomie delegowania w danej sytuacji jesteśmy i co chcemy osiągnąć. Spójrzmy na to zadanie po prawej stronie – temat: prymitywne typy danych. Jest to temat przypisany do konkretnej osoby. Dagmara wyznaczyła datę, na kiedy chcemy, żeby to zadanie było zrobione oraz opis zadania.

Dagmara, wie co robić. Koniec naszego delegowania. Udało nam się wejść na taki poziom, że w chwili obecnej Dagmara na podstawie tytułu tego zadania i daty wie już, czego ja będę od niej oczekiwał. Zrealizuje zadanie, to zadanie do mnie wróci, ja będę musiał się ustosunkować do wyników pracy, ale tylko na samym etapie przekazania zadania. Nie muszę robić już nic więcej, także z mojego punktu widzenia jest to ogromna oszczędność czasu. 

Drugie zadanie, zadanie po lewej: do weryfikacji i przygotowanie. To jest zadanie dotyczące przygotowania prezentacji na nasze dzisiejsze spotkanie. Nie przygotowałem tej prezentacji sam. Oczywiście to, co chciałem powiedzieć było w mojej głowie, więc na początku musiałem zebrać te wszystkie myśli, ale zebrać je w formie odpowiednich notatek, na podstawie których Ewa przygotowała tę prezentację. Poświęciła całkiem sporo czasu na przygotowanie slajdów oraz zdjęć. Później to zweryfikowałem, ona dostosowała zmiany do moich potrzeb.

Później jeszcze raz oddała do weryfikacji. Co prawda uczestniczyłem w tym procesie, ale dzięki tej współpracy nie poświęciłem dużo czasu na przygotowanie prezentacji. Jeżeli interesuje was temat delegowania, to tutaj jest kilka takich kroków, które możecie wprowadzić u siebie. Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, że nie musimy wszystkiego robić sami. Nie tylko nie musimy, ale wręcz niektórych rzeczy nie możemy. Jeżeli chcemy myśleć o odpowiednim skalowania tego co robimy, to prędzej czy później dojdziemy do ściany, więc delegowanie jest po prostu koniecznością.

Czasami niektóre rzeczy nie będą zrobione tak dobrze zrobione, jak my byśmy tego chcieli, ale jeżeli będziemy chcieli wszystko robić sami to prędzej czy później dojdziemy do sytuacji, w której niektórych rzeczy nie będziemy w stanie zrobić wcale, bo czas nam się skończył. Dlatego zachęcam, żebyście po prostu spróbowali. Jeżeli macie wątpliwości czy delegowania jest dla was można jednorazowo skorzystać z pakietu np. 10h proponowanego przez wirtualne asystentki. Spróbować takiej współpracy przez miesiąc.

Należy pamiętać, aby na pierwszym etapie delegowania, dokładnie opisać czego oczekujesz, dlatego że to jest dosyć krótki okres współpracy, a już może pokazać, czy to jest kierunek, w którym chcesz iść. Kolejny krok, czyli to nad czym w chwili obecnej pracujemy, to mój program KierunekProgramista. Jest to coś, nad czym pracowałem w ostatnim roku i co właśnie przy współpracy z dziewczynami udało mi się wydać. 

KierunekProgramista

W skrócie, jest to taki kompleksowy program online, który pomaga nowym osobom wejść do branży IT. Można powiedzieć, że KierunekProgramista jest zwieńczeniem całej mojej dotychczasowej wiedzy jako programista i trener programowania. To gotowe materiały i w chwili obecnej nowe osoby dołączające do programu mogą krok po kroku przejść przez wszystkie moduły, które dosłownie za rączkę prowadzą je od pierwszych decyzji. Od tego czy IT jest dla mnie, w którym kierunku chcę się rozwijać, czy chcę pisać aplikacje mobilne, czy może strony WWW, jaki język programowania wybrać. Poświęcamy tam bardzo dużo czasu na naukę takich podstawowych umiejętności programistycznych.

Jak się okazuje, większość Junior developerów potrzebuje posiąść taki podstawowy wręcz zbiór umiejętności: na przykład jest to programowanie obiektowe, obsługa baz danych czy podstawy Linuksa. Są to umiejętności, które każdy z nas powinien posiadać, myśląc o programowaniu, niezależnie od tego czy chce pisać w PHP czy w gamie czy w jakimkolwiek innym języku. Natomiast po tych twardych umiejętnościach programistycznych jest bardzo dużo modułów poświęconych szukaniu pierwszej pracy, czyli chociażby przygotowanie CV, przygotowanie się do rozmowy kwalifikacyjnej czy już sama późniejsza komunikacja z firmą. Jeżeli interesuje was ten temat zachęcam do wejścia na stronę KierunekProgramist.pl, aby zobaczyć pełen opis programu.

W chwili obecnej otwarte jest okienko sprzedażowe, więc można dołączyć do tego programu. 

Nie zawsze tak jest. Nie mam cały czas otwartej sprzedaży na ten program. Jak możecie się domyślić, sprzedaż jest dosyć angażującym zajęciem. Nie mam zbyt dużo wolnego czasu, dlatego do programu można dołączyć tylko i wyłącznie od czasu do czasu w tzw. okienkach sprzedażowych.

W momencie, w którym można dołączyć do programu, w pełni zajmuję się marketingiem, sprzedażą i promocją tego programu. Tutaj jeszcze jako taką dodatkową, motywację chciałbym pokazać Wam jak to może w praktyce wyglądać. Kiedy mamy już ten program nagrany, kiedy mamy wszystkie materiały zebrane,otwieram okienko sprzedażowe, wysyłam wiadomość do grupy osób, z którymi wcześniej współpracowałem.

Przygotowuję najczęściej też taki wabik promocyjny, na którym jeszcze dodatkowo opowiadam o swoim programie i na tym tak naprawdę kończy się już moja rola, dlatego że platforma cały czas działa. Pełna sprzedaż i przekazanie tych materiałów jest w chwili obecnej w pełni zautomatyzowane. Ludzie wchodzą na stronę, podejmują decyzję, czy chcą dołączyć do programu i jeżeli kupią produkt, dostaję na maila tylko informację, że wpłynęło nowe zamówienie. Jeżeli interesują Was produkty online, można powiedzieć, że to jest taki wręcz Złoty Graal tego wszystkiego i szczerze mówiąc życzę wam, żeby udało wam się coś takiego osiągnąć.

Co dalej? 

Jestem teraz na etapie kończenia pierwszego kursu. Pierwszy kurs, drugi prawdopodobnie też będzie, podobnie jak z kampanią czy z projektami, może trzeci kurs. Co dalej, zobaczymy. Może uda nam się wspólnie zrobić coś ciekawego, jeżeli zainteresował Was ten temat. Wejdźcie na stronę https://stormit.pl/szczytit2020/. Napiszcie do mnie maila i pozostańmy w kontakcie.


Jesteśmy już po wystąpieniu, tym razem odrobinę inna tematyka. Można powiedzieć wręcz, że bardziej z zaplecza mojej działalności niż typowo treści programistyczne. Proszę, daj mi znać czy tego typu treści są również dla Ciebie wartościowe i czy warto więcej takich nagrań przygotować.

 

2 komentarze
Share:
Praca zdalna, programista freelancer

Praca w domu – Programista Freelancer, Praca Zdalna

To jest podcast Sprawny programista, odcinek 13. Dzisiaj porozmawiamy z Łukaszem Dominikowskim na temat pracy w domu jako freelancer.

Cześć, nazywam się Tomasz Woliński i w swoich podcastach opowiadam o IT z punktu widzenia programisty. Jeżeli zastanawiasz się, czy warto zostać programistą, jak wejść do branży, a być może chcesz rozwijać się, szukasz sposobu, by po prostu stać się lepszym programistą, to ten podcast z pewnością jest dla Ciebie.

[SprawnyProgramista_intro][/SprawnyProgramista_intro]

Z tego odcinka dowiesz się:

  • kim jest i co robi freelancer;
  • jak wygląda standardowy dzień pracy osoby pracującej zdalnie;
  • jak zaplanować zadania i zorganizować dzień pracy freelancera;
  • jak unikać rozpraszaczy;
  • jak nie zwariować pracując z domu.

 

Cześć, do dzisiejszego odcinka zaprosiłem Łukasza Dominikowskiego. Łukasz jest programistą freelancerem i od kilkunastu już lat pracuje z domu. Dlatego ma bardzo duże doświadczenie w pracy zdalnej. Dla mnie ten odcinek ma ogromne znaczenie, ponieważ wreszcie miałem okazję zweryfikować swoje przekonania na temat pracy z domu, na temat pracy zdalnej, z osobą, która ma tak duże doświadczenie w tej kwestii. Cały odcinek jest dosłownie przesycony informacjami na temat pracy z domu, takimi praktycznymi poradami, co usprawnić, co można robić lepiej, ale również takimi tematami ogólnie związanymi z produktywnością, ponieważ, jak się okazuje, jeżeli człowiek jest sam odpowiedzialny za swoją pracę, sam sobie wyznacza zadania i sam później się z nich rozlicza, to zrobi naprawdę wszystko, żeby zrobić to jak najbardziej optymalnie i poświęcić trochę więcej czasu na swoje małe przyjemności.

Sponsorem dzisiejszego odcinka jest szkolenie Kierunek programista. To moje autorskie szkolenie, w którym pomagam ludziom wejść do branży IT, tak żeby mogli pracować na stanowisku programisty lub na innym pokrewnym stanowisku. Jeżeli interesuje Cię ta inicjatywa, to zachęcam do odwiedzenia strony kierunekprogramista.pl. Tam znajdziesz wszystkie niezbędne informacje na ten temat, a uchylając trochę rąbka tajemnicy, powiem tylko, że w najbliższej edycji Łukasz dołączy do nas jako jeden z mentorów i – nie przedłużając już – zapraszam do wysłuchania naszej rozmowy.

Cześć, Łukasz. Fajnie, że udało nam się spotkać. Witam cię w podcaście. Powiedz nam, proszę, coś o sobie, przedstaw się słuchaczom. Może nie wszyscy jeszcze zdążyli Ciebie poznać.

Chyba jeszcze nie wszyscy. Dzień dobry, jestem Łukasz Dominikowski, generalnie gość od liczników, ofert jednorazowych, one-time offer, więc jak coś w tym temacie, to do mnie. Poza tym też programuję od ponad dziesięciu lat i staram się robić to dość efektywnie. I dzisiaj chyba się na tym też skupimy.

No nie bądź taki skromny. Z tego, co Cię znam, to człowiek orkiestra, tak naprawdę od wszystkiego. Zanim przejdziemy do naszego tematu dzisiejszego, powiedz nam, proszę, może coś, co nas zainspiruje. Co ostatnio ciekawego przeczytałeś? A może jakiś podcast oglądałeś? Coś, co byłoby takiego ciekawego, inspirującego.

No coś z ostatnich tematów, co mnie zaciekawiło, co zainspirowało, to zrobienie sobie w końcu badania talentów Gallupa. Długo miałem to na liście, w końcu udało się to zrobić i efekt bardzo, bardzo ciekawy. Ciekawych rzeczy o samym sobie się dowiedziałem i też zrozumiałem, że nie wszyscy muszą myśleć tak jak ja i mogą totalnie inaczej sobie do różnych spraw podchodzić. No i można zrozumieć dzięki temu sposób, w jaki ja działam, i dalej pracować nad tymi talentami, rozwijać je, usprawniać, wykorzystywać dla siebie jak najlepiej.

Co to jest badanie Gallupa?

A jak mógłbyś może rozwinąć samo pojęcie – co to jest to badanie Gallupa, bo myślę, że nie wszyscy spotkali się z nim wcześniej.

To jest taka ocena osobowości danej osoby na podstawie talentów, a talenty to są właśnie takie wzorce myślenia, wzorce zachowania i to, jak reagujesz na pewne sytuacje, jak je realizujesz. Coś takiego jest wyróżnione i fajnych rzeczy można się o sobie dowiedzieć.

OK, ale dowiedzieliśmy się, że mamy jakieś talenty, mamy jakieś mocne, ewentualnie słabe strony, ale jak jesteśmy w stanie to wykorzystać, co jesteśmy w stanie zrobić z tą wiedzą, w szczególności w kontekście tego, że jesteśmy programistami?

No ja jestem na początku tej drogi, nie rozwijałem jeszcze swoich talentów, ale można nad tym pracować i wykorzystywać jak najbardziej te mocne strony dla siebie, chociażby ja mam np. w pierwszej piątce taki talent, jak ukierunkowanie i dyscyplina. I myślę, że one pomagają być programistą, w tym specyficznym fachu, więc można to rozwijać, a może się okazać, że jak ktoś ma inne talenty na samym szczycie, to może lepiej by się czuł jako analityk albo project manager, a niekoniecznie jako programista stukający tylko kod.

Spotkałem się z takim stwierdzeniem, że w ramach zespołu czasami robi się właśnie test Gallupa dla członków, żeby później odpowiednio dobierać te osoby do zespołu, żeby one w jakiś sposób się uzupełniały.

Ale nawet w rekrutacji na niektóre stanowiska słyszałem, że pracodawca zleca zrobienie takiego testu i na tej podstawie właśnie dalej kandydat przechodzi albo nie, albo jest dobierany gdzieś.

Już wiele razy słyszałem o tym teście od wielu osób, już kilkukrotnie nawet przymierzałem się, żeby go zrobić, ale niestety cały czas jeszcze czeka na liście rzeczy do zrobienia. OK, ale nie spotkaliśmy się dzisiaj po to, żeby rozmawiać o badaniu Gallupa. Zaprosiłem Cię, żebyśmy porozmawiali trochę o tym, czym zajmujesz się zawodowo, żebyśmy porozmawiali o tej pracy z domu, pracy zdalnej, ale z punktu widzenia freelancera. Może zacznijmy najpierw od takiego wprowadzenia.

Na czym polega praca freelancera?

Kim właściwie jest freelancer i na czym polega Twoja praca?

No nie sprawdzałem w Wikipedii. Moja definicja jest taka, że to jest ktoś, kto właśnie tak od projektu do projektu sobie skacze, nie ma jakiegoś stałego jednego klienta, nie ma stałego źródła dochodu, tylko właśnie od projektu do projektu. A czy pracuje… zazwyczaj to też się wiąże z tym, że związane jest właśnie z kimś, kto może pracować z domu zdalnie. I to się tak wszystko wiąże.

Też miałem kiedyś taki epizod pracy jako taki typowy freelancer. Jak skończył się jeden z projektów, zanim poszedłem na stałe do drugiej firmy, to zrobiłem sobie na próbę takie cztery miesiące właśnie pracy jako freelancer. Zarejestrowałem się na tym słynnym portalu freelancer.com. I przychodźcie do mnie zlecenia, teraz ja będę pracował jako freelancer. No to był bardzo trudny okres, szczególnie pod względem finansowym. A całkowicie się załamałem w momencie, kiedy klient, z którym współpracowałem, odezwał się do mnie i powiedział, że znalazł kogoś dziesięć razy tańszego ode mnie i dla mnie to był po prostu już definitywny koniec tej formy współpracy. W momencie, kiedy trzeba właśnie konkurować z Azjatami ceną, jest naprawdę bardzo ciężko.

Jest kilka etapów, bym powiedział, w rozwoju freelancera. Najpierw się łapie wszystko, co leci, żeby cokolwiek zarobić, mieć jakiś ruch i w ogóle jakieś przychody. Potem już można sobie wybierać jakieś lepsze zlecenia, a na koniec, jak ja kończyłem, no to już brałem tylko tak naprawdę najlepsze, takie naprawdę grube projekty i nie konkurowałem ceną zdecydowanie.

To zdecydowanie jest ślepa uliczka. Dla mnie to nie skończyło się najlepiej, ale muszę przyznać, że bardzo doceniam tamten okres, bo naprawdę dużo się nauczyłem. Nie tylko pod względem technicznym, ale właśnie takiej pracy jako freelancer i też kontaktu trochę z ludźmi, z potencjalnymi klientami.

Jak wygląda dzień pracy freelancera?

Mógłbyś powiedzieć, jak wygląda taki twój standardowy dzień? No wiesz, w biurze jest to dosyć proste. Przychodzimy do pracy, najczęściej mamy też w miarę sztywne godziny, dostajemy jakieś zadania od naszego przełożonego. Później też musimy mu zaraportować, co zrobiliśmy. A jak to wygląda u ciebie? Kto ustala Ci takie zadania? Kto później je weryfikuje?

Jeśli chodzi o ustalenie zadań, to w tych własnych tematach, własnych projektach, to zazwyczaj ja sam sobie ustalam, ewentualnie od asystentki coś dostaję do zrobienia. W zleceniach takich projektowych też sam ustalam, ale raczej z góry są już tam zaplanowane, zaprojektowane rzeczy do zrobienia, a weryfikacja tego tak naprawdę odbywa się przy oddaniu projektu. Klient sprawdza, czy wszystko jest tak, jak być powinno. Zazwyczaj dostaję takiego długiego maila z listą rzeczy do poprawienia, a w pracy na roboczogodziny, bo też tak pracuję, gdzie dosłownie oddaję swoją roboczogodzinę klientowi, no to już przeszliśmy poziom wyżej, pracujemy w Asanie, więc tam delegujemy sobie zadania, jest komunikacja poprzez zadania i poprzez komentarze, więc to jest bardzo super rozwiązanie. Więc tam ja dostaję zadanie od klienta, zrobię, odsyłam klientowi i w ten sposób to weryfikujemy.

Jak ludzie reagują na pracę freelancera?

Dosyć ciekawie to wygląda. Rysuje mi się jeszcze jeden temat, jak inni ludzie reagują na taką informację, że pracujesz zdalnie całą dobę. Wiesz co, z boku, jak ktoś na to patrzy, to może dosyć dziwnie wyglądać. Jest sobie taki gościu, jeździ samochodem, może jeszcze ma wypasioną chatę, a w ogóle nie wychodzi z domu, nie wychodzi do biura. Ja osobiście spotkałem się z takim stwierdzeniem, niestety kilkukrotnie, że skoro pracujesz przy komputerze i jeszcze robisz to zdalnie, to tak naprawdę w ogóle nie pracujesz. Jak to u Ciebie wygląda?

Właśnie słyszałem ostatnio, że listonosz tam pytał kogoś, co ten Łukasz robi, że on ciągle jest w domu, ciągle mi otwiera. No właśnie, ludzie chyba nie rozumieją tego i nie są w stanie zrozumieć, tego pojąć. Więc jak mówię, a potem próbuję tłumaczyć, co tak naprawdę robię, to tylko potakują głową i tak naprawdę nie są w stanie tego ogarnąć, no bo, przyznajmy, dla przeciętnego człowieka to, co robimy, jest takim kosmosem. My żyjemy w jakimś mikroklimacie, gdzie dla nas to wszystko jest normalne.
Tematy programowania, pracy zdalnej są dla nas normalne, więc posługujemy się tym swobodnie, ale nie każdy jest w stanie to ogarnąć. No i chyba trzeba to zaakceptować. Po prostu nie ma sensu tego tłumaczyć. Najważniejsze, że się robi coś fajnego, ciekawego, da się z tego żyć, tak mi się wydaje.
Ja potwierdzam, moi sąsiedzi też bardzo szybko nauczyli się, do kogo trzeba zadzwonić, żeby odebrać paczkę, Tomek zawsze siedzi w domu, tak, i można do niego odesłać kuriera. Jakiś czas temu miałem taką ciekawą sytuację w tym kontekście. Córka, jak była w zerówce, to na jednych z zajęć miała napisać taką historię, czym zajmują się jej rodzice. I o ile jeszcze z mamą nie miała jakiegoś tam większego problemu, całkowicie wyłożyła się na mnie i całkowicie tego nie byłem w stanie zrozumieć, bo tyle razy ja ją zabierałem do siebie do biura i pokazywałem, co robię. Rozmawialiśmy o tym, a mimo wszystko nie była w stanie zrozumieć. Nawet w takim małym dziecku było już to przeświadczenie, że jak praca, to się wychodzi. Kiedyś, gdy opowiadałem dokładnie tę historię jednej z naszych dobrych znajomych, mimo że już od wielu lat nas znała, to tak spojrzała na mnie i tylko powiedziała, że właściwie ona też totalnie nie rozumie, na czym ta moja praca polega. Zna mnie tyle lat, ale nie wie właściwie, jak ja pracuję. To tylko pokazuje, że nawet dorosłym ludziom bardzo ciężko jest zrozumieć taki model pracy zdalnej.

Jak organizować sobie pracę z domu?

Przechodząc dalej… wiem, że bardzo mocno interesujesz się tematem produktywności. Jest to wręcz taki twój konik. Swoją drogą to tak naprawdę też jest konieczność w twoim wypadku, jeżeli nie masz szefa. Powiedz nam trochę, jak radzić sobie z tą pracą w domu, jak się sam organizujesz, tak właśnie pod kątem produktywności.

Rytuały

Ta produktywność, to zainteresowanie wynika właśnie z tego, że bywałem i wciąż potrafię być czasem bardzo nieproduktywny. I stąd ten cały system właśnie powstał, to moje zainteresowanie tym tematem, żeby jak najlepiej tutaj działać. Może zacznijmy od rytuałów. Na początek bardzo ważna rzecz. Lista zadań dzień wcześniej.
Wiem, że dla niektórych to jest wciąż temat totalnie obcy, żeby zrobić sobie listę zadań, tym bardziej jeszcze dzień wcześniej, żeby rano się obudzić i już móc działać, żeby już wiedzieć, co będziemy robić, a żeby już nawet dzień wcześniej przed zaśnięciem oswoić się z tym, co będziemy robić. Więc to jest bardzo ważna rzecz, że rano siadam i już wiem, co robię. I ja mam też coś takiego, że od rana te tak zwane najobrzydliwsze żaby pożeram, czyli te najgrubsze tematy, najtrudniejsze. Mnie akurat taki tryb odpowiada, mam wtedy najwięcej energii i w ten sposób działam, więc tak sobie planuję, że od góry są te najcięższe, najtrudniejsze zadania. Ale zanim do tej pracy przejdę, też mam tam rytuały różne, więc jak wstanę tam około godziny szóstej, robię sobie medytację, afirmację, siłownię, potem trzeba psa wyprowadzić, więc trochę powietrza, trochę słońca, to jest taki idealny poranek, potem coffee buffet i można dopiero siadać do pracy.

Ale ile czasu, tak mniej więcej, te poranne rytuały Ci zajmują? Wspomniałeś o medytacji, wspomniałeś o jakichś ćwiczeniach jeszcze, wiesz, wyjście na dwór – to brzmi jakbyś tam pracę koło południa zaczynał.

No nie, jak o szóstej wstanę, jeśli ładnie wszystko bez problemu wyjdzie, to o ósmej już siedzę, jak tutaj teraz, i zaczynam tam kodować coś. Dwie godzinki.

To i tak nieźle. Ja próbowałem też zaczynać dzień od tych trudniejszych zadań, natomiast w moim przypadku nie były to dwie godziny od wstania, tylko raczej pół godziny. I zauważyłem, że wtedy dosyć ciężko jeszcze mi się skupić nad tymi zadaniami, bo człowiek jeszcze jest taki nie do końca przytomny. Stąd czasami stosuję jakieś lżejsze zadania na rozgrzewkę.

Wypróbuj sprawdzone rytuały:

  • przygotuj listę zadań dzień wcześniej;
  • najpierw zajmij się najcięższymi tematami;
  • wypróbuj poranną medytację, poćwicz na siłowni, zażyj trochę powietrza – jaki poranek taki cały dzień;
  • pracuj w blokach, wykorzystaj metodę pomodoro;
  • wybierz odpowiednią aplikację do planowania – zaplanuj 70% czasu.

 

Aplikacje dla freelancera

A w kontekście tych rytuałów, wspomagasz się może jakimiś aplikacjami lub jeszcze innymi sposobami, żeby jakoś to tak lepiej ogarnąć, lepiej spiąć. Ja wiem, że dosyć łatwo jest zaplanować swój dzień na kartce. Mówi się, że papier wszystko przyjmie, aplikacja również, ale jak później to wprowadzić w życie?

Jak już zaczynam pracę, praktykuję pracę w blokach i pomodoro. Idea pomodoro jest taka, że pracujesz 25 minut, robisz 5 minut przerwy. I tak kilka takich bloków, potem dłuższa przerwa. Ja od rana, jak mam dużą energię, to robię po godzinie. Godzinne bloki, 10 minut przerwy, wtedy przygotowuję jakiś tam kolejny napój na kolejną godzinę. I tak do 12 po godzinie. Takie bloki robię po południu, robię sobie wtedy półgodzinne bloki i przerwa, bo jest ciężej. I mam jakąś prostą aplikację na maku, tutaj u góry mi się wyświetla, zegar odlicza całe pół godziny. To jest to bardzo pomocne narzędzie i drugie chyba takie bardzo pomocne to Nozbe i Asana, gdzie mam tę listę zadań do zrobienia, używam obydwu, bo w Nozbe bardziej organizacyjne, strategiczne zadania mam, czy też bardziej prywatne, i w moich tematach, a w Asanie są te, które deleguję np. asystentce czy innym osobom i też te projektowe z klientem, więc w zasadzie bez Asany to nie miałbym po co rano wstawać do pracy, bo nie wiedziałbym, co jest do zrobienia.

Jak już zaczynam pracę, praktykuję pracę w blokach i pomodoro. Idea pomodoro jest taka, że pracujesz 25 minut, robisz 5 minut przerwy.

Czyli takie prywatne rzeczy też trzymasz w swoich zadaniach?

Tak, zdecydowanie, Nozbe to w ogóle była rewolucja, jak prywatne rzeczy też zacząłem trzymać w takim systemie

Mistrz produktywności, jeżeli chodzi o pomodoro. Ja też swego czasu próbowałem trochę pracować z tą techniką, natomiast muszę przyznać, że w moim przypadku nie do końca się to sprawdzało, ponieważ tam jakby w założeniach jest ten stały czas – czy to 25 minut domyślnie, czy potencjalnie, jak ktoś sobie to zmodyfikuje. Natomiast w momencie, kiedy pracowałem w domu, szczególnie z dziećmi, to sporo było takich przerywników. I bardzo się gubiłem. I można powiedzieć, że łapałem każdą wolną chwilę, żeby tylko popracować, a nie patrzyłem na jakieś sztywne ramy. Ale to też był dosyć specyficzny przypadek.

Też trzeba wziąć pod uwagę, że ja nie mam dzieci, mam tylko żonę w domu, która wyjeżdża do pracy na wiele godzin, więc naprawdę mam komfort pracy, więc też mogę przez swój pryzmat tylko na to patrzeć. Ty mógłbyś się może nawet bardziej wypowiedzieć w pewnych kwestiach.

Jak zaplanować dzień pracy w domu?

A do tego tematu jeszcze wrócimy za jakiś czas. A powiedz mi, jak dokładnie planujesz sobie taki dzień czy tydzień. Czy rzeczywiście masz każdą minutę zaplanowaną, czy zostawiasz sobie tam trochę czasu na taką spontaniczność?

Nie nazwałbym tego spontanicznością. Bardziej planuję sobie czas na niezaplanowane zadania. Jak kiedyś tych projektów było bardzo dużo, to po pierwsze planowałem powiedzmy 70% czasu i to zarówno w skali tygodnia, gdzieś do środy, do czwartku planowałem sobie tydzień, a piątek, sobota już były wolne, bo wiedziałem, że i tak będzie, co wtedy robić i tak samo dzień też planuję na 70% czasu, a reszta to wiem, że coś tam wypadnie, chociażby jak tylko otworzę maila, to już będzie co robić, więc to na pewno pomoże. Nie da się zaplanować w stu procentach każdej minuty w ciągu dnia.

Nie da się zaplanować w stu procentach każdej minuty w ciągu dnia.

Zdecydowanie słuszna uwaga. Też się tutaj zgadzam, jeżeli chodzi o samo planowanie. Już u siebie zauważyłem taką tendencję, że bardzo lubię planować rzeczy, więc ja mam u siebie plany jakieś tam roczne, miesięczne, tygodniowe i dzienne. Zauważyłem, że w momencie, kiedy już planuję, kiedy właśnie wkładam te zadania u siebie do kolejki, to czuję już taką minimalną satysfakcję, prawie jakby udało mi się zrealizować to zadanie. No niestety później przychodzi rzeczywistość i czasami trzeba te plany weryfikować. Ja też się pilnuję, żeby zbyt dużo czasu nad tym planowaniem nie spędzać.

Dokładnie, ale ważne, że jest coś spisane, jest na papierze czy w aplikacji, to może nie od razu, ale kiedyś zostanie zrealizowane, już w głowie nie ciąży, co też jest istotne.

Jak pokonać rozpraszacze?

Jeżeli chodzi o taką produktywną pracę, to bardzo często poruszany też jest temat różnego rodzaju rozpraszaczy. Jeżeli pracujemy w biurze, to takie główne rozpraszacze to na pewno kolega obok przy biurku, jakieś wyjście na lunch, wyjście do kuchni na herbatę, social media itd. Jak to w twoim przypadku wygląda?

No tak, tak, rozpraszaczy też jest cała masa. Social media… to jest straszne. Ja ostatnio nawet telefon wynosiłem do garażu, żeby był w ogóle poza zasięgiem wzroku, nawet podczas przerwy, żebym na niego nie zerkał, bo jak nawet tylko coś się weźmie sprawdzić, to po prostu polegniesz, popłyniesz i przegrasz, i nie ma mowy, więc trzeba sobie to środowisko ogarnąć, ułatwiać, żeby nam to nie przeszkadzało. Z ludźmi nie mam takiego problemu. Ale mam też taką zasadę, żona wie, że do 12 jest mój czas na pracę i czasem wejdzie, ale wie, że nie może mi wtedy przeszkadzać, więc taka oficjalna informacja od dobrych kilku lat się sprawdza też. Jeśli chodzi o te różne rozpraszacze wirtualne, czyli jakiś Facebook lub jakieś zakazane strony, to są takie wtyczki do blokowania tych stron i koniecznie ich używam, żeby mnie nie kusiło. News feed na Facebooku też jest zablokowany i nawet jest taka aplikacja Self Control na maka, gdzie ona z poziomu sieciowego wycina te zakazane adresy, więc nawet wyłączenie aplikacji, zamknięcie jej czy restart komputera nie pomaga, bo to się po prostu na określony czas ustawia, a więc to też dobre zalecenie.

Ale to tak sam siebie ograniczasz w tej kwestii?

Tak, zdecydowanie jest to konieczne, bo nawet jak rano wstanę… teraz już tego nie robię, bo wiem… ale wchodziłem i widziałem jakąś tam wiadomość na Messengerze, że jest. Otwieram więc i czytam, o kurcze, jakiś problem, coś tam, coś tam. I już zostaję totalnie rozproszony, już próbuję się zająć tym problemem, zamiast robić to, co było do zrobienia.  Już nawet nie dostaję powiadomień na telefon, no bo wiem, że to mnie może rozproszyć. Tak samo e-mail, nie ma nic gorszego niż zacząć dzień pracy od sprawdzenia maila, tam zawsze jest dwadzieścia jakichś tematów z zadań pilnych i ważnych do zrobienia.
Zdecydowanie nie sprawdzam poczty z rana, żeby mnie to nie rozpraszało.
Jeżeli chodzi o sprawdzanie poczty, ja swego czasu też miałem niestety z tym problem. Zwróciłem na to uwagę w momencie, kiedy rzeczywiście każdy dzień kończyłem sprawdzeniem poczty. Sprawdzałem pocztę przez telefon, który był obok łóżka. Idziemy spać i pierwsza rzecz po przebudzeniu się to telefon do ręki – to jest straszne. Całe szczęście w tym momencie udało mi się już pozbyć tego nawyku, a jak trochę szukałem wtedy informacji na ten temat, to znalazłem badania na temat snu ludzi i okazało się, że właśnie przez te nawyki znalazła się firma, która przeprowadziła badania snu ludzi, zakrojone na bardzo dużą skalę, i właśnie wykorzystali do tego smartfony. Podobno są to najdokładniejsze badania snu ludzkiego na chwilę obecną.

Do snu ja też używam aplikacji takiej, włączam sobie na noc, a ona mi monitoruje sen, analizuje fazy snu i rano mnie wybudza w tej najpłytszej fazie, żebym czuł się dobrze wyspany. Ale to odrębny temat na kolejny podcast.

Produktywność freelancera?

Jeżeli chodzi o produktywność, został nam jeszcze jeden temat do omówienia, a mianowicie właśnie to, jak radzić sobie z produktywnością, pracując w domu, jeżeli ma się dzieci, zwłaszcza jeżeli ma się małe dzieci. No i tutaj ja na chwilę przejmę pałeczkę, bo mam trochę większe doświadczenie w tej kwestii, a można powiedzieć nawet, że podwójne doświadczenie. Teraz moja dwójka to sześciolatek i dziewięciolatka. I o ile w momencie, kiedy dzieci jeszcze chodziły do przedszkola i do szkoły, to nie było to jakimś tam większym wyzwaniem, po prostu rano trzeba było rozwieźć dzieci, później je odebrać, a środek dnia miałem na swoją pracę, to teraz żyjemy w trochę innej sytuacji, mamy czas pandemii, wszyscy siedzimy w domu i pod wieloma względami jest to trudna sytuacja również pod względem pracy. O ile dzieciaki można przez pół godziny przytrzymać cicho, no to żeby chociaż przez pół dnia dało się popracować, to jest bardzo ciężko. Ja tutaj ratuję się na wszelkie możliwe sposoby.

Przede wszystkim zacząłem dużo wcześniej wstawać, w momencie kiedy dzieciaki jeszcze śpią, cała rodzina śpi, ja mam już dwie godziny pracy zaliczone. I tak samo wieczorem, dzieciaki idą do łóżka, dzieciaki idą spać, a ja znowu wracam do komputera, żeby popracować. Nawet dzisiaj, żeby nagrać ten podcast, to wcześniej musiałem się z żoną dogadać, żeby trochę szybciej dzieciaki położyła. Dzieciaki siedzą teraz w łóżku, bajkę im żona czyta, my możemy tutaj ponagrywać. Nie jest to łatwe, ale jakoś trzeba sobie radzić. Tutaj dla mnie bardzo dużą pomocą jest żona, myślę, że gdyby nie jej pomoc, to nie byłoby po prostu szans, żebym jakoś ogarnął tę pracę. I trzeba też powiedzieć, że mam całkowicie niezależny pokój, gdzie mogę się zamknąć i popracować, co prawda to są tylko drzwi, więc jeżeli dzieciaki chcą, to przyjdą i zaczną walić. Tutaj nie nie ma siły, a już kilkukrotnie tak się zdarzyło, że jestem na jakimś ważnym spotkaniu i słyszę walenie: „Tata, obiad” albo „Tata, gdzie jest moja zabawka?”. Tak wyglądają realia pracy z domu z małymi dziećmi i choćbyś nie wiem, ile razy tłumaczył, prosił, to zapomną po prostu. I nic na to tak naprawdę się nie poradzi.

Dorosłemu nie jesteś w stanie wytłumaczyć, to tym bardziej dziecku.

Ja już trochę się zdradziłem z tym, że mam kłopoty z godzinami pracy, czyli pracuję tak naprawdę prawie cały dzień, bo zaczynam o szóstej, a kończę nawet gdzieś tam blisko północy. Tak się zdarza. Jak u ciebie to wygląda? Udaje ci się trzymać taki reżim godzin pracy?

Ja już wyszedłem z tego trybu, kiedy kończyłem po północy, to bardzo dawno z tego wyszedłem i sprawdza się u mnie to, że jak sobie ustalę max pracę do 18 czy 19, zależy, no to jest lepiej, bo wtedy kończę wcześniej i potem mam czas na chwilę offline, poczytać, czy coś tam innego robić, lepiej się zasypia, lepszy jest sen, lepiej się wstaje kolejnego dnia, a jest też większa presja, że mam ustawiony limit, ową godzinę ostateczną do 18. Muszę do tej godziny się wyrobić i sprężam się lepiej w ciągu dnia, żeby to właśnie zrealizować.

Ale nie kusi Ciebie, żeby mieć jeszcze te pół godziny chociaż, trochę popracować po 18 albo, nie wiem, sprawdzić jeszcze maila albo jakąś małą funkcjonalność dopisać?

Tak, zdarza się, szczególnie jak robię jakieś własne tematy. No to jak się wkręcę, to ja w ogóle zapominam o tym, co mnie otacza, dopiero jak czuję, że się odwadniam, to znaczy, że muszę wstać. Zdarza się, ale generalnie staram się trzymać, bo to daje mi wartość ogromną.

Nie dziwię się, rzeczywiście cały czas mam z tym problem. Staram się też taką sztywną godzinę sobie wyznaczyć, kiedy zamykam ostatecznie komputer, ale u mnie to jest 22, a nie 18. Ale to też troszeczkę inne realia rzeczywiście. Przechodząc do kolejnego tematu… A jak robisz sobie jakieś przerwy od tej pracy, ponieważ, wiesz, sam jesteś dla siebie tak naprawdę panem, sam jesteś dla siebie przełożonym, więc do kogo zgłaszasz się po urlop, jeżeli np. chciałbyś spędzić sobie tydzień na jakimś wyjeździe? Tydzień spędzić czy weekend sam na sam z żoną, gdzieś wyjechać. Z kim musisz takie sprawy załatwiać?

Nie no, urlop jest dla cieniasów, bez przesady. Ale taki dzień wolny, weekend wolny, no to jak najbardziej doceniam i ostatnio zaniedbałem bardzo, bo tak wszystko sprzyjało temu, żeby nawet w niedzielę sobie popracować troszkę. Przesadziłem do tego stopnia, że się wypaliłem i wracam teraz ostro do tego, żeby zachować sobie ten dzień wolny.

U mnie niedziela jest totalnie wolna, nie otwieram komputera i wieczorem właśnie kończę o 18, więc wieczór jest wolny i wtedy można odpocząć, umysł odpoczywa, można sobie pomyśleć o niczym. Wtedy przychodzą najlepsze pomysły, można sobie poczytać czy porobić coś offline. To jest taka regeneracja na kolejny dzień, więc u mnie jak najbardziej to się właśnie sprawdza w takim trybie..
Podczas samej pracy pracujesz w totalnej ciszy? Są różne podejścia. Spotkałem się z takimi osobami, które nie są w stanie pracować, jeżeli np. coś im tam z tyłu ucha nie szumi albo nie gra jakaś ulubiona muzyka. Ja osobiście tutaj stosuję słuchawki wygłuszające i bardzo często leci jakiś Brain.fm lub jakieś inne brzdąknięcia, żeby też trochę zagłuszyć te myśli i te wszystkie rozpraszacze.

Ja strasznie się boję ciszy i nie potrafię w ciszy pracować, a nawet jakoś tak mi się wyrobił taki nawyk, że bez założonych słuchawek nie potrafię pracować, jakoś tak czuję dyskomfort. Totalnie dziwne, ale tak mam, Brain.fm u mnie króluje jak najbardziej. Od rana, jak mam deep work, to genialne to jest. On wprowadza podobno mózg na jakieś wyższe częstotliwości, które wspierają właśnie tę pracę w koncentracji. To jest bardzo skomplikowane, ale działa, jest OK. Próbowałem wcześniej chyba wszystkiego, co się dało, jakieś różne dziwne dźwięki z kawiarni czy tam jakieś dźwięki lasu itd., ale jak się tego dużo słucha, to już po prostu to się zapętla, jesteś w stanie już wyczuć, co będzie dalej. To jest przekomiczne. Generalnie najlepiej słuchać jest czegoś, nawet jeśli muzyki, to jakiejś tylko instrumentalnej, która nie ma słów, żeby ona nie rozpraszała. Jak ma słowa, to je tam podświadomie zaczynasz analizować. A jak jest fajna piosenka, to sobie sprawdzasz tytuł albo wykonawcę i próbujesz wrócić do tej piosenki i to już się robi problem, więc Brain.fm jak najbardziej.

Ja przez pewien czas słuchałem po prostu muzyki klasycznej, ale rzeczywiście teraz też przeszedłem na Brain.fm. Ale co jakiś czas eksperymentuję, żeby jakieś tam też nowe rzeczy potestować.

No ja nie ukrywam, że też lubię sobie czasem wrócić i taki ostry metal troszeczkę głośniej i to też mnie wprowadza w jakiś taki trans. Ale to już do takiej lżejszej pracy.

Co to jest praca głęboka?

Ja z kolei bardzo na różnego rodzaju wdrożenia, szczególnie jak jest jakiś wdrożenie na produkcję, wtedy jakaś taka mocniejsza muzyka tak, wtedy się najlepiej pracuje. Poruszyłeś jeszcze jeden temat, który chciałbym rozwinąć. Wspomniałeś o czymś takim, jak deep work. Mógłbyś powiedzieć kilka słów, co to właściwie jest, i jak się wprowadzasz w taki stan, już trochę zdradzając, co to jest.

Deep work, jak sama nazwa wskazuje, jest to taka praca głęboka, to jest bardzo trudny temat, bo czasem, coś sam wiem, bo tak było kiedyś, siedziałem od rana do wieczora, a tak naprawdę nie zostało nic zrobione, mimo że cały czas byłem czymś zajęty, więc właśnie od rana sobie ustalam te godziny pracy głębokiej na te najtrudniejsze zadania, te, które wymagają największego zaangażowania. Ale to jest właśnie praca w takim totalnym skupieniu tylko na tym jednym jedynym zadaniu, które jest do zrobienia bez jakichś innych rozpraszaczy, co ważne. Więc nie sprawdzam wtedy maila, nie odpisuję na nic, tylko robię to, co jest do zrobienia. No i ważne, żeby to było właśnie takie zadanie, a nie sprawdzanie maila, bo sprawdzić maila to można sobie na koniec dnia, bo to nie wymaga jakiegoś zaangażowania mózgu. Więc właśnie żeby to były te najbardziej wymagające rzeczy.

Tak, jest coś w tym pełnym skupieniu, mamy deep work i w pewnym momencie dzwoni telefon albo ktoś wchodzi do pokoju i czar prysł. To jest bardzo ciężki temat.

Podobno do 20 minut nawet trwa wprowadzanie się z powrotem na ten tryb dobrego skupienia.

Jeżeli chodzi o pracę jako freelancer, ja się spotkałem z dwoma takimi określeniami, chciałbym spytać się Ciebie, jak to w twoim wypadku wygląda, ponieważ niektórzy mówią, że to jest taka praca marzeń. Nie masz szefa, sam ustalasz sobie zasady. Wstajesz, kiedy chcesz, sam sobie wybierasz, co robisz, jakie projekty. To jest jedna strona, a z drugiej strony spotkałem się z takim określeniem, że co prawda nie masz jednego szefa, ale masz wielu klientów. Czyli można powiedzieć, że masz wielu szefów, bo musisz zadowolić wiele osób. Co uważasz na ten temat?

Tak, jak miałem bardzo wielu klientów i musiałem zadowolić wiele osób, to tak było, ale nigdy nie było tak, że ktoś mi narzucał jakieś sztywne godziny pracy. Zawsze była ta wolność i to po mojej stronie leżało to, żeby sobie poukładać ten dzień i te 17 projektów ogarnąć w ciągu tygodnia. Więc niby każdy jakąś tam presję wywiera, jakiś termin i tak dalej, ale jednak w takim trybie pracy to ty jako freelancer jesteś tym panem siebie samego.

No 17 projektów to już robi wrażenie. Rozumiem, że to było 17 projektów realizowanych jednocześnie?

Tak, to był taki rekord. Pamiętam, że miałem nawet taką karteczkę wypisaną, bo nie byłem w stanie tego spamiętać, musiałem je mieć na karteczce przy kalendarzu, ale to był taki skrajny przypadek.

Bo to jest na pewno bardzo ciężkie. Tak pracować i samemu wybierać sobie te zadania, zwłaszcza jak masz siedemnaście projektów. Pracując w jakimś projekcie w takiej standardowej pracy, nazwijmy to w biurze, bardzo często mamy jakiegoś przełożonego, jakiegoś menadżera czy lidera, który jednak stara się, żebyśmy nie mieli zbyt dużo tych zadań i ustala nam w jakiś sposób priorytety. Tutaj jednak sam musisz sobie ustalać te priorytety.

Tak, ale każdy projekt zazwyczaj ma jakiś deadline określony, jest umowa, są kary umowne itd., więc trzeba się z tego wywiązać. Czasem się weźmie za dużo tych projektów i ciężko jest. Wtedy trzeba jakoś optymalizować, żeby zadowolić siebie jakoś, żeby nie przegrać klienta i żeby dostał on to, czego potrzebuje.

Jak się motywować?

Wspomniałeś trochę o tych karach. Aż się uśmiechnąłem. Taka zasada, z jednej strony, kija i marchewki. Plusy i minusy. Stosujesz dla siebie jakieś kary albo nagrody w stylu nie dowiozę danego projektu, to nie jem czekolady albo jak uda mi się zrealizować projekt na czas, to może weekend wolny?

Próbowałem wiele razy i jakoś słabo to wychodzi. Ciężki temat. Na pewno zawsze w umowach miałem jakieś kary umowne finansowe, jeśli zostanie termin przekroczony, więc rzadko to się naprawdę stało, no może dlatego, że były one ustalone, były gdzieś tam, wisiały w powietrzu. A największą karą za niezrealizowanie zadania w danym dniu czy tygodniu jest to, że robią się zaległości, jest przygnębienie tym nadmiarem pracy, więc to już boli. A z drugiej strony nagrodą za zrealizowanie dnia, ukończenie wszystkiego i zrealizowanie tygodnia jest właśnie to, że mamy pustą listę zadań. To jest super, przynajmniej dla mnie. Kiedyś postawiłem sobie za cel, żeby zrobić dla klienta tam x godzin jeszcze w tym tygodniu. I powiedziałem, że jak to zrobię, to sobie kupię wtedy w nagrodę takie słuchawki, co do których się wahałem, czy sobie kupić, czy nie kupić. No i zadziałało to akurat wtedy, bo było tak, że miałem taką typową emocjonalną motywację do tego, żeby jednak to robić, żeby ten gadżecik dostać, ale generalnie jakoś nie praktykuję tego.

Ja też jestem trochę sceptycznie nastawiony do tych kar i nagród. Kiedyś próbowałem tak mentalnie sobie to przegryźć, ale muszę przyznać, że nie była to jakaś dla mnie motywacja. Jak chciałbym sobie coś kupić i miałbym takie możliwości, po prostu bym to zrobił, a nie tak trochę na siłę szukał usprawiedliwienia, żeby coś zrobić. To trochę tak odbierałem osobiście.

My jesteśmy chyba bardzo zawodowo nastawieni, żeby tylko działać, działać, cisnąć do przodu. I to jest najważniejsze.

Ja nie ukrywam, że ja bardzo lubię pracować zadaniowo, bo jak mam jakieś zadania, to czuję taką satysfakcję, jak zadanie jest dopięte, zrealizowane i jeszcze mogę odhaczyć, że to zrobiłem.  Czuję się wtedy taki mocny, że udało mi się coś zrobić, dowartościować samego siebie. Jak pracuje się z domu, to takim bardzo dużym problemem, przynajmniej w moim przypadku, jest rozdzielenie tego życia zawodowego, tej pracy, od życia prywatnego. Szczególnie właśnie jeżeli pracuje się, tak jak w moim przypadku, przez większość dnia. Jak sobie radzić w ogóle, widzisz taki problem, żeby rozdzielać życie zawodowe od prywatnego?

Trochę tak, ale ja do tego bardziej podchodzę w ten sposób, że też sobie planuję to życie prywatne. Choćby to, jak wspomniałem, ta praca do 18, jakiś wolny wieczór czy też wolny ten jeden dzień, czy czasem dwa dni nawet się mogą zdarzyć, gdzieś wyjedziemy i to jest ten czas taki, powiedzmy, typowo prywatny dla mnie, dla żony. Ale tak biznesowo do tego podchodząc, to nie mam rozdzielenia, bo zarówno moje życie prywatne, jak i biznesowe to jest jedność, to jest taka moja część życia. Ja to lubię. Ja to akceptuję, ja tym żyję. A co najważniejsze, ja to akceptuję po prostu i to jest dla mnie całkiem spoko. I nie mam problemu, że na przykład idę z żoną w tak zwanym życiu prywatnym, gdzieś coś robimy, a mi wpadnie jakiś pomysł biznesowy. No i to jest super według mnie.

Zarówno moje życie prywatne, jak i biznesowe to jest jedność, to jest taka moja część życia.

Tak, wyciągam telefon, zapisuję sobie jakąś notatkę, dodaję zadanie. A masz takie zadanie, jak wyjść z żoną na spacer albo zrobić coś miłego dla żony? Czy to już przesada?

Nie sądzę, żeby to była przesada, ale akurat czegoś takiego nie mam.

Ja też rozumiem to podejście, żeby w pełni nie rozdzielać tego życia prywatnego od biznesowego, zawodowego, ponieważ to też jest swego rodzaju jedność. Może trochę pracoholicy tak mają. Ja raczej jestem takiego zdania, że wybierzmy sobie taką pracę, o ile oczywiście jest taka możliwość, którą lubimy. Jednak wtedy my będziemy mieli większą przyjemność z tej pracy i będziemy w stanie się bardziej oddać tej pracy i na pewno efekty będą dużo lepsze.

Tak, ale też z drugiej strony jeszcze dodam, że na przykład żona wraca z pracy, mam jakieś 20 minut wolnego czasu, żeby porozmawiać. Domyślnie byłby tryb, że trzymam telefon i coś tam skroluję, coś przeglądam, więc ja już świadomie ten telefon po prostu odkładam daleko, żeby go nie było. I w pełni skupiam się tylko na tym jednym zadaniu, jakim jest rozmowa z żoną. To jest ważne według mnie.

Ja nauczyłem się już wyciszać całkowicie telefon i właściwie praktycznie całą dobę mam telefon wyciszony i uruchamiam go tylko w momencie, kiedy czekam na naprawdę jakiś ważny telefon. Wspominałeś jeszcze o jednym takim temacie, o czasie wolnym oraz robieniu sobie właśnie jakiejś chwili takiego wytchnienia. Do tego też chciałbym się odnieść, ponieważ uważam, że te przerwy są mega ważne tak naprawdę. Ja pamiętam te wszystkie swoje wyjazdy, zwłaszcza po takich trudniejszych okresach w projekcie i kiedy wracałem wtedy do tego normalnego życia, to zawsze miałem długą listę takich rzeczy, które chciałbym zrobić, takich usprawnień. Jak tak głowa ma okazję troszeczkę odpocząć, to przychodzą nowe, świeże pomysły. Jednym z takich pomysłów dla mnie była właśnie chęć spróbowania pracy zdalnej. Pamiętam, że wtedy byłem po naprawdę bardzo ciężkim projekcie, miałem serdecznie wszystkiego dość. Zrobiłem sobie dwa tygodnie przerwy totalnie od wszystkiego. No i właśnie wróciłem z decyzją, że trzeba spróbować czegoś nowego.

Trzeba sobie dać czas na myślenie, bo jak coś robimy, to nie ma czasu na myślenie. Ja się nawet na tym łapię, że wychodzę z psem, wychodzę kawałek, to od razu sobie włączam jakiś podcast, jakieś wideo oglądam czy słucham, żeby wykorzystać ten czas produktywnie, a na koniec dnia okazuje się, że nie miałem w ogóle czasu na myślenie i dopiero w łóżku jakiś mętlik w głowie się pojawia, nie można zasnąć.

To jest taka rzeczywiście pułapka zapracowanych ludzi. Spotkałem się z takim stwierdzeniem, że roboty jest tyle, że nie ma komu taczek załadować, tylko wszyscy cały czas zasuwają.

Jak pracować z domu, by nie zwariować?

Podsumujmy to w takim razie, jak żyć, żeby nie zwariować, pracując zdalnie. Ja znam wiele osób, które są przekonane, że z domu nie da się w ogóle pracować, że zdalnie nie da się pracować. Podczas rekrutacji teraz do naszego projektu, jak rozmawiam z ludźmi, to jest to jedno z takich dla mnie podstawowych pytań: „Czy Ty masz jakieś doświadczenie w pracy zdalnej? Czy ty masz w ogóle warunki w domu, żeby pracować? Jak Ty sobie to wyobrażasz?”, ponieważ wcześniej mieliśmy taki problem, że ludzie byli fajni technicznie, fajnie nam się rozmawiało, ale po dwóch miesiącach oni dochodzili do wniosku, że oni nie chcą pracować z domu i po prostu odchodzili. To jest naprawdę duży problem, mi się wydaje, że nie wszyscy po prostu nadają się do takiego modelu pracy.

Tak, nie wszyscy mogą się nadawać i trzeba to zaakceptować. Tutaj mi się przypomniały talenty Gallupa. Na pewno byłyby pomocne, żeby można było to jakoś zdefiniować. Pewnie takie typy introwertyczne jak my mają zdecydowanie łatwiej.

Jakie typy introwertyczne? Wdzwaniasz się, rozmawiasz na cały świat, pokazujesz swoją twarz.

To się chyba nie wyklucza.

Introwertyk na odwyku.

To jest chyba głębszy temat. Freddie Mercury był introwertykiem bardzo, a jednak z drugiej strony występował jako showman i to nie byle jaki. Więc to się nie wyklucza.

Też spotkałem się z takim stwierdzeniem, że introwertycy – przez to, że trzy razy zastanawiają się nad tym, co chcą powiedzieć i nie wychodzą od razu z tym do ludzi – to dają bardziej dopracowane rozwiązania.

Zdecydowanie. Może się pojawić problem braku kontaktu z innymi ludźmi, braku znajomych, w pracy mamy kontakt z ludźmi i łatwo można ten argument zgasić, bo przecież można mieć znajomych, a nawet byłoby to chyba zalecane, poza pracą, żeby się z nimi spotykać i nic nie stoi na przeszkodzie.

Ja też zauważyłem, że w momencie, kiedy przeszedłem na ten model pracy zdalnej, to sam zacząłem szukać takich innych aktywności. Sam zacząłem odzywać się do znajomych, do których wcześniej się rzadziej odzywałem, do tych znajomych poza pracą. Też pomyślałem o poszukaniu jakichś innych ludzi do kontaktów. Zapisałem się chociażby do Toastmasters, bo też właśnie szukałem tego kontaktu. Jednak praca, jak chodzimy do tego biura, to zapewnia nam to takie podstawowe relacje społeczne. Zawsze możemy pogadać z kolegą z biurka obok, pójść gdzieś tam na lunch czy herbatę wspólnie wypić. Pracując w domu, nie mamy tego.

Szczerze mówiąc, nie widziałem innego świata, więc ciężko jest mi porównać to jakkolwiek.

Ja wcześniej, zanim zacząłem pracować zdalnie, to przez dobre 7 lat pracowałem w biurze, zatem dosyć szybko zacząłem pracować, bo jeszcze na studiach, więc przeszedłem przez mniejsze firmy i przez duże korporacje. I właściwie do tej pory więcej czasu spędziłem jeszcze w biurze, niż pracując z domu. Ale jestem naprawdę bardzo zadowolony, bo dało mi to takie porównanie i wiem już, czego nie lubię, i widzę to, co jest dobrego w tej pracy zdalnej. Bardziej to doceniam w chwili obecnej. Pracując w biurze np. bardzo mocno przeszkadzały mi te ciągłe dojazdy do pracy i bardzo dużo czasu spędzałem w samochodzie. Czasami to były naprawdę trzy godziny każdego dnia, a przez te trzy godziny to już nie pracujemy 8 godzin, tylko pracujemy 11 godzin, więc to robi ogromną różnicę.

Ale też z tego, co ja słyszę i obserwuję z daleka, to ta praca w biurze nie zawsze jest taka efektywna i gdyby tak policzyć, to 4 dobre godziny w domu w pełnym skupieniu równają się tym 8 na etacie w biurze.

Oczywiście, bo rano przychodzisz i zanim zaczniesz pracować, to trzeba się z ludźmi przywitać, trzeba zobaczyć, co tam na mailach słychać. Ten czas nie jest zdecydowanie produktywny. Poza tym ktoś przyjdzie zawsze, jakiś kolega przyjdzie pół godziny po tobie, to z nim też trzeba się przywitać, pogadać, jakoś ten czas zlatuje w biurze. Na pewno tam dużo trudniej jest pracować w tym deep worku, tak jak wspominaliśmy. Chociaż wielu programistów wkłada kaptur na głowę, słuchawki na uszy, jestem odcięty, pracuję. Można powiedzieć, że nawet podobne problemy są przy pracy w domu i przy pracy w biurze.

Jak dbać o rozwój zawodowy?

Jeszcze jeden temat chciałbym poruszyć, tak trochę z całkowicie innej beczki. Pracując w jednej firmie, kiedy mamy jednego przełożonego, to on niejako trochę kieruje naszym rozwojem zawodowym, bo jeżeli ma potrzebę doszkolić jakąś osobę do swojego projektu, to jest w stanie wysłać ją na jakieś szkolenie. Może zamówić szkolenie do firmy lub zrealizować to w ramach tej jednostki. A jak to w twoim wypadku wygląda? Składasz podanie do swojego szefa: „Szefie, wyślij mnie na szkolenie, bo chciałbym się nauczyć nowego frameworka”?

Akurat moje doświadczenia są takie, że uczyłem się, głównie praktykując, czyli każdy nowy projekt troszkę podnosił poprzeczkę i zawsze czegoś nowego się uczyłem. Zawsze było coś do nauczenia się, coś innego, żeby zbadać ten temat. Więc w ten sposób na pewno się uczyłem i też bieżące problemy, no bo, nie oszukujmy się, jakieś 80% czasu przy projektowaniu, kodowaniu to jest jakieś rozwiązywanie problemów, a nie rzeczywiste kodowanie, więc rozwiązywanie tych problemów też uczy na przyszłość. Już wiesz, jak ten problem rozwiązać itd.

Czyli taki in time learning. Masz jakiś problem, to szukasz rozwiązania tego problemu. Bardzo przemawia do mnie takie rozwiązanie. Też raczej jestem praktykiem, więc zdecydowanie wolę uczyć się jakiejś technologii na takim żywym przykładzie. Wtedy nie dość, że łatwiej jest to zrozumieć, to jeszcze na koniec coś nam zostaje. Mamy jakiś kawałek, w naszym przypadku kodu, do którego możemy wrócić. Na przykład pamiętam, że bardzo lubiłem uczyć się nowych technologii przez pisanie testów jednostkowych. Chciałem nauczyć się jakiejś biblioteki, to po prostu ją sobie testowałem. Rozpisywałem sobie jakieś przypadki testowe i testowałem ją. W moim przypadku to się całkiem fajnie sprawdzało.

Tutaj w tej praktyce i tylko praktyce jest taka pułapka. Ja pamiętam swoje początki początków, to też wymyślałem funkcje, które już istniały, na nowo, więc trochę teorii nie też zaszkodzi.

Jeżeli chodzi o teorię, miałem taki epizod, że dosyć szybko zrobiłem kilka certyfikatów, w moim przypadku to była akurat Java. Miałem taki trochę spokojniejszy okres w pracy, więc mogłem się doszkolić z tej teorii i te certyfikaty, zauważyłem, że zadziałały na mnie tak bardzo motywująco, ponieważ jak zaczynałem się uczyć, to od razu sobie ustalałem termin, kiedy będę miał ten egzamin. Miałem już konkretny termin i, przykładowo, miałem trzy miesiące, żeby opanować dany materiał, najpierw w ogóle dowiedzieć się, jakie są wymagania na dany certyfikat, i później go zdać. Co prawda mam trochę mieszane uczucia, szczerze mówiąc, co do niektórych tych certyfikatów, bo moim zdaniem tej teorii było tam zbyt dużo, ale nie ulega wątpliwości, że pomogło mi to trochę usystematyzować tę wiedzę. W pewnym okresie też pomogło, jeżeli chodzi o rekrutację do innych firm, bo jak uzupełniłem to w profilu na LinkedIn, zauważyłem, że naprawdę wielu rekruterów szukało po prostu po słowach kluczowych. I jakby ta ilość ofert, które zacząłem dostawać po uzupełnieniu certyfikatów, praktycznie zwiększyła się dwukrotnie.

Jak możesz zadbać o swój rozwój będąc freelancerem?

  • Technicznie – programowanie:
  • praktyka, nowe projekty, kazdy nowy ciut podnosi poprzeczkę i trzeba się czegoś douczyć
  • bieżące problemy i ich rozwiązywanie
  • ponad 99% problemów zostało już rozwiązanych, wystarczy je znaleźć w internecie
  • Biznesowo / rozwojowo:
  • książki
  • artykuły
  • materiały wideo
  • szkolenia/kursy online
  • konferencje
  • konsultacje

Narzędzia przydatne dla freelancera

Jak rozmawialiśmy, to kilkukrotnie wymieniłeś jakieś narzędzia, w których pracujesz. Moglibyśmy jeszcze raz je zebrać, żebyśmy mieli to tak w jednym miejscu wszystkie. Może nie wszystkie, ale przynajmniej te takie podstawowe, najpotrzebniejsze narzędzia, które wykorzystujesz w chwili obecnej do pracy jako programista i do tej pracy takiej produktywnej, żeby ogarnąć te wszystkie Twoje priorytety.

Zdecydowanie chyba wszystkich nie damy rady. Taką podstawą u mnie takiego dowodzenia strategicznego jest właśnie Nozbe. I tam mam tematy prywatne i biznesowe, ale biznesowe właśnie od tej strony strategicznej, więc najpierw tam powstają jakieś pomysły, koncepcje, one są potem przenoszone do Asany, gdzie są delegowane itd. Asana jest właśnie drugim takim narzędziem i tam trzymam te własne projekty biznesowe, projekty, gdzie współpracuję z kimś, i projekty klientów, gdzie tam są konkretnie rozpisane, mimo że to są dwa narzędzia osobne, niejako konkurencyjne, to jakoś nie wyobrażam sobie pracy zarówno bez jednego, jak i bez drugiego. One są też zintegrowane z Google Calendar, więc też mam wgląd w kalendarzu z góry, z lotu ptaka, na to, co się będzie działo.

Jeżeli chodzi o te narzędzia, to ja bardzo dużo pracuję w takim świecie korporacyjnym i w tym świecie zdecydowanie króluje Jira w chwili obecnej, to jest taki odpowiednik trochę właśnie Asany i Nozbe, można powiedzieć, aczkolwiek w przypadku Jiry tam jednak dużo bardziej zaawansowane są te wszystkie przepływy i dużo więcej jest różnego rodzaju integracji. Taki kombajn.

Kombajn, dokładnie. Jeśli chodzi o bardzo ważne wtyczki, których używam do pracy na co dzień, na pewno Block Site na Firefoxa, który mi blokuje te zakazane, niedobre strony. A co ciekawe, na Chrome ich nie mam. Nie używam Chrome, nie mam ich na Chrome, ale już mnie nie kusi, żeby w ogóle Chrome włączać, to jest ciekawe. Ten Self Control, który wycina na poziomie sieciowym te strony i jak czuję, że już jest naprawdę źle, to wtedy to włączam. No i w zasadzie, nie wiem, półtora roku, może dwa lata Facebook mój na wersji komputerowej nie ma w ogóle feeda, news feed jest wyłączony. Korzystam z News Feed Eradicator. Jak wchodzę, to widzę tylko te dwie boczne kolumny i powiadomienia. Jak chcę wejść na jakąś grupę czy jakiś fanpage, wchodzę intencjonalnie, w ogóle to tego nie widzę, więc to jest też super.

To tak pusto, smutno. Skąd Ty informacje czerpiesz, jak nie z Facebooka?

Z Instagrama, z TikToka… Dalej takim ważnym narzędziem jest Evernote i równolegle do tego notatki na maka systemowe. Po prostu tak się uzupełniają, aczkolwiek jestem teraz bardziej w stronę nawet, żeby na te notatki przejść, bo Evernote zbyt dużo tych rzeczy, ten interfejs jest zbyt rozbudowany jak dla mnie. Z ciekawostek to fajny skrót sobie zrobiłem na iPhonie, skrót, który uruchamia mi możliwość dyktowania, głos jest zamieniany na tekst i wrzucany do inboxa, do Nozbe. Więc jak jestem na rowerze, na spacerze czy czasem autem uruchamiam taki skrót, to moją supermyśl, ten superpomysł, który wpadł mi do głowy, dyktuję, on wpada do Nozbe, a potem jest to przerabiane podczas przeglądu tygodniow.

To jest megaprzydatne. Ja też zauważyłem, że jak gdzieś tam biegam i słucham podcastu, jestem w środku lasu i jest taka superwiadomość, że muszę to gdzieś zapisać, to zatrzymuję się, odblokowuję telefon i zapisuję sobie ręcznie. Będę musiał sprawdzić to dyktowanie. Potencjalnie mogłoby trochę to usprawnić. Sporo tych narzędzi wymieniliśmy. Linki do wszystkich tych narzędzi postaram się zebrać, to umieścimy je w notatkach. Tak patrzę, że ja do tych narzędzi dodałbym jeszcze na pewno coś do komunikacji wideo, chociażby Zooma, z którego dzisiaj korzystamy, żeby to wszystko ogarnąć, naprawdę bardzo fajnie sprawdza się to narzędzie. Ja do synchronizacji plików wykorzystuję teraz głównie Google Drive i też bardzo fajnie się sprawdza i mam dostęp z poziomu przeglądarki, z poziomu dwóch komputerów i z telefonu, więc naprawdę bardzo fajnie to ogarnia.

Własny produkt freelancera

Przechodząc do kolejnego tematu, jeszcze wiem, że poza tą swoją pracą, jaką freelancer, rozwijasz jeszcze swój własny produkt, swój własny SaaS. To jest takie marzenie wielu programistów. Siedzisz sobie w wygodnym fotelu, popijasz sobie drinki, a tutaj z tego pasywnego dochodu spływają dolary. Rzeczywiście tak to wygląda w praktyce?

Tak, ten Święty Graal. Może być tak kolorowo, może być tak, ale na początku, a ja jestem na początku, jeszcze tak kolorowo nie jest. Aczkolwiek porównując z tym, co było dwa lata temu, no to trzeba przyznać, że jest postęp, więc finansowo, finansowo jeszcze nie, jeszcze dążymy do tego, żeby można było sobie te drinki popijać, ale generalnie jest to fajna zabawa, przygoda. Ja też biznesowo traktuję to jako pewnego rodzaju grę i to są naprawdę fajne doświadczenia dla mnie. No nie da się też ukryć, to jest kupa pracy, kupa pracy zarówno jeśli chodzi o kodowanie, ale potem trzeba tę aplikację jeszcze sprzedać. I tutaj taka pułapka, taki problemik, jak właśnie dla nas, osób technicznych, programistów, że mamy fajne umiejętności techniczne, od razu moglibyśmy coś kodować, wdrażać, a nie mamy tych umiejętności marketingowo-sprzedażowych. I tutaj się wykładamy.

No tak, jeszcze jak to połączymy z takim mitem programisty zamkniętego w swojej jaskini i kaptur, o którym wspominaliśmy, to ciężko z czymś takim wyjść do sprzedaży. Ale załóżmy, że jesteśmy taką osobą techniczną, takim typowym koderem i chcielibyśmy spróbować swoich sił. Jak wyglądały te Twoje początki? Czym się inspirowałeś i gdzie szukałeś wiedzy na temat własnego produktu?

Nie wiem, jakoś tak przyszło chyba samo, ale też od początku miałem w głowie to, że jestem programistą, jest spoko, to mi daje kasę, ale nie chciałem cały dzień po 10 czy więcej godzin kodować. To wiedziałem z góry. Nie wiedziałem, co będę robił, w jaki sposób, ale wiedziałem, że nie chcę totalnie tego robić. Gdzieś tam chodziły po głowie jakieś myśli. Wiadomo, jak się jest freelancerem, to może jakaś agencja, będę przyjmował te zlecenia i robił itd. No ale to na szczęście ukształtowało się w kierunku SaaS. Chociaż zaczynałem od czegoś takiego, jak np. panel Allegro. Kiedyś Allegro pozwalało klepać skrypty własne HTML-owe i takie bardzo modne były te panele Allegro z pozostałymi produktami sprzedającego na aukcji. Tak, miałem taki skrypt. On bardzo dobrze się sprzedawał. Miałem też formularz kontaktowy, taki po prostu HTML/PHP. Można było wkleić go na swoją stronę. To jeszcze były czasy, gdzie ludzie to kupowali. Ale nie było w tym żadnej strategii i to był problem, no bo ja sobie wymyśliłem, że ten panel Allegro będę sprzedawał za jednorazową opłatą i wysyłałem ten skrypt klientom. Oni sobie instalowali to na własnym serwerze. Gdybym pomyślał strategicznie, np. wprowadził opłaty abonamentowe, no to myślę, że moje losy zupełnie inaczej by się potoczyły.

Wiesz, to całkiem fajnie wygląda, jak wspomniałeś, że 2 lata temu to tak całkowicie inaczej wyglądało. 2 lata z punktu widzenia takiego produktu to nie jest jeszcze wcale aż tak długo. Zwłaszcza że cały czas się rozwijasz.

Cały czas czuję, że dopiero jestem na początku, że dopiero zaczynamy i jeszcze tyle przede mną, że szok.

Jak to się mówi, im dalej w las, tym więcej drzew, tym więcej takich rzeczy do doczytania, żeby to wszystko sprawdzić. No to jest na pewno bardzo duży temat, zwłaszcza że cały czas ciągniesz tutaj te techniczne tematy, a tutaj jeszcze trzeba za marketing, za sprzedaż się zabrać. No właśnie. Jak udaje Ci się łączyć te wszystkie tematy, bo wiesz, tutaj praca jako freelancer, kilka różnych projektów, a jeszcze własny SaaS i zakładam, że jednak chciałbyś mieć trochę tego wolnego czasu jeszcze dla siebie.

Wszystko to, co robię, SaaS, praca, zarabianie, to wszystko dąży do tego, żeby już jak najwięcej mieć tego wolnego czasu później. Mam nadzieję, że to się spełni, ale jak to ogarnąć? Myślę, że ta masa optymalizacji, tych różnych usprawnień, narzędzi, organizacja siebie itd., tych nawyków wyrobionych – wszystko jest właśnie po to, żeby jak najbardziej efektywnie wykorzystywać ten czas, który mamy.
Wszystko się do tego sprowadza. A druga sprawa to kwestia priorytetów. Jeśli sobie nie planujesz na coś czasu, to znaczy, że nie chcesz tego zrobić, to nie jest dla Ciebie ważne. Jeśli planujesz, no to, przynajmniej w moim wypadku, zazwyczaj to robię. Planuję sobie czas wolny, planuję sobie jakieś poranne rutyny, czas na spacer, czas na wyjazd na rower czy z żoną. I to się udaje w ten sposób realizować.
Super to po prostu wygląda. Człowiek orkiestra. Idealny, ale my chcielibyśmy zobaczyć jakąś ryskę na tym idealnym obrazie. Opowiedz o jakiejś swojej największej wtopie, gdzie wszystko się po prostu posypało. Wiesz, może udało Ci się usunąć jakąś bazę produkcyjną i klient do ciebie dzwoni z pretensjami. Na pewno była jakaś taka historia.

Na produkcji kiedyś wrzuciłem nagłówki no follow, żeby roboty Google’a nie chodziły, to był taki śmieszny problem. Ale tutaj taka moja wtopa – właśnie dla SaaSa robiłem przez jakieś 6-7 miesięcy ostro, tak po tzw. godzinach. I na koniec, jak już wszystko było prawie gotowe, to się okazało, że ten skrypt licznika jest na licencji, która nie pozwoli, aby wykorzystać ten licznik jako SaaS. I takie 3-4 tygodnie do tyłu, bo trzeba było zarówno zmienić wyświetlanie, jak i ustawienia całego wyglądu. To było dość skomplikowane i smutne, że było trzeba się tak cofnąć. Wniosek z tego jest taki, żeby tak czasem zatrzymać się, tak nie pędzić do przodu, czasem użyć tego mózgu.

Nie zazdroszczę tej sytuacji. Jak sobie uświadomić, że przez całe 3-4 tygodnie tak naprawdę wysiłek włożony w błoto. Długi weekend coś czuję, że w moim przypadku by się szykował, żeby to sobie przerobić gdzieś tam w głowie. Powoli idziemy już ku końcowi. Na koniec jeszcze może takie skondensowane rady dla naszych Czytelników i Słuchaczy. Może samemu sobie, gdybyś miał okazję ze sobą pogadać 10-15 lat temu, co byś wtedy poradził?

No właśnie problem jest w tym, że jakbym gadał z tym sobą 10 czy 5 lat temu, to bym nie uwierzył temu gościowi z przyszłości. I pewnie jak ja teraz powiem komuś, kto jest na etapie, na którym my byliśmy kilka lat temu, to też nie do końca uwierzy, musi się sparzyć na własnych błędach, popełnić je samemu, doświadczyć tego, ale tutaj wymyśliłem takie trzy 3 punkty ciekawe: właśnie docenić trochę wartość tej teorii, żeby nie wymyślać od nowa istniejących funkcji, więc chociaż czasem tę dokumentację przeczytać, żeby wiedzieć, co tam jest, co można zrobić, co można osiągnąć, z czego można skorzystać, a nie tylko ta sama praktyka, wdrażanie i efekty. A z drugiej strony jednak, żeby szybciej działać, żeby więcej próbować, żeby jednak więcej tych porażek doświadczać, wciąż to jest rada aktualna, myślę, że dla mnie.

Jeszcze ciekawa taka refleksja, czytałem ostatnio książkę Mit przedsiębiorczości. Gdybym ją czytał jakieś 5 lat temu, to może jest szansa, że otworzyłaby mi trochę oczy, bo jak zakładałem działalność, to zarejestrowałem się w CEIDG i myślałem, że mam biznes, ale jednak tak nie było, więc też warto zwrócić uwagę i jak już gdzieś tam pójdziecie w kierunku tego biznesu, firmy itd., przeczytajcie książkę Mit przedsiębiorczości i ona troszkę Was oświeci.

Mit przedsiębiorczości - Michael E. Gerber

Mit przedsiębiorczości – Michael E. Gerber

➡ ZOBACZ 👉: Link do książki: Mit przedsiębiorczości – Michael E. Gerber

Podlinkujemy tę książkę na pewno, ale to, co mi się najbardziej spodobało, to jak wspomniałeś o tym, żeby więcej ryzykować, żeby tak się nie bać, bo to bardzo do mnie przemawia, chociaż ja osobiście z tym mam strasznie duży problem i cały czas staram się gdzieś tam iść do przodu i próbować, nie bać się tych nowych rzeczy. Ja sobie wtedy tak powtarzam: Czy na pewno ta decyzja, te lęki, które teraz masz, to jest coś na tyle ważnego, że jak będziesz miał te 80 lat, już na łożu śmierci, to na pewno będziesz się zastanawiał, czy to było warte w ogóle takiego zastanawiania się.

No tak, na łożu śmierci żałuje się tego, czego się nie zrobiło.

Tym optymistycznym akcentem zakończmy. Łukaszu, super się rozmawiało. Jeszcze na koniec powiedz, gdzie można Ciebie znaleźć, gdyby ktoś chciał się z Tobą skontaktować.

To myślę, że możecie wbić na bloga Dominikowski.com.pl. Tam m.in. jest fajny artykuł: 33 sposoby, jak pracować z domu. Myślę, że trochę więcej niż powiedzieliśmy dzisiaj jest opisane, możecie sobie poczytać na Facebooku, też można tam gdzieś zaczepić, na Messengerze, jeśli ktoś by miał do mnie jakieś konkretne pytania.

➡ ZOBACZ 👉: Artykuł Jak efektywnie pracować z domu? – 33 wskazówki

I gdyby ktoś chciał skorzystać z Twojego produktu, oczywiście.

Gdyby chciał, to śmiało.

Zapraszamy. Super, Łukasz, dzięki wielkie w takim razie za rozmowę i do usłyszenia.

Do usłyszenia gdzieś tam kiedyś w internetach.

Jeszcze raz bardzo dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że ona również przypadła Wam do gustu, tak bardzo jak mi. Dla przypomnienia tylko dodam, że wszystkie notatki do tego odcinka oraz listę narzędzi, które wymieniliśmy, znajdziecie pod adresem stormit.pl/013, tak jak numer tego odcinka. Jeżeli natomiast chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej na temat inicjatywy Kierunek programista, to zapraszam również na stronę kierunekprogramista.pl. Tam są wszystkie niezbędne informacje. Możecie tam się spotkać nie tylko ze mną, ale również z Łukaszem. Na dzisiaj to już wszystko. Bardzo dziękuję Wam za wspólnie spędzony czas i życzę miłego dnia, i do usłyszenia już niedługo.

Praca freelancera – narzędzia

Linki do miejsc Łukasza w sieci

2 komentarze
Share: